NFL
Zaskakujące sceny, widział to cały świat
24 lutego 2026 roku, dokładnie cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji, Wołodymyr Zełenski połączył się z Brukselą prosto z Kijowa. W swoim wystąpieniu przypomniał o ogromnej cenie, jaką Ukraina płaci za bezpieczeństwo całego kontynentu, nawiązując do swoich słynnych słów sprzed lat: „Potrzebuję amunicji, nie podwózki”. Prezydent podkreślił, że mimo upływu czasu, duch oporu pozostaje niezłomny.
„Nasza determinacja musi pozostać tak silna, jak pierwszego dnia inwazji” – grzmiał z ekranów, uświadamiając zgromadzonym, że pokój w Europie zależy od wytrwałości Kijowa. To przypomnienie o heroizmie żołnierzy stało się fundamentem pod dalsze, bardziej pragmatyczne postulaty polityczne, które miały paść w kolejnych minutach tego historycznego przemówienia przed całą wspólnotą europejską.
Postulat konkretnej daty wejścia do Unii Europejskiej
Najważniejszym punktem politycznym było stanowcze żądanie wskazania konkretnej daty przystąpienia Ukrainy do struktur unijnych. Zełenski bez ogródek stwierdził: „Koniec z obietnicami – czas na datę”, wskazując, że Ukraina wypełniła już wszystkie niezbędne zalecenia. Według relacji medialnych, prezydent ostrzegł liderów, że brak konkretnego terminu akcesji daje Putinowi przestrzeń do manipulacji i destabilizacji procesu integracji.
W kuluarach coraz głośniej mówi się o roku 2030 jako ostatecznej dacie, co miałoby być jasnym sygnałem dla Kremla, że Ukraina bezpowrotnie opuściła rosyjską strefę wpływów. Takie postawienie sprawy przez ukraińskiego lidera zmusiło wielu europejskich dyplomatów do ponownej analizy tempa rozszerzenia Wspólnoty o nowe, walczące o wolność państwo na wschodzie.
Wielkie zmiany w paszportach. Polacy muszą o tym wiedzieć, zanim ruszą wakacje
Czytaj dalej
Zakazana w Szwajcarii, uwielbiana nad Wisłą. Ta herbata to dietetyczna pułapka
Czytaj dalej
Walka z wpływami rosyjskich oligarchów w Europie
Prezydent nie szczędził mocnych słów pod adresem rosyjskich elit finansowych, które wciąż korzystają z zachodnich luksusów. Stwierdził dobitnie: „Rosjanie muszą zrozumieć, że Europa to nie miejsce na wille oligarchów, nie muzeum dla kochanek rosyjskich urzędników”. Wezwał do nałożenia całkowitego zakazu korzystania z rosyjskiej ropy i tankowców, podkreślając, że każda szczelina w systemie sankcyjnym jest bezpośrednim finansowaniem wojny.
„Wybierajcie: albo jesteście z nami, albo z ich krwawymi diamentami” – te słowa uderzyły w sumienia polityków, którzy wciąż wahają się przed pełną izolacją gospodarczą agresora. Zełenski domagał się ostatecznego odcięcia rosyjskiego sektora bankowego od światowego obiegu, co miałoby stać się gwoździem do trumny gospodarki wojennej Federacji Rosyjskiej.
Reakcja europosłów i owacje na stojąco
Reakcja sali była spektakularna. Wołodymyr Zełenski otrzymał długie owacje na stojąco, gdy zadeklarował, że „tylko zwycięstwo Ukrainy zagwarantuje przetrwanie europejskiego stylu życia”. Emocjonalny szczyt wystąpienia nastąpił w finale, kiedy prezydent powiedział: „Wygramy wtedy, gdy wasza odwaga w podejmowaniu decyzji dorówna odwadze naszych żołnierzy na froncie”.
Przewodnicząca Roberta Metsola, w imieniu całego Parlamentu, obiecała dalszą presję na rządy krajowe w celu przyspieszenia integracji. Widok setek europosłów oklaskujących walczący kraj stał się symbolem, że Europa nie zamierza rezygnować z obrony swoich wartości. To jednoznaczne poparcie dla Kijowa ma być sygnałem jedności w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony „mentalności niestabilnej dyktatury”, jak określił rządy na Kremlu ukraiński przywódca.
