NFL
Łzy same napływają do oczu [*]
Świat według Kiepskich” to jeden z tych seriali, które przekroczyły granice telewizyjnej rozrywki i weszły do polskiej pop-kultury jako prawdziwy fenomen. Emitowany od końca lat 90. program stał się częścią codzienności milionów widzów. W centrum tego barwnego świata stał Ryszard Kotys, aktor, który przez ponad 20 lat wcielał się w rolę przebiegłego, sprytnego i jednocześnie antypatycznego sąsiada rodziny tytułowej Kiepskich. Jego kreacja była jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów serialu. Postać Mariana Paździocha pokochano za cięty język, humor i charakterystyczne spojrzenie na rzeczywistość stała się ikoną, której próżno szukać w innych produkcjach telewizyjnych.
Kotys nie był jedynie postacią sceniczną, gdyż jego obecność była jednym z fundamentów serialu. Wielu widzów przyznawało, że to właśnie on wprowadzał do „Kiepskich” właściwy ton, balansując między komedią a ironią codziennych absurdów. Serial pokazywał Polskę, jakiej nie sposób zapomnieć, a Kotys, jako Paździoch, potrafił w jednej scenie rozśmieszyć do łez, by w kolejnej wzbudzić refleksję nad ludzkimi słabościami. Aktor umiał opowiadać o ludzkich przywarach, które widzowie rozpoznawali u siebie lub sąsiadów. Jego wkład w serial był niewyobrażalny, a Paździoch stał się na lata jednym z najbardziej charakterystycznych bohaterów w polskiej telewizji, zasługującym na miejsce w kanonie najczęściej cytowanych postaci telewizyjnych.
Przez te wszystkie lata Kotys stworzył postać, której nie da się zastąpić – głos, sposób bycia, mimika i sposób, w jaki potrafił relacjonować codzienne absurdalne sytuacje były nieodłącznym elementem DNA serialu. Wiele osób podkreślało, że nawet gdy przestawał grać, widzowie czuli pustkę po jego nieobecności. I właśnie dlatego wspomnienia kolegów, w tym Renaty Pałys, nabierają dziś wyjątkowego znaczenia, bo przypominają o człowieku, który potrafił nie tylko bawić, ale przede wszystkim zostawił po sobie ślad, który nie znika wraz z ostatnim odcinkiem serialu.
Renata Pałys – współpraca i więź z Ryszardem Kotysem
Dla Renaty Pałys praca z Ryszardem Kotysem nie była jedynie zawodowym obowiązkiem, ale relacją, która przez dekady zmieniała się, dojrzewała i nabierała głębi. Pałys wcielała się w postać Heleny Paździoch przez ponad 23 lata, tworząc z Kotysem jedną z najbardziej rozpoznawalnych par w polskiej telewizji. Ich dialogi, sprzeczki, ale też momenty komediowe stały się częścią kultury scenicznej, którą wiele pokoleń widzów wspomina z uśmiechem i nostalgią.
W wywiadach aktorka wielokrotnie podkreślała, że ich relacja na planie była czymś więcej niż tylko współpracą zawodową. Spędzali ze sobą mnóstwo czasu poza kamerami, rozmawiając o życiu, rodzinie i pasjach.
„Rysiek był wspaniałym kolegą. Bardzo wiele się od niego nauczyłam. Udzielił mi wielu cennych rad. Był szalenie inteligentny, oczytany, miał cechę, która coraz rzadziej występuje – był tak zwanym erudytą. Często opowiadał mi o przygodach, które miał na planach innych filmów, a trzeba podkreślić, że mało filmów zostało nakręconych bez Ryśka” – wspomina Renata Pałys w rozmowie z “Plejadą”.
Mimo że serialowa postać Paździocha bywała złośliwa i niezbyt sympatyczna, aktorka podkreślała, że prywatnie Kotys był człowiekiem ciepłym, czułym i niezwykle inteligentnym, co jest rzadko spotykane w show-biznesie. Jego ogromna wiedza o świecie, sportowa pasja i ciekawe refleksje sprawiały, że każdy dzień na planie miał swój niepowtarzalny klimat. Wielu kolegów wspominało, że potrafił przynieść do pracy gazetę sportową i godzinami dyskutować o rozgrywkach i wynikach.
Pałys nie kryła, że kontakt z Kotysem był dla niej czymś, co wzbogacało jej własne spojrzenie na aktorstwo i życie. Ich relacja przetrwała wiele lat i zmieniła się w prawdziwą artystyczną i ludzką więź, która teraz jawi się jako jeden z najcenniejszych elementów jej zawodowej drogi.
Renata Pałys wspomina dzień śmierci Ryszarda Kotysa
W rozmowie z „Plejadą” Renata Pałys wraca pamięcią do dnia, który na zawsze pozostał w jej sercu jako jeden z najtrudniejszych momentów związanych z jej bliskim kolegą i przyjacielem. Mimo upływu lat pamięć tej chwili wciąż jest żywa, intensywna i – jak sama przyznaje – naznaczona intuicją, która tamtego poranka nie zawiodła jej odczuwania. Aktorka opowiadała, że wszystko zaczęło się w zwyczajny poranek zdjęciowy, kiedy ekipa pracowała nad kolejnymi ujęciami „Świata według Kiepskich”, a ona przygotowywała się do swojej roli jak co dzień.
„Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Kręciliśmy wtedy “Kiepskich”. O godz. 6.00 rano zadzwoniła do mnie Kamila (żona Ryszarda Kotysa – przyp. red.). Jak zobaczyłam na telefonie jej numer, to czułam, że coś się stało”.
Renata Pałys przyznała, że reakcja była natychmiastowa. Choć nie miała jeszcze żadnej oficjalnej informacji, wewnętrzny niepokój sprawił, że poczuła ciężar tego telefonu. Gdy w końcu usłyszała potwierdzenie, że Ryszard Kotys zmarł, fala emocji ją poraziła. Wspomina, że chwila ta była przesiąknięta szokiem, smutkiem i niepewnością, bo choć wiedziała, że jego stan zdrowia nie był idealny, nie spodziewała się tak nagłego rozstania.
„Powiedziała, że, Rysiek zmarł. Potem, jak jechałam na plan taksówką, bo zdjęcia nie były odwołane, producentka poprosiła mnie, że jeżeli będą do mnie dzwonić media, to mam mówić o śmierci Ryśka. Oczywiście ustalono to w porozumieniu z żoną. To było straszne. Nie byłam w stanie nic powiedzieć” – mówiła serialowa Helena Paździoch.
Dla Pałys był to moment przejścia – nie tylko od gry aktorskiej do rzeczywistości bolesnej straty, ale też moment, w którym musiała pożegnać kogoś, kto przez ponad dwie dekady był nie tylko partnerem scenicznym, ale także częścią jej codziennego życia. Sytuacja ta pokazała, że nawet w świecie telewizyjnych hitów, gdzie fikcja miesza się z rzeczywistością, prawdziwe emocje i ludzkie więzi pozostają najważniejsze.
