NFL
Niebywałe sceny podczas ceremonii zamknięcia igrzysk. Semirunnij nagle chwycił za Polską flagę i zrobił to przy wszystkich. Cały świat to widział
To miała być spokojna, podniosła ceremonia zamknięcia. A jednak wśród dziesiątek delegacji i setek flag właśnie polski moment przykuł kamery na dłużej. W amfiteatrze w Weronie, na finiszu zimowych igrzysk w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo, emocje zrobiły swoje – i wyszły bardzo naturalnie, bez żadnego scenariusza.
Podczas marszu reprezentacji chorążymi byli Władimir Semirunnij i Gabriela Topolska. Kamery wielokrotnie wracały do polskiej ekipy, bo na ujęciach działo się coś, co natychmiast wybiło się ponad standardowy olimpijski rytuał.
Najpierw flagę prowadziła Topolska, ale przy trzymaniu materiał zaczął się zwijać. I właśnie wtedy wkroczył Semirunnij.
Władimir Semirunnij przejął flagę i zrobił to „na oczach świata”
W pewnym momencie panczenista chwycił końcówkę flagi i zaczął poruszać nią dynamicznie tak, by polska flaga była w pełni widoczna – dla ludzi na trybunach i dla telewidzów.
Na tych zimowych igrzyskach Polska zdobyła cztery medale. Trzy trafiły do skoczków narciarskich, a czwarty wywalczył właśnie Władimir Semirunnij. W rywalizacji na 10 000 metrów zdobył tytuł wicemistrza olimpijskiego.
W tekście podkreślono też, że zawodnik został we Włoszech do samego końca igrzysk i wziął udział w ceremonii zamknięcia. W praktyce to detal, ale taki, który kibice zauważają – bo pokazuje, że to nie była przelotna obecność, tylko realne bycie częścią drużyny i całego olimpijskiego finału.
W Weronie nie padły wielkie słowa. Nikt nie wygłosił manifestu. A mimo to obraz Semirunnija z polską flagą stał się jednym z tych momentów, które ludzie zapamiętują dłużej niż oficjalne formułki z ceremonii.
Czasem właśnie tak wygląda sport – w jednej sekundzie wszystko robi się bardzo proste, bardzo ludzkie i bardzo czytelne.
