CELEBRITY
Pijani Słowacy urządzili rajd w Białce Tatrzańskiej. Jeden zginął na miejscu
Dwóch kierowców ze Słowacji zamieniło drogę w Białce Tatrzańskiej w tor wyścigowy. Pędzili na złamanie karku, ścinając zakręty i jadąc niemal jeden przy drugim. W pewnym momencie 26-latek za kierownicą forda stracił panowanie nad autem i z impetem uderzył w betonowy przepust. Zginął na miejscu. Drugi z uczestników tego nielegalnego rajdu został zatrzymany — był pijany, miał aż 1,7 promila alkoholu.
Tragiczny finał nielegalnego wyścigu Słowaków w Polsce. Dramat w Białce Tatrzańskiej.
Tragiczny finał nielegalnego wyścigu Słowaków w Polsce. Dramat w Białce Tatrzańskiej. Foto: Materiały policyjne
Do tragedii doszło w piątek wieczorem na krajowej 49. Kierowca forda mondeo nagle zjechał z drogi i z ogromną siłą uderzył w betonowy przepust. 26-letni obywatel Słowacji zginął na miejscu. Jego 24-letnia pasażerka została zakleszczona w aucie — strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu, by ją wydobyć. W ciężkim stanie trafiła do szpitala — podała zakopiańska policja.
Pijani kierowcy ze Słowacji i śmiertelny “rajd” w Białce Tatrzańskiej
Na miejscu pracowały wszystkie służby — droga była zablokowana przez wiele godzin, a śledczy zabezpieczali ślady i nagrania z kamer. Szybko pojawił się jednak nowy, niepokojący trop.
Jak podaje Onet, w pobliżu znajdował się drugi samochód — również na słowackich numerach rejestracyjnych. W środku były cztery osoby. Początkowo odjechali z miejsca zdarzenia, ale po kilkudziesięciu minutach wrócili. Wszyscy zostali zatrzymani. Z relacji świadków wynika, że mogło dojść do nielegalnego wyścigu. Oba auta miały pędzić przez miejscowość w stronę granicy w Jurgowie, łamiąc przepisy i podejmując ogromne ryzyko.
Śledczy potwierdzają, że kierowcy jechali skrajnie brawurowo — z dużą prędkością, blisko siebie, ścinając zakręty. Jeden z uczestników tego “rajdu” był pijany — miał około 1,7 promila alkoholu. Choć nie ma dowodów, że drugi kierowca bezpośrednio doprowadził do wypadku, prokuratura nie ma wątpliwości: tragedia była efektem niebezpiecznej jazdy. Zmarły kierowca w pewnym momencie stracił panowanie nad autem — i to wystarczyło, by doszło do katastrofy.
