NFL
Mama Ani Przybylskiej ujawniła co się stało w chwili śmierci Ani. Po tym zmarła. Ciężko powstrzymać łzy
To jedna z tych historii, do których nikt nie chce wracać, a jednak czasem wraca się sam – wystarczy jedno zdanie, jedno wspomnienie, jeden obraz. Po latach od śmierci Anny Przybylskiej głos zabrała jej mama, Krystyna Przybylska, opowiadając o ostatnich chwilach córki i o tym, co – jej zdaniem – mogło być znakiem, że Ania przeczuwa nadchodzący koniec.
Aktorka zmarła w 2014 roku po długiej walce z chorobą. Do dziś pamięć o niej jest żywa – także dlatego, że jej córka Oliwia Bieniuk coraz częściej bywa porównywana do mamy, a w mediach społecznościowych widać podobieństwo, które dla wielu osób jest poruszające.
Ostatnie miesiące walki i poczucie, że czasu jest coraz mniej
Z relacji mamy Przybylskiej wynika, że rodzina do końca trzymała się nadziei. Były jednak momenty, w których strach i bezsilność wracały ze zdwojoną siłą – zwłaszcza wtedy, gdy trzeba było „normalnie” funkcjonować, choć w głowie było tylko jedno.
Krystyna Przybylska wspominała wyjazd z wnukami do Juraty w czasie, gdy aktorka czekała na wyniki po chemii. I ten rodzaj żalu, którego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, bo serce i tak krzyczy swoje.
„W sierpniu pojechałam z dziećmi do Juraty. Plaża, upał, fajnie, a wieczorami czekam na telefon, jakie wyniki po chemii. I mam w sobie taki okropny żal, dlaczego ja jestem z wnukami, a nie z nią. (…) Ciągle sobie tłumaczyłam, że jest nadzieja”
To brzmi jak wspomnienie z innego życia, w którym w tle cały czas tykał zegar.
„Poprosiła mnie o suszarkę”. Po tym mama miała już swoje przeczucie
W opowieści mamy Przybylskiej mocno wybrzmiewa moment po operacji, kiedy zobaczyła córkę i poczuła, że „coś się domyka”. Wspomniała też o szczególe, który utkwił jej w pamięci – prośbie o suszarkę.
„Dziś myślę, że to chyba przyspieszyło wszystko. Kiedy ją zobaczyłam po tej operacji, to wiedziałam, że moje dziecko się kończy. A jak jeszcze poprosiła mnie o suszarkę, to już tym bardziej wiedziałam. (…) Twierdziła, że ciepłe powietrze łagodzi ból”
Czasem to nie wielkie słowa, tylko takie drobne prośby najbardziej rozdzierają.
