NFL
Ogromne zaskoczenie, naprawdę to powiedział!
ojego biegu pozostawał w napięciu, oczekując na ostateczne wyniki.
– Myślę, że to była najdłuższa godzina i najdłuższe ostatnie siedem rund. Naprawdę. Było mi strasznie gorąco w kasku, czułem ogromne zmęczenie – opowiadał Władimir Semirunnij podczas wywiadu z “Faktem”.
W tym czasie emocje udzielały się również jego trenerowi, który przeżywał rywalizację razem z zawodnikiem. Dla Semirunnija liczyło się jedno – nie patrzeć na tablicę wyników i skoncentrować się na własnym występie. Młody zawodnik podkreślał, że możliwość reprezentowania Polski ma dla niego ogromne znaczenie.
Władimir Siemirunnij, fot. Wojciech Olkusnik/East News
Emocje i wysiłek podczas rywalizacji na 10000 m w Mediolanie
Srebro zdobyte na igrzyskach to dla Semirunnija nie tylko wyróżnienie, ale również symbol ciężkiej pracy.
– Dobrze smakuje – mówił, próbując medal. – Jest ciężki. Bardzo ciężki. Dosłownie i w przenośni. Kiedy stałem z medalem, musiałem oprzeć rękę, a później nawet o bramkę, bo on naprawdę waży. Ale ten ciężar to też symbol pracy, którą włożyłem w ten wynik. To były lata treningów i wyrzeczeń – wyjaśniał.
Mimo ogromnego wysiłku i stresu, zawodnik zachował spokój i pozytywne nastawienie. Już teraz myśli o kolejnych wyzwaniach i kolejnych startach.
– Na każdych zawodach celem jest złoty medal. Zobaczymy, co będzie za cztery lata. Myślę, że to szybko minie i znów będę walczył – mówił w rozmowie z “Faktem”.
Tyle kosztują pączki u Magdy Gessler. Te ceny wbijają w fotel
Czytaj dalej
Marta Nawrocka zabrała głos ws. Kasi i Antka. Pilnuje, by ich codzienność wyglądała tak zwyczajnie, jak to tylko możliwe
Czytaj dalej
Polska, dom i dalsze plany młodego medalisty
Semirunnij nie kryje swojej wdzięczności wobec Polski, która dała mu szansę na rozwój kariery sportowej.
– Polska. Zawsze mówię: Polska – odpowiadał na pytanie o swój dom.
Spytany o czas, w którym uciekł z Rosji i kiedy Polska wyciągnęła do niego pomocną dłoń, Semirunnij podkreślił swoją wdzięczność, dziękując prezydentowi Karolowi Nawrockiemu oraz wszystkim, którzy wsparli go w realizacji marzeń i zdobyciu medalu.
– Jestem bardzo wdzięczny, że mogę zdobywać medale dla Polski i że właśnie to zrobiłem. Dziękuję panu prezydentowi i wszystkim, którzy mi pomogli w realizacji mojego celu i marzenia. Dziękuję za zaufanie. To bardzo dużo dla mnie znaczy. Chciałem też pokazać, że moje słowa nie są rzucane na wiatr. Powiedziałem, że zdobędę medal i zrobiłem to. Mam polski paszport, ale najważniejsze jest to, że ludzie mówią: “jesteś nasz”. I to czuję.
Semirunnij mieszka w Tomaszowie Mazowieckim, ale treningi odbywa również w Zakopanem i innych miejscach sprzyjających sportowi. W przyszłości nie wyklucza przeprowadzki, zawsze jednak kieruje się możliwościami treningowymi i komfortem życia.
Medal dedykuje sobie, ale myśli także o bliskich, których długo nie widział.
– Tak. Z mamą nie widziałem się już półtora roku. Teraz, po medalu, nie będzie problemu, żeby to zorganizować. Chciałbym spotkać się z nimi choćby na tydzień, może gdzieś wyjechać na wakacje. I zrobię to – mówił, podkreślając znaczenie rodziny w swoim życiu.
Na zakończenie Semirunnij podziękował polskim kibicom:
– Dziękuję każdemu, kto we mnie wierzył. Nic nie poszło na marne. To, co mówiłem, że zrobię – zrobiłem. Dziękuję wszystkim kibicom, którzy oglądali i trzymali za mnie kciuki. To bardzo dużo dla mnie znaczy – stwierdził.
