NFL
To powiedział👇
Minęło właśnie pół roku, odkąd Karol Nawrocki objął urząd prezydenta, a to oznacza, że tyle samo czasu w blasku fleszy spędziła jego żona. Marta Nawrocka weszła w rolę pierwszej damy bez zbędnego hałasu, ale za to z konkretnym planem na siebie. I choć początki w tej roli zawsze są trudne, ona zdaje się czuć w pałacowych wnętrzach nadzwyczaj swobodnie. Co ważne, nie stała się jedynie „ozdobą” u boku męża, co często zarzucano jej poprzedniczkom.
Zamiast ograniczać się do przecinania wstęg i uśmiechania się do zdjęć, Nawrocka postawiła na duże zaangażowanie społeczne. Widać, że szuka własnej ścieżki i tematów, które realnie interesują ludzi, a nie tylko protokół dyplomatyczny. To podejście najwyraźniej procentuje, bo liczby mówią same za siebie. W sondażach dotyczących sympatii obywateli wypada naprawdę solidnie – Polacy docenili jej autentyczność i to, że po prostu chce jej się działać. Ciekawie robi się, gdy spojrzymy na rankingi. Już w ubiegłym roku Marta Nawrocka zajęła drugie miejsce w zestawieniu ulubionych pierwszych dam, co jak na tak krótki staż, jest wynikiem imponującym. Wygląda na to, że jej styl bycia – dość prosty, merytoryczny i pozbawiony niepotrzebnego zadęcia – trafił w gusta sporej części społeczeństwa. Ludzie po prostu lubią widzieć w pałacu kogoś, kto potrafi wyjść do obywateli i rozmawiać bez kartki w ręku.
Przed nią jeszcze długa droga, ale te pierwsze sześć miesięcy pokazało, że nie zamierza być milczącą żoną prezydenta. Ma swój głos i coraz odważniej go używa, co w dzisiejszej polityce jest towarem deficytowym. Jeśli utrzyma to tempo i nie da się zamknąć w złotej klatce protokołu, może stać się jedną z najlepiej ocenianych kobiet w historii Belwederu.
Karol i Marta Nawroccy fot. KAPiF
Nowe dziecko Nawrockich
O fundacji pierwszej damy plotkowano już od jesieni ubiegłego roku, ale dopiero teraz projekt Marty Nawrockiej faktycznie ujrzał światło dzienne. Bez zbędnych fajerwerków i przecinania wstęg w blasku fleszy, ruszyła oficjalna strona internetowa oraz profile w mediach społecznościowych. Nazwa? „Blisko Ludzkich Spraw”. Brzmi prosto, może nawet nieco staroświecko, ale w tym przypadku to raczej celowy zabieg – ma być konkretnie i bez dystansu, który zazwyczaj dzieli urząd od obywatela.
Większość żon polityków na szczycie ogranicza się do bycia „ozdobą” u boku męża albo pełnienia funkcji czysto reprezentacyjnych. Nawrocka najwyraźniej uznała, że to za mało. Jej fundacja ma się zająć tym, co zwykle najlepiej sprzedaje się wizerunkowo, ale też realnie jest potrzebne: wspieraniem edukacji, promowaniem kultury i pomocą najuboższym. To klasyczny zestaw działań, który pozwala pierwszej damie wyjść do ludzi na własnych zasadach, a nie tylko jako cień prezydenta. Co ciekawe, w promocję zaangażował się też syn, Daniel Nawrocki, który w swoich mediach społecznościowych nie krył dumy z planów mamy. Taki rodzinny front zawsze dobrze wygląda, ale tutaj przede wszystkim potwierdza, że fundacja nie jest tylko „papierowym” tworem stworzonym na potrzeby kampanii. Ma to być platforma do organizowania lokalnych wydarzeń społecznych, które z definicji mają trafiać tam, gdzie pomoc państwowa czasem nie dociera.
Misją Fundacji Pierwszej Damy jest wspieranie inicjatyw społecznych, edukacyjnych, kulturalnych i dobroczynnych, służących budowie wspólnoty opartej na solidarności, szacunku i trosce o osoby najbardziej potrzebujące. Nasze działania, inspirowane społeczną misją Pierwszej Damy RP Marty Nawrockiej, koncentrują się na przeciwdziałaniu wykluczeniu, wzmacnianiu postaw obywatelskich, promocji zdrowego stylu życia, rozwoju edukacji, kultury, wolontariatu oraz integracji społecznej, z myślą o trwałej służbie obecnym i przyszłym pokoleniom – czytamy na stronie.
Czy fundacja faktycznie będzie blisko ludzi, czy skończy jako elegancka witryna z ładnymi zdjęciami? O tym przekonamy się pewnie przy pierwszych dużych akcjach. Na razie widać jedno: Marta Nawrocka chce mieć własny głos i realne narzędzie do działania. W świecie polityki, gdzie każdy ruch jest wyliczony, założenie własnej organizacji to czytelny komunikat – pierwsza dama nie zamierza tylko stać i ładnie wyglądać, ale chce budować własną markę społeczną.
Ważna informacja o Nawrockiej
Marta Nawrocka nie traci czasu i od razu wykłada karty na stół. Jej nowe działania w ramach fundacji pokazują, że zamiast zajmować się błahostkami, woli uderzyć w konkretne problemy. Na pierwszy ogień idzie coś, co dotyka dziś niemal każdego – agresja w sieci. Projekt „Hejt OFF — Słowa mają moc!” to nie jest kolejna pusta kampania z ładnym hasłem. Ma realnie uczyć, jak reagować na chamstwo w internecie i jak nie dawać się wciągać w spiralę nienawiści.
To podejście wydaje się bardzo potrzebne, zwłaszcza że dystans, jaki daje nam ekran smartfona, kompletnie zatarł granice empatii. Nawrocka chce stawiać na budowanie relacji i edukację, a nie tylko na narzekanie, że jest źle. Chodzi o to, by uświadomić ludziom, że za każdym złośliwym komentarzem stoi żywy człowiek, którego te słowa mogą po prostu zniszczyć. Ale to nie koniec, bo fundacja rusza z jeszcze jednym, może nawet ważniejszym projektem. Program „Oddech dla bohaterek” celuje w grupę, o której system często zapomina – w matki dzieci z niepełnosprawnościami. Każdy, kto choć raz otarł się o ten temat, wie, że te kobiety żyją w ciągłym biegu, stresie i często w ogromnej samotności.
Wśród pierwszych projektów realizowanych przez Fundację znajdą się inicjatywy „Hejt off” oraz „Oddech dla bohaterek”, które w sposób szczególny odzwierciedlają nasze wartości i priorytety. Oba programy odpowiadają na realne wyzwania współczesnego społeczeństwa – potrzebę przeciwdziałania przemocy słownej, stygmatyzacji i wykluczeniu, a także konieczność wzmacniania dobrostanu psychicznego kobiet, zwłaszcza tych, które swoją codzienność poświęcają trosce o innych – czytamy na stronie Fundacji Pierwszej Damy
Nawrocka proponuje im coś więcej niż współczucie. W planach są zajęcia terapeutyczne i lokalne grupy wsparcia. To ma być przestrzeń, gdzie matki będą mogły w końcu zrzucić maskę siłaczek, podzielić się emocjami i – co najważniejsze – poczuć, że nie są w tym wszystkim same. To konkretna pomoc, która daje szansę na chwilę wytchnienia w niezwykle trudnej codzienności. Wygląda na to, że Nawrocka zamierza budować swoją działalność na realnym wsparciu i wrażliwości, a nie na medialnym show.
