NFL
Doda skomentowała wypowiedź Edwarda Miszczaka! Nie gryzła się w język Czytaj więcej:
Edward Miszczak w niedawnej rozmowie z „Plejadą” nie szczędził gorzkich słów pod adresem Dody. Artystka nie zamierzała być dłużna i zdecydowała się odnieść do słów dziennikarza.
Kim jest Edward Miszczak?
Miszczak wbił szpilkę Dodzie
Artystka odpowiada
Kim jest Edward Miszczak?
Edward Miszczak to jedna z najbardziej wpływowych postaci polskiej telewizji, choć dla wielu widzów pozostaje w cieniu kamer. Nie bywa bohaterem plotkarskich nagłówków ani stałym gościem czerwonych dywanów, ale w środowisku medialnym jego nazwisko budzi respekt. Od lat współtworzy i nadzoruje projekty, które realnie wpływały na kariery największych gwiazd. Dzięki temu doskonale wie, jakie decyzje prowadzą do sukcesu, a które mogą okazać się kosztownym błędem.
Swoje opinie opiera nie na emocjach, lecz na wieloletnim doświadczeniu i znajomości mechanizmów rządzących rynkiem medialnym. Zna telewizję „od kuchni” – rozumie, co przyciąga widzów, jak buduje się wizerunek i jakie strategie promocyjne mają sens w dłuższej perspektywie. Dlatego jego komentarz dotyczący Dody odbił się szerokim echem. Nie był to głos z zewnątrz ani element medialnej burzy, lecz analiza człowieka, który od dekad obserwuje, jak funkcjonuje branża.
Miszczak uchodzi za osobę bezpośrednią, która nie unika jasnych ocen. W świecie, w którym często liczy się efektowny wizerunek i chwilowy rozgłos, przypomina, że prawdziwy sukces to wynik przemyślanych decyzji i konsekwencji w działaniu. Jego doświadczenie obejmuje zarówno produkcję programów rozrywkowych, jak i planowanie strategii promocyjnych oraz zarządzanie projektami na dużą skalę. Potrafi odróżnić medialny szum od realnej, długofalowej wartości.
W swoich wypowiedziach wskazał konkretne momenty, które z perspektywy branży mogły mieć znaczenie dla dalszego rozwoju kariery artystki. Tym samym zwrócił uwagę, że w show-biznesie równie ważne jak talent i popularność są strategia oraz umiejętność przewidywania konsekwencji własnych działań.
Edward Miszczak, fot. KAPiF
Miszczak wbił szpilkę Dodzie
Podczas prezentacji wiosennej ramówki Polsatu Edward Miszczak udzielił wywiadu „Plejadzie”, w którym odniósł się do głośnego występu Dody na sylwestrze Telewizji Polskiej. Dyrektor programowy stacji nie ukrywał, że decyzja artystki wywołała w nim mieszane uczucia, zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejszą współpracę z Polsatem.
Miszczak przypomniał, że to właśnie jego stacja realizowała program „Doda. 12 kroków do miłości”, który był jednym z ważniejszych projektów wizerunkowych wokalistki w ostatnich latach. Jak podkreślił, format miał realny wpływ na promocję jej twórczości.
„Gwiazdy mają prawo do wolności. To jest też nasza zasada. Proszę zobaczyć – Doda zrobiła z nami wielki program. Cała jej płyta i koncerty poszły na tym programie” – mówił na łamach „Plejady”.
Dyrektor programowy zwrócił również uwagę, że jeszcze rok wcześniej Doda była jedną z głównych gwiazd sylwestrowej imprezy Polsatu, transmitowanej z rozmachem i oglądanej przez miliony widzów. Tym większym zaskoczeniem było dla niego zobaczyć artystkę na scenie konkurencyjnej stacji.
„Muszę włączyć telewizję publiczną, żeby zobaczyć Dodę śpiewającą na innej arenie? Robi się przykro, że nie ma krzty lojalności, krzty pamięci. Kto pierwszy, ten lepszy. Trzeba zaakceptować te warunki. Dostała więcej, to tam poszła” – powiedział w rozmowie z „Plejadą”.
Z perspektywy Miszczaka sprawa ma wymiar nie tylko emocjonalny, ale również strategiczny. Polsat przez lata inwestował w wizerunek Dody, zapewniał jej eksponowane miejsce w najważniejszych projektach rozrywkowych oraz wspierał promocję jej muzycznych przedsięwzięć. Występ na scenie TVP – choć w pełni zgodny z zasadą wolności artystycznej i rynkowej konkurencji – został w branży odebrany jako symboliczny gest zmiany frontu.
Wypowiedź Miszczaka pokazuje szerszy kontekst funkcjonowania show-biznesu, w którym relacje między artystami a stacjami telewizyjnymi opierają się nie tylko na kontraktach, lecz także na długofalowej współpracy i wzajemnych oczekiwaniach. Choć decyzje zawodowe często determinują kwestie finansowe i zasięgowe, w medialnym świecie równie istotne pozostają lojalność i pamięć o wcześniejszych partnerach.
Powoływali się na wpływy w Kancelarii Prezydenta. Trzy osoby z zarzutami
Czytaj dalej
Była 14:26, gdy Nawrocki to powiedział. Padły ostre słowa w kierunku rządu. RBN w ogniu sporów
Czytaj dalej
Artystka odpowiada
We wtorkowy wieczór odbyła się charytatywna akcja „Łapy i pędzle” zorganizowana przez Dodę we współpracy z malarką Joanną Sarapatą. Wydarzenie połączyło świat sztuki i show-biznesu w jednym celu – wsparcia bezdomnych zwierząt. Podczas spotkania licytowano wyjątkowe przedmioty, w tym dzieła sztuki oraz pamiątki przekazane przez artystów, a cały dochód z aukcji ma zostać przeznaczony na pomoc potrzebującym czworonogom.
Wieczór przyciągnął wielu gości ze świata kultury i mediów, a sama Doda – poza rolą współorganizatorki – chętnie rozmawiała z dziennikarzami. W rozmowie z portalem „Przeambitni” została zapytana o niedawną wypowiedź Edwarda Miszczaka, który zasugerował, że jej występ na sylwestrze w TVP był przejawem braku lojalności wobec Polsatu.
Artystka odpowiedziała w swoim stylu, czyli z dystansem i z pewnością siebie.
„Droczy się, bo tam, gdzie jestem ja na sylwestra, zawsze wygrywa oglądalność” – stwierdziła.
Jej komentarz wybrzmiał jako żartobliwe, ale jednocześnie stanowcze podsumowanie medialnej dyskusji, która rozgorzała po zmianie sylwestrowej sceny. Doda dała do zrozumienia, że decyzje zawodowe traktuje przede wszystkim jako element swojej strategii artystycznej i nie zamierza wchodzić w publiczne spory.
Cała sytuacja pokazuje, że nawet podczas wydarzeń o charakterze charytatywnym trudno uniknąć tematów związanych z branżowymi napięciami. Jednocześnie artystka konsekwentnie podkreśla, że najważniejszy jest dla niej rozwój zawodowy oraz projekty, w które angażuje się z przekonaniem – a wtorkowa akcja była tego najlepszym przykładem.
