NFL
To aż niewiarygodne 😱
Donald Trump w wywiadzie dla „The Telegraph” oświadczył, że rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO, argumentując to brakiem lojalności europejskich partnerów. Polityk odniósł się do niedawnej operacji wojskowej przeciwko Iranowi, której członkowie Sojuszu nie wsparli w oczekiwanym stopniu.
Trump użył mocnego porównania, określając Pakt Północnoatlantycki mianem organizacji pozbawionej realnej siły.
„Zawsze wiedziałem, że to papierowy tygrys, a Putin też o tym wie” – stwierdził były prezydent.
Jego zdaniem Ameryka nie powinna dłużej ponosić kosztów obrony państw, które w sytuacji kryzysowej nie stają po stronie Waszyngtonu. Trump podkreślił, że obecna formuła współpracy wyczerpała się, a sojusznicy z Europy „nie są USA do niczego potrzebni” w obliczu nowych wyzwań globalnych.
Donald Trump | Saul Loeb/AFP/East News
Krytyka „ulicy jednokierunkowej” przez Rubio
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapowiedział gruntowną rewizję relacji z NATO po zakończeniu konfliktu z Iranem. Waszyngton oskarża europejskie państwa o blokowanie dostępu do kluczowej infrastruktury wojskowej w czasie operacji. Według amerykańskich źródeł, Włochy, Hiszpania i Francja miały odmówić udostępnienia baz lotniczych oraz zgody na przeloty maszyn bojowych.
Rubio ocenił, że obecny układ jest dla Stanów Zjednoczonych skrajnie niekorzystny pod względem finansowym i operacyjnym.
„Jeśli nie możemy używać tych baz do obrony interesów Ameryki, to NATO jest ulicą jednokierunkową” – stwierdził sekretarz stanu.
Urzędnik pytał retorycznie o zasadność wydawania setek miliardów dolarów na sojusz, który zawodzi w momencie realnej próby militarnej na Bliskim Wschodzie.
Co ze zdrowiem Tomasiaka? Małysz poinformował
Czytaj dalej
Cała ulica zamknięta, mieszkańcy ewakuowani. Na miejscu pododdział kontrterrorystyczny
Czytaj dalej
Krytyka „ulicy jednokierunkowej” przez Rubio
Do zapowiedzi amerykańskiej administracji odniósł się Marcin Przydacz, doradca Karola Nawrockiego, który na antenie Radia ZET zaprezentował wyjątkowo stanowcze stanowisko.
Przydacz odrzucił oskarżenia o brak lojalności, wskazując, że to USA podjęły działania zbrojne bez porozumienia z partnerami. Dyplomata podkreślił, że wzajemne relacje wymagają partnerstwa, a nie jednostronnych żądań wsparcia po fakcie.
„Minimalny szacunek wymagałby, by konsultować te sprawy wcześniej, a nie wtedy, kiedy pojawiają się problemy” – ocenił Przydacz.
Według doradcy, sytuacja, w której sojusznicy dowiadują się o atakach w ostatniej chwili, jest niedopuszczalna. Zdaniem polskiego polityka, Waszyngton nie może oczekiwać pomocy logistycznej, jeśli wcześniej całkowicie zrezygnował z procedur konsultacyjnych wewnątrz struktur Paktu.
Marcin Przydacz | Anita Walczewska/East News
Bezprecedensowy kryzys w relacjach
Komentatorzy zwracają uwagę, że tak ostra retoryka Marcina Przydacza wobec USA jest zjawiskiem nowym i sygnalizuje poważny kryzys zaufania na linii Warszawa-Waszyngton. Przydacz zaznaczył, że kluczowi sojusznicy powinni być informowani o planowanych operacjach przynajmniej z kilkudniowym wyprzedzeniem.
„Sytuacja, w której najpierw podejmuje się działania, a potem oczekuje się pomocy, na pewno nie jest optymalna” – dodał przedstawiciel otoczenia Nawrockiego.
Eksperci wskazują, że polska dyplomacja, dotychczas uznawana za jednego z najwierniejszych partnerów USA, zaczyna stawiać twarde warunki w obliczu izolacjonistycznych zapowiedzi Donalda Trumpa.
Ewentualne wycofanie się Stanów Zjednoczonych z NATO oznaczałoby całkowitą zmianę architektury bezpieczeństwa w Europie Środkowej i wymusiłoby budowę nowych sojuszy obronnych.
