NFL
Barbara Kurdej-Szatan wspomina wyjątkowe chwile z Edwardem Linde-Lubaszenko, który był jej profesorem. Poznaj ich wspólne wspomnienia.
Początek lutego przyniósł nam smutną wiadomość. W wieku 86 lat zmarł wybitny aktor Edward Linde‑Lubaszenko, którego w sieci żegnali nie tylko fani, ale i koledzy z branży. W rozmowie z “Faktem” wspomina go Barbara Kurdej‑Szatan.
Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Tak wspomina go Barbara Kurdej-Szatan.
Edward Linde-Lubaszenko nie żyje. Tak wspomina go Barbara Kurdej-Szatan. Foto: null/Aleksander Majdański/newspix.pl, Karol Katny/Kapif
W niedzielny wieczór, 8 lutego, media obiegła smutna wiadomość — w wieku 86 lat zmarł Edward Linde-Lubaszenko. Informację tę przekazał w specjalnym oświadczeniu jego syn, Olaf Lubaszenko, który zdecydował się jedynie na publikację czarno-białego zdjęcia ojca.
“Żegnaj, tato” — napisał.
Jak można było się spodziewać, post komentowali nie tylko fani wielkiego artysty, ale także znane osobistości. Jedną z nich była Barbara Kurdej-Szatan, która podkreśliła, że śmierć pana Edwarda to ogromna strata dla branży, zwłaszcza że doskonale go znała — był jej profesorem, gdy uczyła się w krakowskiej Akademii Teatralnej.
Fakt” poprosił Barbarę Kurdej‑Szatan o podzielenie się najpiękniejszym wspomnieniem związanym z panem Edwardem. Aktorka ze wzruszeniem wspomina jego żarty, którymi rozpoczynał zajęcia na krakowskiej uczelni.
— Pan Edward był moim profesorem od scen aktorskich w PWST w Krakowie. Zawsze pogodny, każde zajęcia obowiązkowo zaczynały się jakimś dowcipem, które kochał opowiadać. Wielki aktor, którego wspominać będę zawsze ciepło i z sentymentem — przekazała nam.
Śmierć Edwarda Linde‑Lubaszenki zaskoczyła wielu, zwłaszcza że jeszcze we wrześniu występował na deskach Teatru Narodowego, biorąc udział w spektaklu “Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Nikt nie spodziewał się, że kilka miesięcy później media obiegnie tragiczna wiadomość. Warto jednak wspomnieć, że aktor zmagał się z problemami zdrowotnymi — w 2019 r. trafił do szpitala z podejrzeniem gruźlicy po tym, jak poważnie się przeziębił. Choroba najpierw zaatakowała jego oskrzela, a później rozprzestrzeniła się na płuca. W grudniu poinformował również, że po 55 latach kończy karierę
