NFL
Komentarz Piotra Dębowskiego podczas igrzysk w Mediolanie wywołał burzę w sieci. TVP musiało zareagować na krytykę ekspertów i widzów.
Zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie trwają w najlepsze, a sportowe emocje sięgają zenitu. W rywalizacji łyżwiarek szybkich na 1000 metrów bezkonkurencyjna okazała się reprezentantka Holandii Jutta Leerdam, która zdobyła złoty medal i ustanowiła nowy rekord olimpijski. Jednak to nie jej spektakularny wyczyn, lecz sposób komentowania tego wydarzenia przez Piotra Dębowskiego z TVP Sport wywołał falę krytyki wśród widzów oraz ekspertów.
Piotr Dębowski, Jutta Leerdam.5
Zobacz zdjęcia
Piotr Dębowski, Jutta Leerdam. Foto: null/PAP, Reuters
Piotr Dębowski to znany komentator sportowy związany z TVP Sport, specjalizujący się w relacjonowaniu najważniejszych wydarzeń sportów zimowych. Jego praca bywa szeroko komentowana przez kibiców i ekspertów, zwłaszcza gdy podczas transmisji porusza wątki wykraczające poza samą rywalizację sportową. Właśnie taka sytuacja miała miejsce ostatnio, gdy niespodziewanie postanowił przybliżyć widzom szczegóły z życia prywatnego niderlandzkiej mistrzyni, która przygotowuje się do ślubu z popularnym twórcą internetowym i bokserem, Jake’iem Paulem.
Wręczył jej kwiaty — celebryta, bokser, który ma milionowe odsłonięcia w mediach społecznościowych. Są parą od kwietnia 2023 r. Kontaktowali się przez Instagram, zaręczyli w marcu ubiegłego roku. No i jeszcze ponoć on ma polskie korzenie… Ale teraz trzyma kciuki za Leerdam — relacjonował Dębowski.
Dopiero w połowie dystansu widzowie usłyszeli informacje o samym wyścigu, co wywołało nieprzychylną reakcję ekspertów, którzy nie kryli rozczarowania zachowaniem komentatora.
Zapewne widząc w sieci liczne komentarze oburzonych internautów, do sprawy postanowiło odnieść się biuro prasowe TVP. Przedstawiciele telewizji tłumaczyli, że komentatorzy mają za zadanie wzbogacać relacje o kontekst i ciekawostki, a nie jedynie odczytywać wyniki z ekranu.
Komentarz sportowy nie polega na odczytywaniu wyników z ekranu — jest to relacja wzbogacona o kontekst, różne ciekawostki oraz informacje o zawodniczkach i zawodnikach — również te powszechnie znane. Od lat jest to standardem w sportowych transmisjach telewizyjnych
podkreślono w komunikacie.
Mimo to eksperci, m.in. Mirosław Żukowski, wieloletni szef działu sportowego “Rzeczpospolitej”, przyznali, że choć zainteresowanie życiem prywatnym sportowców jest powszechne i trudno od niego uciec, moment na prywatne dygresje mógł być w tym przypadku nietrafiony.
— W momencie rywalizacji łyżwa w łyżwę, omawianie prywatnych wątków było niefortunne. Wybrał nienajlepszy moment. Lepiej takie wątki osobiste omawiać już po zakończeniu wyścigu — mówił Wirtualnym Mediom.
W nieco ostrzejszym tonie wypowiedziała się Justyna Orłowska, ekspertka marketingu sportowego, która zwróciła uwagę na szerszy problem.
— To jakby jej sukces wymagał dodatkowego kontekstu, by był interesujący. To różnicowanie narracji ma realny wpływ na sposób postrzegania sportu kobiet jako mniej poważnego i mniej autonomicznego. W kontekście mediów publicznych sprawa jest tym bardziej istotna. Komentator reprezentujący telewizję publiczną ma za zadanie realizować misję informacyjną i edukacyjną, a nie wprowadzać treści, które banalizują wydarzenie rangi olimpijskiej — skomentowała w rozmowie z tym samym serwisem.
