NFL
Kaczyński jeszcze przed weekendem wydał pilny zakaz. Trudno uwierzyć, kto się wyłamał Czytaj więcej:
Iskrą zapalną była publiczna wymiana zdań między Ryszard Terlecki a Sebastian Kaleta. Do spięcia doszło podczas rozmowy w TVN24, gdy padł temat uposażenia Zbigniew Ziobro. W trakcie wypowiedzi Terleckiego do rozmowy włączył się Kaleta, sugerując, że nie powinien on zabierać głosu w tej sprawie.
Kaleta argumentował, że Ziobro jest ofiarą politycznych represji i należy mu się wsparcie finansowe. Publiczne upomnienie starszego partyjnego kolegi wywołało konsternację. Terlecki, pytany później o sytuację, odpowiedział krótko i bez rozwijania wątku, co tylko podsyciło zainteresowanie mediów i komentatorów.
W mediach społecznościowych rozpętała się burza. Politycy PiS zaczęli zajmować stanowiska, a dyskusja zaczęła żyć własnym życiem. Wtedy zareagował Jarosław Kaczyński.
Wieczorem na platformie X prezes PiS opublikował stanowczy komunikat: każdy członek partii, który będzie publicznie komentował sprawę, zostanie zawieszony w prawach członka ugrupowania. Ostrzeżenie było jednoznaczne i miało natychmiast zakończyć spór. W partii zawrzało – tak twarde ultimatum to w ostatnich miesiącach rzadkość.
Nie minęła godzina, gdy głos zabrał jeden z najbliższych współpracowników prezesa – Joachim Brudziński. Europoseł, należący do ścisłego kierownictwa PiS, nie odniósł się bezpośrednio do personalnego sporu, ale jego wpis był czytelnym sygnałem, że emocje w partii sięgają zenitu.
„Jeżeli moi koledzy naładowani emocjami jak pensjonarki liczą, że Prezes będzie się z nimi certolił, to skończą jak Polska Plus, Polska Jest Najważniejsza albo Suwerenna Polska” – napisał, odwołując się do wcześniejszych politycznych rozłamów i marginalizowanych środowisk.
Choć formalnie nie złamał wprost zakazu, wielu komentatorów uznało, że zabranie głosu w takiej formie podważa autorytet prezesa. Wpis Brudzińskiego został natychmiast podchwycony przez media i politycznych przeciwników PiS.
W partii zaczęto zadawać pytanie: czy groźba zawieszeń obejmie także najbliższych współpracowników prezesa? Czy komunikat był ostrzeżeniem dla wszystkich, czy tylko dla wybranych?
Koniec swobody w aucie. Nowy obowiązek obejmie tysiące pojazdów w całej Polsce
Czytaj dalej
Niebywałe, jak zachował się reprezentant Polski podczas ceremoniii medalowej. Tego jeszcze nie było
Czytaj dalej
Opozycja wykorzystuje chaos. „Jarek, tego też zawieś”
Reakcja politycznych przeciwników była natychmiastowa. Anna-Maria Żukowska stwierdziła, że brak konsekwencji wobec Brudzińskiego podważy wiarygodność prezesa w oczach własnych posłów.
Najbardziej dosadnie zareagował Roman Giertych, który wprost napisał w mediach społecznościowych: „Jarek, tego też zawieś”. Wpis szybko stał się viralem i symbolem politycznej ironii wymierzonej w wewnętrzne napięcia PiS.
Cała sytuacja pokazuje, że napięcie w partii rośnie. Publiczne spory, które jeszcze niedawno rozgrywały się za zamkniętymi drzwiami, dziś przenoszą się do mediów społecznościowych. Każdy wpis może wywołać efekt domina, a próba dyscyplinowania członków partii staje się testem realnej siły przywództwa.
