CELEBRITY
Edward Miszczak: Idziemy własną, stabilną ścieżką
Jesienna ramówka Polsatu zbliża się wielkimi krokami. Edward Miszczak opowiada o tym, jak buduje nadchodzącą ofertę programową Polsatu, balansując między oczekiwaniami widzów a własną intuicją. Tłumaczy, dlaczego gwiazdy wciąż mają moc przyciągania i co dziś znaczy lojalność wobec telewizji.
Katarzyna Drelich: Czy uważa pan, że dziś telewizja jest dla widza bardziej lustrem, czy raczej szkłem powiększającym rzeczywistość?
Edward Miszczak: Myślę, że to zależy od segmentu. Newsy są szkłem powiększającym – mam tu na myśli wszelkie programy informacyjne. A rozrywka to raczej lustro – pozwala nam zobaczyć, jak wyglądamy na tle innych. Czasem staje się też pretekstem do dialogu z kimś młodszym, kiedy siedząc przed telewizorem, myślimy: “Zobacz, jak ona ćwiczy, tańczy, skacze – bo się za to wzięła. Może teraz czas na ciebie”?.
Start jesiennej ramówki Polsatu zbliża się wielkimi krokami. Zobaczyłam ostatnio ogromny plakat z napisem: “Hubert, witamy w Polsacie” – to zapowiedź “Milionerów”. Jak udało się panu pozyskać tak duży format i jeden z flagowych programów konkurencji oraz przenieść go do Polsatu?
Kiedyś wprowadzałem ten program na antenę TVN, będąc wtedy dyrektorem programowym. Doskonale znałem jego potencjał, ale też słabe strony. Stacja zrezygnowała i nie przedłużyła licencji. Zarząd Polsatu podjął decyzję, aby spróbować ponownie. Otrzymałem zielone światło, by zainteresować się formatem “Milionerów”. Najpierw zakupiliśmy licencję, a następnie negocjowaliśmy z prowadzącym. Nie było to łatwe, ale ostatecznie udało się przekonać Huberta, by przyszedł do nas.
