NFL
Potężna afera po RBN. Niepokojące doniesienia obiegły kraj. ABW wkracza do akcji
W Pałacu Prezydenckim miało być o bezpieczeństwie państwa. Po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego najgłośniej jest jednak o czymś innym: kto i na jakiej podstawie miał dostęp do materiałów niejawnych. W tle pojawiają się zapowiedzi „stosownych czynności” służb, a konflikt między rządem a otoczeniem prezydenta wchodzi na poziom, który w Polsce rzadko się zdarza.
Czytaj też: Ledwo Tomasiak odebrał medal, a tu takie szokujące sceny. Niemiec nagle wypalił to po Polsku – mówi o tym cały świat
Spór o certyfikat szefa BBN
Oś sporu stanowi status Sławomira Cenckiewicza, szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Według opisywanej wersji wydarzeń w lipcu 2024 roku miał stracić poświadczenie bezpieczeństwa, a SKW zarzuciła mu wtedy zatajenie informacji o stanie zdrowia w ankiecie bezpieczeństwa.
W tej historii kluczowe są kolejne kroki prawne. Rok później Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję o cofnięciu poświadczenia, ale wyrok – jak podano – nie jest prawomocny, bo Kancelaria Prezesa Rady Ministrów złożyła skargę kasacyjną. Rząd stoi na stanowisku, że dopóki Naczelny Sąd Administracyjny nie wyda ostatecznego rozstrzygnięcia, szef BBN nie ma ważnych uprawnień do dostępu do informacji niejawnych, co tworzy problem prawny na linii rząd-prezydent.
Interwencja rzecznika i rola ABW
Najmocniej wybrzmiał komunikat Jacka Dobrzyńskiego, rzecznika ministra koordynatora służb specjalnych. Przekaz był jednoznaczny: w ocenie strony rządowej, trwające postępowanie ma wykluczać dopuszczenie szefa BBN do informacji niejawnych nawet w trybie jednorazowym.
Zobacz więcej
Plotki o gwiazdach
Społeczeństwo Polska
Książki o gwiazdach
Polskie wątki
Informacje gospodarcze Polska
„Pan Sławomir Cenckiewicz szef BBN nie ma dostępu do informacji niejawnych ze względu na trwające postępowanie sądowoadministracyjne. W związku z tym nie może być dopuszczony w jakimkolwiek trybie (nawet jednorazowej zgody) na posiedzenie, któremu nadano klauzulę niejawności.”
W tym samym tonie padła zapowiedź, która dolała oliwy do ognia. Według przekazu rządowego, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ma podjąć działania w związku z tą sytuacją.
“Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podejmie w tej sprawie stosowne czynności.”
To właśnie ten element buduje atmosferę bezprecedensowości. W przekazie pojawia się sugestia, że sprawa może dotyczyć nieuprawnionego dostępu do danych o szczególnym znaczeniu.
Argumentacja Pałacu Prezydenckiego i Sejmu
Po drugiej stronie jest zupełnie inna interpretacja. W tej wersji wydarzeń obecność Cenckiewicza na niejawnym spotkaniu nie ma być problemem, bo miała być legalna. W tekście pojawia się wątek wypowiedzi wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego w TVN24, który potwierdził obecność szefa BBN, a jednocześnie wskazał, że – według tej interpretacji – szef Kancelarii Prezydenta może wydać jednorazową zgodę na dostęp do konkretnych materiałów.
Otoczenie prezydenta podkreśla też argument polityczny i wizerunkowy: choć wyrok WSA nie jest prawomocny, to – jak opisano – miał „merytorycznie oczyścić” szefa BBN z zarzutów, co ma uzasadniać jego dalszą obecność przy głowie państwa podczas kluczowych narad.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa państwa
W tej historii najmocniej wybrzmiewa jedno: brak wspólnej interpretacji procedur. Z jednej strony rząd mówi o twardym zakazie dopuszczenia do informacji niejawnych i zapowiada działania ABW. Z drugiej – strona prezydencka i część polityków wskazują na możliwość „jednorazowych zgód”, które miałyby rozwiązywać problem.
Efekt jest prosty, choć groźny: jeśli obie strony trzymają się swoich wersji, to każda tajna narada może stać się przedmiotem kolejnych sporów, a nawet postępowań. W tle pojawia się też obawa, że takie starcie może być odczytywane jako objaw dysfunkcji systemu ochrony informacji niejawnych i narastającego kryzysu zaufania na szczytach władzy.
