NFL
Czarzasty zabrał głos po posiedzeniu RBN. Padły mocne słowa Czytaj więcej:
Punktem wyjścia do całej dyskusji było zachowanie Włodzimierza Czarzastego podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W programie Agnieszki Gozdyry padło pytanie: „Wczoraj ponoć był pan milczący na RBN?”.
– Z głupotą się nie dyskutuje – odpowiedział Włodzimierz Czarzasty na antenie Polsat News.
Dziennikarka nie zostawiła tej wypowiedzi bez doprecyzowania.
– Panie Marszałku, mówi pan, że z głupotą trudno dyskutować. No to otwartym tekstem, o kim pan mówi w taki sposób? – dopytywała.
Czarzasty wyjaśnił, że nie chodzi o konkretną osobę, lecz o mechanizm, który – jak sugerował – polega na sztucznym podsycaniu tematów w określonym celu.
– O głupocie, czyli nawet nie o głupocie, ale o naciąganiu tematów, które są ciągnięte nie po to, żeby ludziom opowiedzieć o czymś, tylko po to, żeby coś konkretnego załatwić – mówił Czarzasty.
Według niego celem tych działań ma być wywarcie presji, aby „Czarzasty podał się do dymisji”. Marszałek stanowczo odrzucił taką możliwość.
– Ja nie podam się do dymisji – podkreślił.
W swojej wypowiedzi odwołał się również do wcześniejszych sytuacji z polskiej polityki, mówiąc, że widział już podobne scenariusze. Wspomniał o „używaniu teczek wobec ludzi” i publicznym formułowaniu zarzutów.
– Obserwowałem już tego typu sytuacje, obserwowałem używanie teczek wobec ludzi, obserwowałem to, co się mówiło o ludziach. Nie chcę się porównywać do Józefa Oleksego w żaden sposób, ale przecież jego sprawa również się zaczęła od oszczerstw, od zarzutów. A pan prezydent Wałęsa potem, jak pamiętacie państwo, go za to wszystko przepraszał – stwierdził marszałek Sejmu.
Włodzimierz Czarzasty, fot. KAPIF
Zdjęcie z kefirem po RBN. Czarzasty o „ustawce” i wsparciu Tuska
Wątek napięcia wokół RBN powrócił również w kontekście wpisu Czarzastego w mediach społecznościowych. Po posiedzeniu opublikował na platformie X zdjęcie z kefirem i opatrzył je komentarzem, że „ustawka się nie udała”. To właśnie o ten wpis zapytała prowadząca program.
Marszałek wyjaśnił, że – jego zdaniem – dwie osoby w sposób jednoznaczny odniosły się do sytuacji.
– Dwie osoby miały do tego bardzo konkretny stosunek i wyraziły ten stosunek. Pierwszą osobą był pan premier Donald Tusk, któremu dziękuję bardzo za wsparcie, który powiedział, że nie będę uczestniczył w trzecim punkcie, bo nie będę uczestniczył w ustawce – relacjonował Czarzasty.
Jak dodał, w przeciwieństwie do premiera, on sam musiał wziąć udział w spotkaniu, ponieważ sprawa dotyczyła bezpośrednio jego osoby. Podkreślił jednak, że wyjaśnienia zostały przedstawione przez właściwych ministrów.
– Właściwe osoby złożyły wyjaśnienia, czyli pan minister Siemoniak i pan minister Kierwiński, ja nie musiałem się do tego odnosić i nie odniosłem. Bo ja po prostu nie chcę być stroną ustawki – zaznaczył.
Z jego wypowiedzi wynika, że uznał swoją obecność za formalną konieczność, natomiast nie widział potrzeby dodatkowego zabierania głosu w sprawie, którą – jak sugerował – uznał za politycznie wykorzystywaną.
Dramatyczny wypadek na przejeździe kolejowym. Wewnątrz są uwięzione osoby. Służby w akcji
Czytaj dalej
Tak będzie wyglądał pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenki. Rodzina podjęła decyzję
Czytaj dalej
Pytanie do prezydenta na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Czarzasty potwierdza
W rozmowie pojawił się jeszcze jeden istotny wątek. Agnieszka Gozdyra zapytała, czy zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami marszałek skierował do prezydenta pytanie dotyczące jego przeszłości.
Czarzasty początkowo powołał się na poufny charakter obrad.
– Nie mogę informować, jak przebiegała ta rada… – stwierdził.
Dopytywany przez prowadzącą, przyznał jednak, że takie pytanie zostało zadane. Nie ujawnił szczegółów ani treści rozmowy, podkreślając ograniczenia wynikające z charakteru posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Sam fakt zadania pytania potwierdził jednak jednoznacznie, co pokazuje, że napięcie wokół spotkania nie ograniczało się jedynie do publicznych komentarzy po jego zakończeniu.
