NFL
Miażdżący sondaż dla Kaczyńskiego
Prawo i Sprawiedliwość, formacja, która zdominowała polską scenę polityczną po 2015 roku, jest nierozerwalnie związana z postacią swojego prezesa. Jarosław Kaczyński przez lata budował strukturę partyjną opartą na żelaznej dyscyplinie, lojalności i centralnym sterowaniu, co w momentach kryzysowych pozwalało na błyskawiczne zwieranie szeregów, a w czasach prosperity gwarantowało skuteczność w realizacji programów socjalnych, takich jak 500 plus (później 800 plus) czy trzynaste emerytury. To właśnie te transfery, połączone z narracją o odzyskiwaniu podmiotowości państwa, stały się fundamentem rządów, które odmieniły społeczno-gospodarczą tkankę Polski.
Jednak model zarządzania, który sprawdzał się w minionej dekadzie, obecnie zderza się z nieubłaganą barierą biologiczną i zmianami w strukturze elektoratu. Prezes PiS, będący weteranem transformacji ustrojowej i politykiem o statusie niemal mitycznym dla swojego twardego elektoratu, w oczach młodszych pokoleń staje się symbolem epoki, która powoli odchodzi do historii.
Fot. Jan BIELECKI/East News
Kariera polityczna Jarosława Kaczyńskiego to pasmo spektakularnych powrotów i politycznych szachów, które wielokrotnie zaskakiwały obserwatorów życia publicznego. Od czasów Porozumienia Centrum, przez trudne lata opozycji, aż po podwójne zwycięstwo w 2015 i 2019 roku, Kaczyński udowadniał, że potrafi czytać emocje społeczne lepiej niż jakikolwiek inny polityk w Polsce. Dziś jednak, gdy zapowiadane są gruntowne zmiany w strukturach Prawa i Sprawiedliwości, wydaje się, że ten polityczny instynkt został wystawiony na najcięższą próbę.
Partia, która chce przetrwać w zmieniającym się krajobrazie politycznym, nie może opierać się wyłącznie na sentymencie i historycznych zasługach. Konieczność redefinicji przywództwa staje się paląca, zwłaszcza że styl uprawiania polityki, oparty na ostrych podziałach i centralizacji, coraz rzadziej rezonuje z oczekiwaniami wyborców szukających nowoczesności i dynamiki, a nie tylko stabilizacji kojarzonej z przeszłością.
Sondaż stawia sprawę jasno
Najnowsze odczyty socjologiczne są dla kierownictwa partii przy ul. Nowogrodzkiej niczym zimny prysznic. Sondaż przeprowadzony przez Instytut Badań Pollster ujawnia miażdżącą statystykę: aż 88 procent ankietowanych uważa, że Jarosław Kaczyński powinien przekazać władzę w partii młodszym politykom. Taki wynik to nie jest zwykły sygnał ostrzegawczy, to wyraźne wotum nieufności wobec koncepcji dożywotniego przywództwa.
Co istotne, grupa domagająca się zmian nie składa się wyłącznie z sympatyków obecnej koalicji rządzącej, dla których odejście Kaczyńskiego jest naturalnym postulatem politycznym. Również wewnątrz szeroko rozumianego obozu prawicy narasta przekonanie, że trwanie przy obecnym modelu personalnym może stać się balastem, który uniemożliwi odzyskanie władzy w przyszłości. Respondenci, pytani o to, kto powinien przejąć stery, coraz częściej wskazują na konieczność wprowadzenia “nowej krwi”, choć definicja młodości w polskiej polityce bywa dość płynna.
Fot. Pawel Wodzynski/East News
W dyskusjach o sukcesji najczęściej pojawiają się nazwiska polityków, którzy, choć obecni na scenie od lat, wciąż postrzegani są jako nowa generacja w porównaniu do “Zakonu PC”. Mateusz Morawiecki, kojarzony z technokratycznym podejściem i skrzydłem umiarkowanym, oraz Przemysław Czarnek, reprezentujący twardy, ideologiczny elektorat, to dwie najczęściej wymieniane postacie w wyścigu o schedę po prezesie. W sondażu SW Research dla “Wprost” ten pierwszy uzyskał wynik 15,2 proc. poparcia, drugi zaś 10 proc. ex aequo z Patrykiem Jakim.
Rywalizacja między tymi dwoma wizjami partii, centrową, nastawioną na gospodarkę, a tożsamościową, skupioną na wartościach kulturowych, będzie definiować przyszłość ugrupowania. Polacy, wskazując na potrzebę zmian, dają do zrozumienia, że oczekują lidera zdolnego do nawiązania dialogu z młodszym pokoleniem, dla którego historyczne spory z lat 90. są już tylko rozdziałem w podręcznikach. Oddanie pałeczki nie jest już kwestią “czy”, ale ”kiedy” i w jakim stylu się to odbędzie. Brak decyzyjności w tym zakresie może doprowadzić do sytuacji, w której wyborcy sami wymuszą zmiany, permanentnie odwracając się od ugrupowania, które utknęło w przeszłości.
Zobacz też: To ich ułaskawił Nawrocki. Padły nazwiska, szef gabinetu oficjalnie ujawnił
Tak może wyglądać przyszłość PiS
Zapowiadane zmiany w Prawie i Sprawiedliwości mają być odpowiedzią na te nastroje, jednak ich skala i głębokość wciąż pozostają w sferze spekulacji. Mówi się o nowym otwarciu, reorganizacji struktur terenowych i promowaniu młodych działaczy, którzy dotychczas pozostawali w cieniu partyjnego kierownictwa. Jednak kosmetyczne zmiany mogą nie wystarczyć, by odwrócić negatywny trend. Polityka to gra o sumie zerowej, a próżnia po charyzmatycznym liderze często prowadzi do walk frakcyjnych, które mogą rozsadzić partię od środka. Jarosław Kaczyński stoi zatem przed dylematem: namaścić następcę i zaryzykować utratę kontroli, czy trwać na stanowisku, ryzykując marginalizację całego obozu.
Historia partii prawicowych w Europie pokazuje, że moment transformacji przywództwa jest zawsze najbardziej niebezpiecznym etapem w życiu politycznym formacji, wystarczy spojrzeć na turbulencje brytyjskich Konserwatystów.
Skutki ewentualnego uporu prezesa mogą być dla PiS katastrofalne. Jeśli partia nie zdoła wykreować nowego, wiarygodnego lidera przed kolejnym cyklem wyborczym, grozi jej scenariusz znany z historii polskiej lewicy, czyli powolna erozja poparcia i sprowadzenie do roli ugrupowania niszowego, reprezentującego jedynie najstarszą część elektoratu.
Polacy wyraźnie sygnalizują, że czas “jednoosobowego sterowania” się skończył. Oczekiwania społeczne ewoluują w stronę polityki bardziej partycypacyjnej, otwartej i dynamicznej. Utrzymanie status quo, wbrew woli blisko 90 procent ankietowanych, byłoby politycznym samobójstwem. Pytanie, czy instynkt samozachowawczy, który przez lata był najsilniejszą bronią Jarosława Kaczyńskiego, zadziała również tym razem, pozwalając mu zejść ze sceny na własnych warunkach, czy też zostanie do tego zmuszony przez brutalne realia demokratycznej weryfikacji.
