NFL
Nieprawdopodobne komu Tomasiak oddał medal! Miał go tylko chwilę
To był obrazek, który wielu kibiców zapamięta na długo. 19-letni Kacper Tomasiak stanął na podium Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Predazzo, odebrał brązowy medal, uśmiechnął się do kamer… a chwilę później zszedł już bez niego. W sieci natychmiast pojawiły się pytania. Co się stało?
Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2026 we Włoszech Tomasiak zdobył aż dwa medale olimpijskie. Najpierw sięgnął po srebro na skoczni normalnej. W drugiej serii lądował na 107 metrze i awansował na podium. Dla 19-latka był to moment przełomowy.
Kilka dni później dołożył brązowy medal na dużej skoczni. Skok na 138,5 metra zapewnił mu trzecie miejsce i potwierdził, że mamy do czynienia z jednym z największych talentów młodego pokolenia.
Trenerzy i komentatorzy podkreślali nie tylko jego formę, ale też odporność psychiczną. Presja? Ogromna. A jednak Tomasiak zachował spokój.
Komu Tomasiak oddał medal? Zaskakujące kulisy
Najwięcej emocji wywołała sytuacja po ceremonii dekoracji. Tomasiak odebrał medal, pozował do zdjęć, ale gdy zszedł z podium – nie miał go już przy sobie.
Jak sam wyjaśnił, przekazał go trenerom. Powód był czysto praktyczny. Po zakończeniu zawodów sportowcy przechodzą obowiązkowe kontrole i procedury. Medal mógłby utrudnić logistykę i organizację.
W rozmowie z mediami powiedział wprost:
„Właściwie nie mam go przy sobie. Trenerzy mają, po tych wszystkich kontrolach to lepiej było przejść je bez niego.”
Nie było w tym żadnej kontrowersji ani symbolicznego gestu. To była decyzja podyktowana wygodą i porządkiem organizacyjnym.
Jak Tomasiak skomentował całe zamieszanie?
Młody skoczek zachował spokój również w komentarzach. Po zdobyciu brązu mówił krótko, ale wymownie:
„Czuję się dobrze. Na pewno dużo radości czuć.”
Bez wielkich deklaracji, bez patosu. Radość, ale i chłodna głowa. Trener Maciej Maciusiak podkreślał jego dojrzałość i profesjonalizm, zwracając uwagę, że mimo 19 lat Tomasiak potrafi zachować równowagę między emocjami a obowiązkami.
Medal wrócił oczywiście do właściciela. A sytuacja z ceremonii? Zamiast sensacji okazała się po prostu dowodem na to, że młody mistrz myśli nie tylko o chwili triumfu, ale też o tym, co dzieje się tuż po niej.
