NFL
Ledwo wylądował w USA, a już wywołał burzę. Minister Tuska odpowiada. Padły ostre słowa Czytaj więcej:
Minister Marcin Przydacz w stolicy USA nie szczędził słów krytyki pod adresem ekipy Donalda Tuska. Opierając się na nagraniach z konferencji, polityk stwierdził, że w Polsce trwa: „próba wypychania, ograniczania amerykańskiej obecności chociażby wojskowej”. Według niego rząd prowadzi grę „czysto pod publikę wewnętrzną”, co psuje atmosferę z „wymagającym partnerem”, jakim jest Donald Trump.
Przydacz uważa, że obecna polityka zagraniczna Polski jest skażona chęcią „podlizywania się Berlinowi i Brukseli”. Jego zdaniem takie podejście bezpośrednio uderza w fundamenty bezpieczeństwa narodowego, spychając polskie interesy na boczny tor w imię europejskiej poprawności.
Gwałtowna reakcja rządu na oskarżenia o dezinformację
Reakcja obozu rządzącego na te słowa była natychmiastowa i niezwykle ostra. Jan Grabiec, szef Kancelarii Premiera, skwitował działania ministra krótko: „Pojechał donosić na Polskę. Wstydu nie mają”. Podobne oburzenie wyraził Marcin Kierwiński, szef MSWiA, który uznał wypowiedzi Przydacza za „bzdury, które nie mieszczą się nawet w tanich wydawnictwach sci-fi”.
“Bzdury, które opowiada w USA Przydacz nie mieszczą się nawet w tanich wydawnictwach sci-fi. Nikt nie wypycha amerykańskiej armii z Polski. Pan Przydacz wypycha za to z siebie fejki i głupoty. Taśmowo…”
Rozwiń
Rząd podkreśla, że narracja o wypychaniu amerykańskiej armii to niebezpieczny „fejk”, który ma na celu destabilizację państwa. Według ministrów, takie wystąpienia w Waszyngtonie to uderzenie w polską rację stanu, motywowane wyłącznie interesem partyjnym środowiska skupionego wokół prezydenta.
Rozwiń
ZUS masowo wysyła pilne listy do Polaków. Musisz go odebrać, inaczej zapomnij o zwrocie
Czytaj dalej
37-latek został pozostawiony sam na środku drogi. Zmarł z wychłodzenia
Czytaj dalej
Różnice zdań w kwestii uczestnictwa w Radzie Pokoju
Punktem zapalnym konfliktu stała się nowa inicjatywa Donalda Trumpa – Rada Pokoju. Jak podają źródła, Marcin Przydacz reprezentuje Polskę na jej inauguracyjnym posiedzeniu, podczas gdy rząd zdecydował się jedynie na status obserwatora. Decyzja ta jest tłumaczona przez gabinet Donalda Tuska brakiem formalnej zgody Sejmu oraz potrzebą koordynacji działań z Unią Europejską.
Zdaniem rządu, pełne członkostwo w formacie zajmującym się Strefą Gazy wymagałoby znacznie głębszych analiz prawnych. Dla otoczenia prezydenta taka wstrzemięźliwość jest jednak dowodem na odchodzenie od bliskiej współpracy z USA na rzecz priorytetów zachodnioeuropejskich.
Bariery budżetowe i prawne pełnego zaangażowania w projekt
Spór o zaangażowanie w Radę Pokoju ma również podłoże finansowe, co ujawniają informacje o wymaganym wkładzie w wysokości miliarda dolarów. Rząd argumentuje, że wydatkowanie tak ogromnych środków z budżetu państwa bez wyraźnej zgody parlamentu byłoby złamaniem procedur.
Przedstawiciele koalicji wskazują, że priorytetem są obecnie inwestycje w modernizację własnych sił zbrojnych, a nie finansowanie zagranicznych inicjatyw politycznych o niejasnych efektach. Ten aspekt finansowy pogłębia przepaść między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera, ukazując fundamentalny spór o to, jak zarządzać pieniędzmi podatników w imię bezpieczeństwa i budowania racjonalnych sojuszy.
CKCcPdnYaGPO83k1Lw
