Connect with us

NFL

Nie hamował się 👇

Published

on

Ostatnie lata to prawdziwa eksplozja nowych wersji starych hitów polskiego kina. „Znachor”, „Chłopi”, a teraz „Lalka” – wszystkie te tytuły dostały swoje współczesne odsłony, często trafiając do serwisów streamingowych i kin. Naturalnym krokiem wydawało się, że kolej na „Noce i dni” Marii Dąbrowskiej, jeden z filarów literatury i filmu, który do dziś żyje w pamięci widzów. Nowa, 8-odcinkowa adaptacja ma trafić na Netflixa, a w rolach głównych zobaczymy Tomasza Schuchardta i Jaśminę Polak. 

Trend odświeżania kultowych tytułów nie dotyczy jedynie literatury czy filmów sprzed kilkudziesięciu lat. Coraz częściej producenci sięgają po seriale czy filmy, które kiedyś cieszyły się ogromną popularnością, i próbują nadać im współczesny sznyt. Często wiąże się to z większym budżetem, nowoczesnymi efektami specjalnymi, nową muzyką i obsadą złożoną z gwiazd młodego pokolenia. Widzowie mogą dzięki temu zobaczyć dobrze znane historie w odświeżonej oprawie wizualnej i poczuć zupełnie inne emocje niż przy pierwowzorze.

Jednak takie działania rodzą też pytania o sens powtarzania tego, co już zostało doskonale opowiedziane. Czy nowe wersje rzeczywiście wnoszą coś istotnego, czy są jedynie sposobem na przyciągnięcie kolejnej fali widzów w dobie serwisów streamingowych? Nierzadko okazuje się, że twórcy starają się zachować równowagę między klasyką a nowoczesnością, wprowadzając drobne zmiany w fabule czy charakterach bohaterów. Dzięki temu historia staje się bardziej przystępna dla współczesnej publiczności, ale nadal pozostaje wierna duchowi oryginału.

Niektórzy eksperci wskazują też na korzyści edukacyjne takich ekranizacji – młodsze pokolenia, które nigdy nie sięgnęłyby po klasyczne powieści czy stare filmy, dzięki nowym adaptacjom mogą poznać ważne dla kultury dzieła. To właśnie takie powroty klasyki na ekrany mogą sprawić, że legendy polskiego kina i literatury nie znikną z pamięci społecznej, tylko zyskają nowe życie w świadomości młodych widzów.

Karol Strasburger i jego niezapomniana rola w „Nocach i dniach”
Kiedy myślimy o oryginalnej ekranizacji „Nocy i dni” z 1975 roku, niemal od razu przychodzi na myśl Karol Strasburger. Jego postać, Józef Toliboski, stała się symbolem pewnej epoki polskiego kina i wyznacznikiem aktorskiego kunsztu tamtych czasów. Strasburger wniósł do roli nie tylko precyzję i naturalność, ale też specyficzny rodzaj ciepła, który sprawiał, że widzowie natychmiast utożsamiali się z jego bohaterem. Józef nie był postacią jednowymiarową – to człowiek pełen sprzeczności, czasem naiwny, czasem zdeterminowany, ale zawsze autentyczny w swoim działaniu.

Strasburger doskonale uchwycił rytm życia codziennego bohaterów, ich radości, troski i drobne dramaty. Jego aktorstwo nie polegało na przesadnej ekspresji czy teatralnym gestu, lecz na subtelnych niuansach, które sprawiały, że każdy widz mógł poczuć, jakby obserwował prawdziwe życie. Sceny z jego udziałem były często punktem kulminacyjnym filmu – nawet te najbardziej spokojne rozmowy zyskiwały na intensywności dzięki autentycznej obecności aktora. Widzowie pamiętają zwłaszcza jego relacje z głównymi bohaterkami – te pełne napięcia, ciepła, czasem napiętej ciszy, która mówiła więcej niż słowa.

Nie sposób też pominąć wpływu Strasburgera na całą atmosferę produkcji. Jego doświadczenie i profesjonalizm były widoczne zarówno przed kamerą, jak i na planie zdjęciowym. Był nie tylko odtwórcą postaci, ale też swoistym kompasem dla reszty obsady, zapewniając spójność w scenach wymagających skomplikowanych emocjonalnych interakcji.

Józef Toliboski w interpretacji Strasburgera stał się postacią ponadczasową – bohaterem, którego można analizować z perspektywy zarówno literackiej, jak i filmowej. To właśnie dzięki jego grze „Noce i dni” zyskały trwałe miejsce w polskiej kulturze filmowej. 

Rola Strasburgera była kluczowa dla sukcesu całej produkcji. Jego interpretacja Toliboskiego sprawiła, że „Noce i dni” nie były tylko wierną adaptacją literackiego pierwowzoru, ale stały się również wyjątkowym filmowym doświadczeniem. Nawet dzisiaj, po kilkudziesięciu latach, jego występ pozostaje wzorem umiejętnego balansowania między naturalnością a dramatyzmem, między codziennością a epickością.

Kontrowersyjny komentarz Karola Strasburgera o nowej ekranizacji
Karol Strasburger w ostatnich dniach nie krył swojego zdziwienia wobec informacji o powstawaniu nowej wersji „Nocy i dni”. W rozmowie z Plejadą aktor poszedł na całość i powiedział wprost:

Uważam jednak, że to przedsięwzięcie jest niepotrzebne. Film „Noce i dnie” cały czas funkcjonuje w przestrzeni publicznej – jest regularnie powtarzany, żyje wśród widzów. […] Ten walc i nenufary stały się najsławniejszą sceną polskiego kina. To wybitne dzieło, które startowało do Oscara i do dziś pozostaje bardzo obecne w świadomości widzów, dlatego robienie czegoś podobnego w momencie, gdy ten film wciąż tak silnie funkcjonuje, moim zdaniem mija się z celem.

Strasburger zwrócił uwagę na problem przesycenia ekranizacji klasyki literatury. 

Chodzi mi tylko o to, że robienie czegoś bardzo podobnego nie ma sensu. Jeśli ktoś stworzył już dobrego Mercedesa, to robienie kolejnego, trochę innego „Mercedesa” nie ma sensu. […] Jeśli ktoś chce dziś opowiedzieć historię o samotności, kobiecie uwikłanej w miłość i podobnych tematach, to może lepiej byłoby napisać własny scenariusz, zamiast sięgać po Marię Dąbrowską i „Noce i dnie”, a jednocześnie próbować opowiedzieć tę historię na nowo po swojemu.

W rozmowie Strasburger nie szczędził też krytyki dla samej idei reinterpretacji postaci i wydarzeń. 

A jeśli ma to być jakieś „inne spojrzenie” o którym mówią twórcy, no to już w ogóle paranoja. Jeśli robimy adaptację konkretnej książki i opowiadamy o konkretnym bohaterze, to nie można nagle odwrócić wszystkiego i zrobić historii zupełnie o kimś innym. Bohaterowie „Nocy i dni” to wyraźnie określona para, która szukała swojego szczęścia. Nie da się nagle uczynić główną postacią kogoś innego i opowiedzieć inaczej jego życie.

Są dzieła, które po prostu trzeba zostawić w spokoju. I wydaje mi się, że to jest właśnie jeden z takich przypadków.

Strasburger nie pozostawia wątpliwości: choć rozumie potrzebę tworzenia i poszukiwania nowych form filmowych, w przypadku „Nocy i dni” granica została jego zdaniem przesunięta zbyt daleko. 

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247