NFL
Marta Nawrocka pod presją pytań. W studiu TVN24 zapadła wymowna cisza Czytaj więcej:
W rozmowie wyemitowanej na antenie TVN24 Marta Nawrocka po raz pierwszy tak szeroko opowiedziała o swojej pracy w Krajowej Administracji Skarbowej. Jak podkreśliła, jej obowiązki nie ograniczały się do pracy biurowej. Wspominała o działaniach w terenie, interwencjach oraz sytuacjach, które wymagały szybkich decyzji i odporności psychicznej.
To była praca nieprzewidywalna, na bardzo wysokim poziomie adrenaliny. Na szczęście nikomu nic się nie stało — mówiła, zaznaczając, że doświadczenia z tamtego okresu ukształtowały jej charakter.
Pierwsza dama zwróciła uwagę, że służba w administracji skarbowej wiązała się nie tylko z odpowiedzialnością, ale również z ryzykiem. Dodała, że praca ta nauczyła ją konsekwencji, dyscypliny i działania pod presją, co dziś — jak sugerowała — pomaga jej funkcjonować w przestrzeni publicznej.
W dalszej części rozmowy poruszyła także temat hejtu, z którym mierzy się jej rodzina. Wspomniała o atakach wymierzonych w jej córkę oraz o konieczności rozmów z dziećmi na temat nienawiści w internecie. To doświadczenie stało się jednym z impulsów do rozwijania działalności fundacji „Blisko Ludzkich Spraw”, której celem jest wsparcie osób dotkniętych przemocą słowną i kryzysami psychicznymi.
Rozwiń
In vitro i prawo do dziecka. Jasna deklaracja pierwszej damy
Jednym z kluczowych momentów wywiadu była część poświęcona metodzie zapłodnienia in vitro. Marta Nawrocka, prywatnie żona prezydenta Karol Nawrocki i matka trójki dzieci, została zapytana o swoje stanowisko wobec dostępu do tej procedury.
Jej odpowiedź była jednoznaczna. Podkreśliła, że sama nie zmagała się z problemem niepłodności, ale nie widzi powodu, by ograniczać innym prawo do posiadania potomstwa. Zaznaczyła, że rozumie dramat par, które latami bezskutecznie starają się o dziecko, i nie chciałaby odbierać im szansy na rodzicielstwo.
Ta deklaracja została szybko odnotowana w mediach społecznościowych i portalach informacyjnych. Część komentatorów uznała ją za wyraźny sygnał, że pierwsza dama prezentuje bardziej otwarte stanowisko niż niektórzy przedstawiciele środowisk konserwatywnych.
W studiu padło także pytanie o ewentualne wsparcie państwa dla rodzin korzystających z in vitro. W tym momencie rozmowa nabrała wyraźnego napięcia. Marta Nawrocka nie odpowiedziała wprost, prosząc o zmianę tematu. To krótkie zdanie wystarczyło, by wywołać falę spekulacji.
Dramatyczny pożar w polskiej miejscowości. Służby przekazały tragiczne informacje
Czytaj dalej
Skandaliczne sceny u Gessler w Tłusty Czwartek. Ludzie oniemieli
Czytaj dalej
Aborcja, osobista historia i cisza w studiu TVN24
Najbardziej poruszającą częścią rozmowy był wątek dotyczący prawa aborcyjnego. Dziennikarka zapytała o stosunek pierwszej damy do obowiązujących przepisów. Odpowiedź rozpoczęła się od osobistego wyznania.
Marta Nawrocka opowiedziała o młodzieńczej ciąży i dylematach, przed którymi wówczas stanęła. Podkreśliła, że dzięki wsparciu rodziny i swojej wierze zdecydowała się urodzić dziecko. Dziś — jak zaznaczyła — nie żałuje tej decyzji ani przez chwilę i określa siebie jako osobę „za życiem”.
Gdy jednak padło pytanie o ocenę aktualnych regulacji prawnych, w studiu zapadła cisza. Prowadząca próbowała doprecyzować stanowisko, pytając wprost o zgodę z obowiązującym porządkiem prawnym. Odpowiedź nie padła. Temat został skierowany na inne tory.
Ten moment stał się jednym z najczęściej komentowanych fragmentów wywiadu. Część odbiorców odebrała go jako próbę uniknięcia jednoznacznej deklaracji w sprawie wyjątkowo wrażliwej społecznie i politycznie. Inni wskazywali, że pierwsza dama nie musi zajmować stanowiska w kwestiach legislacyjnych, skoro nie pełni funkcji ustawodawczej.
