NFL
Powitanie Kacpra Tomasiaka wywołało kontrowersje. Wójt gminy Wilkowice tłumaczy, dlaczego nie mógł odmówić udziału polityków.
Uroczystość powitania Kacpra Tomasiaka podzieliła Polskę. “Straszny festyn” — komentował jeden z dziennikarzy, a teraz odpowiada mu wójt gminy Wilkowice, z której pochodzi polski multimedalista. — Dla mnie było to eleganckie. Trochę poszło na żywioł — komentuje specjalnie dla nas Maciej Mrówka, który organizował środowe wydarzenie. W rozmowie przyznaje, że sam miał inny pomysł na uroczystość. — Trudno jednak było odmówić — dodaje na temat udziału polityków i działaczy. Oto szczegóły.
W Bystrej zapanowało istne szaleństwo na punkcie powracającego do domu 19-latka. Skoczek przywiózł z IO Mediolan-Cortina aż trzy medale, czego nie oczekiwali nawet jego najwięksi fani. — Chciałbym podziękować, że przyszliście, mimo mrozu — mówił Tomasiak, stojąc na scenie na oczach setek fanów. By zabrać głos, musiał jednak długo poczekać.
Przekaz z uroczystości przywitania multimedalisty olimpijskiego wywołał skrajne odczucia. Tak wydarzenie opisało oficjalne konto gminy Wilkowice, w której wychował się Tomasiak. “Tłumy kibiców, reporterzy, radio i telewizja, władze gminne i powiatowe, posłowie i ministrowie… a wśród nich wszystkich on — skromny, spokojny… normalny!”. Wiele osób widziało to jednak w nieco mniej kolorowych barwach.
»Miś« to mało”, “straszny festyn” — komentowali sceny z Bystrej dziennikarze. Skoczek długo stał u boku polityków. “Niesamowite. Tomasiak przyjeżdża. Na scenę wchodzi olimpijczyk i… wójt gminy, przewodnicząca rady gminy [obecny na scenie był jeszcze między innymi skarbnik gminy — przyp. red.]. Jest jakiś wiceminister i jakiś poseł. Oczywiście Małysz… nie mieszczą się na scenie” — alarmował dziennikarz Karol Pawłowicki współpracujący w przeszłości m.in. z RMF FM.
Skontaktowaliśmy się z wójtem gminy, w której odbyła się wyjątkowa uroczystość. — Jestem zaskoczony tym, co się dzisiaj dzieje w internecie, bo tego się nie spodziewałem — mówi nam Maciej Mrówka.
Z jednej strony pojawia się artykuł o królewskim przywitaniu mistrza, z drugiej wręcz odwrotnie. Sporo znajomych mówi mi, że byli na wydarzeniu, a w internecie czytają o czymś zupełnie innym, niż rzeczywiści się działo — uważa zarządzający gminą Wilkowice.
Wprost odnosi się też do zarzutu dotyczącego liczby osób na scenie, na której przeważali politycy. — Moim zdaniem wszyscy, którzy byli na scenie przy Kacprze, chcieli mu podziękować, a są związani z gminą Wilkowice oraz z Bystrą. Dla mnie było to eleganckie. Każdy oddał hołd młodemu, skromnemu człowiekowi, który niewiele mówi i trzeba było go trochę ciągnąć za język. Myślę jednak, że było mu bardzo miło, szczególnie gdy pan prezes Adam Małysz podarował mu drobny prezent. Wtedy wielu osobom łzy pojawiły się w oczach — zauważa Mrówka, nawiązując do obdarowania 19-latka figurką przedstawiającą złotego skoczka
W rozmowie wracamy do tematu liczby i długości przemówień, których wysłuchiwał Tomasiak. — Trochę poszło na żywioł. Trudno komuś odbierać głos i zaznaczać, że ma powiedzieć jedno zdanie. Moim marzeniem było, żeby na scenie być tylko z panem prezesem [Małyszem], tak byłoby idealnie. Trudno jednak odmówić tym, którzy całe życie są związani LKS-em [Klimczok Bystra], by nie zabrali głosu w tak podniosłej chwili i to jeszcze w siedzibie klubu ze stuletnią tradycją, gdzie Kacper się wychował. Dla mnie to było idealne miejsce i moment — ocenia wójt.
Nie ma też wątpliwości, że skoczek miał szansę na dłuższą przemowę i rozmowę z prowadzącym imprezę. — Zadał mu wiele pytań, na które odpowiedział. Pojawiło się wiele stacji telewizyjnych, potem był do dyspozycji wszystkich, którzy chcieli z nim sobie zrobić zdjęcie, o coś zapytać. Kto tylko miał ochotę, korzystał z tego, że mistrz jest z nami — analizuje.
