NFL
Tragedia na przedmieściach Chicago: polski pilot zginął tuż przed lądowaniem, próbując uniknąć katastrofy wśród domów. Co poszło nie tak?
Był już niemal u celu. Do lotniska pod Chicago brakowało zaledwie kilku minut lotu, gdy jego samolot runął między domy na przedmieściach miasta. Zginął polski pilot Czesław “Chester” Wojnicki. Ironia losu: lata temu komentował dla amerykańskiej telewizji bardzo podobną katastrofę.
Wrak niewielkiej Cessny spadł między domami na przedmieściach Chicago. Polski pilot zginął na miejscu.5
Zobacz zdjęcia
Wrak niewielkiej Cessny spadł między domami na przedmieściach Chicago. Polski pilot zginął na miejscu. Foto: WGN News/You Tube
Do tragedii doszło w nocy z 4 na 5 marca na północnych przedmieściach Chicago. 76-letni Czesław “Chester” Wojnicki wracał z lotu ze stanu Wisconsin i od ponad godziny był w powietrzu. Pilot przygotowywał się już do lądowania. Do pasa brakowało zaledwie około trzech kilometrów. Tuż przed godz. 22 czasu lokalnego coś jednak poszło nie tak. Mała, jednosilnikowa Cessna spadła nad osiedlem w Deerfield, zahaczyła o dach jednego z domów i rozbiła się za rzędem budynków.
Na miejsce natychmiast skierowano policję, straż pożarną i ratowników. Niestety, życia pilota nie udało się uratować. Wojnicki zginął na miejscu.
Mimo dramatycznego przebiegu katastrofy nikt z mieszkańców okolicznych domów nie ucierpiał. Świadkowie relacjonowali, że maszyna spadała bardzo nisko między budynkami. Wielu z nich uważa, że pilot w ostatniej chwili próbował ominąć domy.
— Budynek zaczął się trząść. Usłyszeliśmy potężny huk — opowiadała jedna z mieszkanek okolicy lokalnej stacji WGN TV.
Inni sąsiedzi podkreślali, że tragedia mogła mieć znacznie poważniejsze skutki.
— On był bohaterem. Uratował wszystkie domy — dodał jeden z mieszkańców.
Dokładne przyczyny katastrofy nie są jeszcze znane. Śledztwo prowadzą Federalna Administracja Lotnictwa oraz amerykańska Krajowa Rada Bezpieczeństwa Transportu. Według wstępnych ustaleń w czasie wypadku w okolicy panowała gęsta mgła i bardzo ograniczona widoczność. To mogło znacząco utrudnić podejście do lądowania.
Czesław “Chester” Wojnicki pochodził ze Szczurowej w województwie małopolskim. Od wielu lat mieszkał w rejonie Chicago i był znaną postacią w środowisku polonijnych pilotów.
Był także prezesem American Polish Aero Club Chicago, organizacji zrzeszającej polskich pilotów i miłośników lotnictwa w Stanach Zjednoczonych.
Znajomi wspominają go jako pełnego energii, życzliwości i poczucia humoru.
— Był wspaniałym człowiekiem o wielkim sercu. Zawsze pomagał innym i angażował się w nasze działania — napisali jego przyjaciele z polonijnego środowiska lotniczego.
Wojnicki pozostawił żonę, dwie córki oraz wnuki.
Los dopisał tej historii dramatyczną klamrę. W 2009 r. Wojnicki udzielił wywiadu telewizji WGN po katastrofie innego niewielkiego samolotu. Mówił wtedy o tym, jak maszyna spadła bardzo nisko nad zabudowaniami i o włos minęła domy.
