CELEBRITY
“Trump popełnił poważny błąd”. John Bolton o braku strategii i Europie, która nie rozumie zagrożenia
John Bolton, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA, jeden z jastrzębi amerykańskiej polityki zagranicznej – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską: Donald Trump nie ma żadnej strategii, zawieszenie broni było błędem, a Europa myli się, mówiąc “to nie nasza wojna”. Kreśli też czarny scenariusz i komentuje zamach podczas waszyngtońskiej gali prasowej.
John Bolton nie ma wątpliwości. Jak przekonuje w rozmowie z Wirtualną Polską, prezydent nie myśli o trwałym rozwiązaniu, tylko o kosztach politycznych przed wyborami do Kongresu. Ostro krytykuje też brak konsultacji z sojusznikami.
Jego zdaniem zawieszenie broni to błąd, który gra wyłącznie na rękę Teheranowi. Jak mówi, Iran jest teraz wyjątkowo podatny na obalenie od środka – ale okno możliwości zamyka się z każdym dniem bez bombardowań.
“To jest ich wojna” – tak z kolei Bolton ripostuje na zachowanie europejskich liderów, którzy dystansują się od konfliktu. I wylicza, że Europa jest celem irańskiego terroryzmu, zależy od ropy z Zatoki i leży w zasięgu irańskich rakiet balistycznych. Rozpad NATO byłby spełnieniem marzeń Rosji z czasów zimnej wojny.
Były doradca Trumpa odrzuca teorie spiskowe o zamachu podczas gali prasowej w Waszyngtonie. Wirtualnej Polsce mówi, że sprawca działał najprawdopodobniej samodzielnie i apeluje, by różnice polityczne nie były powodem do traktowania przeciwnika jak śmiertelnego wroga.
Tomasz Waleński, Wirtualna Polska: Obecna administracja ma jakąkolwiek strategię lub plan działania wobec Iranu?
John Bolton: Nie sądzę, by mieli jakąkolwiek strategię i nie jestem nawet pewien, czy mają jasno określone cele. Początkowo myślałem, że może to być próba doprowadzenia do zmiany reżimu, ale nawet jeśli tak było, to obecnie sprowadza się to jedynie do powstrzymania Iranu przed zdobyciem broni jądrowej, co jest celem od dawna, oraz próby odblokowania cieśniny Ormuz.
Z tym, że cieśnina została zablokowana później – po interwencji USA.
Problem w tym, że cele nie są jasne, a reżim, choć mocno poturbowany, nie upadł. Myślę, że prezydenta nie pochłania teraz strategia bezpieczeństwa narodowego, lecz obawa o krajowe skutki polityczne wzrostu cen benzyny.
Trump boi się efektu domina, który uderzy w ceny żywności i innych towarów w samym środku walki o wybory do Kongresu (wybory “połówkowe” w USA zaplanowane są na 3 listopada – red.). Republikanie ryzykują utratę kontroli nad Izbą Reprezentantów, a teraz także nad Senatem, więc Trump szuka wyjścia, by zmniejszyć swoje problemy polityczne w kraju, zamiast zastanawiać się, jak trwale rozwiązać problem w Iranie.
Niedawno stwierdził pan, że zawieszenie broni w tym konflikcie było błędem. Podtrzymuje pan tę ocenę?
Zawieszenie broni niemal w całości przynosi korzyści reżimowi w Teheranie. My, czyli USA i Izrael, wiemy, ile celów uderzyliśmy wewnątrz Iranu, ale nie sądzę, by reszta świata miała jasne pojęcie o tym, jak duże szkody wyrządziliśmy: zarówno fizycznie w zasobach reżimu, jak i w samej jego wierchuszce. Większości ludzi wydaje się, że to pat, impas – tymczasem prezydent Iranu Masud Pezeszkian sam oszacował, że naprawa szkód po zaledwie sześciu tygodniach ataków zajmie 12 lat. A do tego dochodzi i tak już fatalny stan irańskiej gospodarki sprzed wojny.
Iran jest w poważnych tarapatach – reżim jednak tego nie pokazuje, bo skupia się wyłącznie na przetrwaniu. Los kraju nie obchodzi obecnych przywódców, liczy się tylko utrzymanie władzy za wszelką cenę. To czysta ideologia i właśnie dlatego jedyną satysfakcjonującą odpowiedzią na wszystkie te problemy jest zmiana reżimu.
