Connect with us

NFL

Czarzasty naprawdę to zrobił. Niebywałe, jak potraktował dziennikarza TV Republika. Ciężko uwierzyć co tam się wydarzyło

Published

on

To miało być kolejne krótkie pytanie zadane w biegu, między drzwiami a kolejnym głosowaniem. Zamiast tego powstało nagranie, które w kilka godzin rozlało się po sieci i wywołało ostrą kłótnię o granice w polityce. Jedni mówią o teatrze i prowokacji. Inni o przekroczeniu czegoś, czego nie powinno się przekraczać – nawet w sejmowym chaosie.

Czytaj też: Tuż przed Radą Bezpieczeństwa piorunujące wieści. W mediach aż huczy
Pytania o ankiety bezpieczeństwa i polityczny unik
Zaczęło się od tematu, który w ostatnich tygodniach wraca jak bumerang – ankiety bezpieczeństwa i obowiązki osób zajmujących wysokie stanowiska w państwie. Reporter TV Republika próbował dopytać wicemarszałka o to, czy dokumenty zostały wypełnione i dlaczego sprawa budzi tyle emocji.

Zobacz więcej

W korytarzu Sejmu padło pytanie, proste i powtarzane w różnych wariantach:

„Dlaczego pan ankiety bezpieczeństwa nie wypełnia?”

To zwykle jest ten moment, w którym polityk albo ucina rozmowę, albo rzuca kilka zdań do kamery i idzie dalej. Tym razem stało się coś, co kompletnie zmieniło ton sytuacji.

Czarzasty wchodzi w kadr i w przestrzeń reportera
Włodzimierz Czarzasty nie odpowiedział klasycznie. Zamiast tłumaczenia pojawiła się demonstracyjna, nietypowa reakcja – oparta na skracaniu dystansu i grze, która na nagraniu wygląda jak mieszanka żartu, prowokacji i napięcia.

Polityk miał powtarzać, że reportera po prostu lubi:

„Wie pan, że lubię… ja pana lubię po prostu.”

Dziennikarz próbował wyhamować sytuację i zaznaczyć granicę:

„Ale bez tego przytulania… Panie marszałku.”

Na nagraniu widać i słychać, że to nie kończy sceny. Wicemarszałek kontynuował, podkreślając „ciepły” ton rozmowy:

„Ja pana bardzo lubię. I teraz niech pan patrzy, przytulę się do pana. Chciałbym z panem porozmawiać… tak ciepło bardzo.”

To właśnie ten fragment – nie same pytania o bezpieczeństwo – odpalił internet

Komentarze poszły w dwie strony. Część osób uznała, że polityk zagrał to celowo – jako odpowiedź na styl konfrontacji i insynuacje, które często pojawiają się w ostrych materiałach politycznych. W tej wersji to miał być trolling i próba odwrócenia ról.

Druga strona sporu jest dużo bardziej kategoryczna. Padają słowa o braku profesjonalizmu i o tym, że nawet w ostrym sporze medialnym nie wolno wchodzić w fizyczny kontakt, jeśli rozmówca tego nie chce. W tle pojawia się też kwestia odpowiedzialności – bo mowa o osobie pełniącej ważną funkcję w Sejmie.

Co zostaje po tej scenie i dlaczego to tak grzeje ludzi
Nagranie działa jak zapalnik, bo dotyka kilku wrażliwych punktów naraz. Z jednej strony są pytania o bezpieczeństwo państwa i formalne obowiązki polityków. Z drugiej – emocje wokół mediów, ich wiarygodności i stylu pracy. A pomiędzy tym wszystkim zostaje sytuacja, w której widz nie wie, czy patrzy na żart, czy na coś, co zwyczajnie nie powinno się wydarzyć.

W Sejmie często jest głośno, ciasno i nerwowo. Tylko że właśnie dlatego oczekiwania wobec standardów są wyższe. I to dlatego to nagranie wywołało taką burzę – bo dla wielu osób nie jest już tylko śmiesznym klipem, ale symbolem tego, jak bardzo rozjechała się rozmowa o powadze instytucji.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247