Connect with us

NFL

Nowy trend w mediach społecznościowych budzi grozę. Młodzi ludzie podejmują niebezpieczne wyzwanie, które może prowadzić do tragicznych skutków.

Published

on

Nowy trend, który opanowuje media społecznościowe, może mrozić krew w żyłach. Młodzi ludzie decydują się na absolutnie przerażające wyzwanie, zderzając się ze sobą z dużą prędkością. — To świadome generowanie maksymalnej destrukcji dla organizmu — mówi nam chirurg sportowy i ortopeda, Szymon Kujawiak. A jeśli ktoś pomyślał, że nowa moda skończy się razem z pierwszą ofiarą śmiertelną, to na to niestety jest już za późno.

Pamiętacie organizowane gale, podczas których zawodnicy na przemian wypłacali sobie “liścia”, czyli cios otwartą dłonią w twarz, aż któryś w końcu padał na ziemię? Po jednej z nich Artur “Waluś” Walczak trafił do szpitala w stanie krytycznym, a po ponad miesiącu niestety zmarł. Wówczas swego czasu popularne wydarzenia przeniosły się za ocean, a słuch, choć częściowo o nich zaginął. Problem w tym, że teraz w mediach społecznościowych obserwujemy inny, przerażający trend. A wszystko jest jeszcze zdecydowanie groźniejsze.

— W “walkach na liście” mamy cios generowany głównie przez kończynę górną. Tutaj w zderzeniu uczestniczy całe ciało rozpędzone do maksymalnej prędkości. To różnica między uderzeniem ręką a kolizją dwóch rozpędzonych mas. Kluczowe jest to, że w tym sporcie nie ma elementu uniku, techniki amortyzacji, ochrony pozycyjnej. Celem jest zderzenie — a więc maksymalizacja energii urazu. To z medycznego punktu widzenia bardzo niepokojące założenie — mówi nam dr n. med. Szymon Kujawiak, chirurg sportowy i ortopeda o Run Nation, czyli najnowszym, absolutnie przerażającym wydarzeniu, które niestety zyskuje na popularności.

A więc po kolei — na czym to wszystko polega? Run Nation to niedawno powstałe wydarzenie, podczas którego pary potężnie zbudowanych mężczyzn rozpędzają się do maksymalnej prędkości, by z wielkim impetem wpaść w siebie. Kto w takim razie wygrywa? Zazwyczaj ten, który… ustał na nogach. Przegrywający natomiast pada na ziemię, często kompletnie nieprzytomny. I umówmy się, jeśli nazywać to dyscypliną sportu, to ta nie ma porównania do żadnej innej dotychczas istniejącej.

Widziałem kilka shotów z tego nowego sportu i powiem szczerze, że wygląda to hardkorowo. Wydaje mi się, że to sport typowo dla zawodników futbolu amerykańskiego, którzy robią to i wiedzą, jak ułożyć się w chwili uderzenia. Nieumiejętne zderzenie może prowadzić do kalectwa. Jeśli przekroczy to pewien próg popularności, gale freak fightowe mogą to zrobić także u siebie — mówi nam wprost Piotr Kamiński, który od lat jest zawodnikiem MMA.

A czy uprawiający tak trudną i kontuzjogenną dyscyplinę sportowiec zdecydowałby się na udział w nowym wyzwaniu?
— Czy warto tracić zdrowie dla takiego sportu? Ja bym nie ryzykował — podsumowuje Kamiński.

Jak w takim razie obronić pomysł organizowania gal Run Nation? Zwolennicy tego typu widowiska stwierdzają, że to w zasadzie element futbolu amerykańskiego czy rugby, tylko w innym, bardziej dynamicznym wydaniu. Z taką tezą na pierwszy rzut oka trudno się zgodzić, ale zdania postanowiliśmy zasięgnąć u źródła.
— Powstawanie nowych dyscyplin sportu, zwłaszcza takich “szybkich”, wynika w mojej ocenie z potrzeby nowych bodźców dla widzów i chęci zyskania ich uwagi. Nie ulega wątpliwości, że Run Nation jest dynamiczną i brutalną dyscypliną, a takie widzowie lubią. Uważam jednak, że porównania do rugby są krzywdzące. Rugby to nie tylko brutalna siła, ale też technika, skomplikowane zagrywki taktyczne i inteligencja — mówi nam Adrian Chróściel, reprezentant Polski i zawodnik Awenta MKS Pogoń Siedlce.

— Co do samego Run Nation — mi osobiście tego typu sporty podobają się średnio i nie jestem ich zwolennikiem. Na pewno trzeba też zwrócić uwagę na potencjalne zagrożenia dla zdrowia uczestników. Myślę, że tempo, siła i duże przeciążenia w skrajnych przypadkach mogą doprowadzić nawet do najgroźniejszych urazów, a nawet do śmierci uczestników. Nie będę zdziwiony, jeśli w niedalekiej przyszłości usłyszymy o jakimś tragicznym przypadku podczas zawodów — dodaje. A podobnego zdania jest chirurg sportowy i ortopeda.

— Z medycznego punktu widzenia mamy tu do czynienia z celowo wywoływanym urazem o bardzo dużej energii. Dwóch dorosłych mężczyzn biegnących na siebie z maksymalną prędkością generuje siłę porównywalną z wypadkiem komunikacyjnym przy niskiej prędkości. Organizm człowieka nie jest przystosowany do przyjmowania takiej energii “na klatkę piersiową” czy “na głowę”. Najbardziej oczywiste konsekwencje to złamania obojczyka, żeber, kości ramiennej, zerwania więzadeł czy urazy kręgosłupa szyjnego — mówi nam Szymon Kujawiak. To jednak wcale nie są najgroźniejsze konsekwencje brania udziału w tego typu wyzwaniach.

Najgroźniejsze są jednak urazy mózgu — wstrząśnienia, stłuczenia mózgu, a nawet krwiaki śródczaszkowe. Utrata przytomności widoczna na nagraniach to sygnał, że dochodzi do poważnego urazu neurologicznego — mówi nam Kujawiak.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247