NFL
Internauci nie mieli litości!
Profil Dominiki Clarke od dłuższego czasu przyciąga uwagę osób zainteresowanych życiem dużej rodziny poza Polską. Autorka relacjonuje codzienność z Tajlandii, pokazując zarówno zwykłe obowiązki, jak i bardziej wyjątkowe momenty. W jej publikacjach pojawiają się каdry z domu, wspólne wyjścia i organizacja dnia. Całość tworzy spójny obraz życia, które toczy się w intensywnym rytmie. Obserwatorzy mogą śledzić, jak funkcjonuje rodzina licząca jedenaścioro dzieci w zupełnie innym kulturowo i klimatycznie otoczeniu niż Polska. To właśnie ta skala oraz egzotyczne tło sprawiają, że profil budzi tak duże zainteresowanie.
Dominika Clarke od początku budowała swoją obecność w sieci wokół macierzyństwa i organizacji życia rodzinnego. W jej przekazie ważne miejsce zajmuje logistyka codzienności: planowanie posiłków, edukacja dzieci, podział obowiązków i łączenie wielu ról jednocześnie. Nie ukrywa, że wymaga to dobrej organizacji i konsekwencji.
Życie w Tajlandii stanowi dodatkowy kontekst. Przeprowadzka do Azji oznaczała zmianę realiów, przyzwyczajeń i codziennych schematów. Rodzina funkcjonuje w innym systemie edukacyjnym i w odmiennych warunkach społecznych. To również wpływa na sposób organizacji dnia. Dominika Clarke pokazuje, jak adaptuje się do lokalnych warunków, jednocześnie utrzymując kontakt z polskimi odbiorcami. Jej profil stał się dla wielu osób przykładem, że możliwe jest prowadzenie dużej rodziny za granicą i jednoczesne rozwijanie własnych projektów zawodowych.
Rodzina Clarke, fot. Facebook
Jak Dominika Clarke łączy macierzyństwo z biznesem
Profil Dominiki Clarke od lat opiera się na pokazywaniu rodzinnej codzienności. Zdjęcia dzieci, relacje z dnia powszedniego, kulisy życia w Tajlandii – to stałe elementy jej internetowej obecności. Widzowie przyzwyczaili się do dynamicznego rytmu publikacji i do tego, że autorka nie znika z sieci na długo. Jej aktywność jest regularna. Właśnie ta systematyczność stała się jednym z punktów zapalnych pod najnowszym postem.
Część komentujących zwróciła uwagę, że przy tak licznej rodzinie tempo publikacji może budzić zdziwienie. Wpisy sugerowały, że prowadzenie intensywnej aktywności w mediach społecznościowych wymaga czasu i zaangażowania. Internauci zaczęli wyliczać obowiązki, jakie wiążą się z wychowywaniem dzieci, organizacją domu i logistyką codzienności w obcym kraju. W ich opinii trudno to pogodzić z równoległym rozwijaniem działalności zawodowej.
Pojawiły się głosy podważające realność takiego modelu życia. Niektórzy pisali wprost, że przy takiej liczbie dzieci priorytety powinny wyglądać inaczej. Inni sugerowali, że internetowy wizerunek nie pokazuje pełnego obrazu sytuacji. Ton części komentarzy był krytyczny, momentami surowy. Wpisy nie ograniczały się do zwykłej opinii, lecz przybierały formę ocen i rad, o które nikt nie prosił.
Jednocześnie pod postem nie zabrakło osób broniących Dominiki Clarke. Wskazywano, że organizacja życia rodzinnego to indywidualna sprawa i że każda rodzina funkcjonuje według własnych zasad. Zwolennicy podkreślali, że aktywność zawodowa matek nie jest niczym nadzwyczajnym. Spór jednak szybko zdominował sekcję komentarzy, a liczba reakcji rosła z godziny na godzinę.
Co musiałoby się stać, żeby doszło do ekstradycji Zbigniewa Ziobry? Prawnik tłumaczy
Czytaj dalej
Rewolucja w dowodach osobistych! Nowe przepisy od tego roku
Czytaj dalej
Wyzwania wychowywania jedenastki dzieci
Im więcej osób dołącza do dyskusji, tym wyraźniej widać podział. Jedna grupa podkreślała, że współczesne kobiety łączą wiele ról i że nie ma w tym nic zaskakującego. Druga strona wskazuje, że skala obowiązków w przypadku jedenastki dzieci jest wyjątkowa i wymaga szczególnego zaangażowania. Właśnie liczba dzieci stała się głównym argumentem krytyków.
W komentarzach pojawiały się stwierdzenia, że przy tak dużej rodzinie trudno znaleźć przestrzeń na rozwijanie biznesu. Niektórzy pisali, że prowadzenie działalności zawodowej może odbywać się kosztem czasu spędzanego z dziećmi. Pojawiły się również głosy, że pokazywanie intensywnej aktywności przy jednoczesnym podkreślaniu macierzyństwa może wprowadzać obserwatorów w błąd co do realnych możliwości organizacyjnych.
No ja bije brawo dla wszystkich idiotów. Po pierwsze ta kobieta, żyje na biednej wyspie, nie zbyt rozwiniętej turystycznie i nie zna innych miejsc, nie była, nie widziała, więc jak może polecać i organizować, jedynie w ciemno
Licencja to jedno, a praca to drugie. Na to trzeba mieć czas, spokój, pomysły, zaangażowanie, czyli ciężka droga przed tobą
Jeżeli zmienia się kraj do zamieszkania trzeba pomyśleć z rozwaga o wszystkim. Tym bardziej, kiedy ma się 11 dzieci.
Ona nie myśli o dzieciach tylko o tym by kasę na nich zarabiać nie biorąc w ogóle odpowiedzialności
Nie rozumiem tego parcia na szkło i zero odpowiedzialności za dzieci. I ciągłe zaznaczanie że ma 11 dzieci
Kobieto ty nagrywasz a tam dzieci płaczą
Dziwna ta kobieta. Duża rodzina, a czas na takie mało atrakcyjne filmiki ma. To już nudne
Dyskusja nie ograniczała się do krótkich zdań. Pod postem pojawiły się rozbudowane komentarze, w których użytkownicy szczegółowo argumentowali swoje stanowisko. Nie brakowało też emocji. Choć część wpisów miała spokojny ton, inne były bezpośrednie i krytyczne. Internetowy osąd okazał się szybki i jednoznaczny dla wielu uczestników rozmowy.
