Connect with us

NFL

Limuzyna z byłym premierem na pokładzie przemknęła przez czerwone światło w Warszawie. Czy SOP nadużywa przywilejów? Odpowiedzi wciąż brak.

Published

on

W środę 6 marca na ul. Marszałkowskiej w Warszawie doszło do kontrowersyjnego zdarzenia z udziałem limuzyny Służby Ochrony Państwa przewożącej Mateusza Morawieckiego. Kierowca byłego premiera przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, wykorzystując sygnały uprzywilejowania w samym środku miejskiego zatoru.

Korki są dla maluczkich. Tak SOP omijał zatory w stolicy.11
Zobacz zdjęcia
Korki są dla maluczkich. Tak SOP omijał zatory w stolicy. Foto: Materiały redakcyjne
Do zdarzenia doszło ok. godz. 12.30. Były szef rządu zakończył spotkanie w centrum Warszawy i szybko wsiadł do czekającej na niego limuzyny SOP. Z naszych ustaleń wynika, że celem podróży były Wojsławice, gdzie na godz. 16 zaplanowano otwarte spotkanie z wyborcami.

Jeszcze przed odjazdem doszło do interwencji patrolu policji. Funkcjonariusze podjęli czynności wyjaśniające wobec kierowcy SOP. Powód? Czarny van stał w miejscu, w którym obowiązuje ścisły zakaz zatrzymywania się. Dopiero po krótkiej wymianie zdań z policjantami, limuzyna mogła odjechać.

Prawdziwe emocje wzbudził jednak manewr na ul. Marszałkowskiej. Gdy auto z politykiem utknęło w zatorze przed skrzyżowaniem, a sygnalizator pokazywał czerwone światło, kierowca nagle uruchomił sygnały świetlne i dźwiękowe.

Dzięki temu limuzyna mogła zmusić innych kierowców do ustąpienia pierwszeństwa i bez zatrzymywania się przejechać przez skrzyżowanie. Po wykonaniu manewru auto kontynuowało jazdę w stronę wyjazdu z miasta, spiesząc się na spotkanie wyborcze.

Choć funkcjonariusze SOP mają prawo korzystać z statusu pojazdu uprzywilejowanego, przepisy mówią jasno: wolno im łamać zasady ruchu drogowego tylko przy zachowaniu szczególnej ostrożności i w konkretnych celach służbowych. Czy pośpiech na spotkanie z wyborcami do nich należy? To pytanie pozostaje otwarte.

Dla porównania: “zwykły” kierowca za taki przejazd na czerwonym świetle otrzymałby dziś:

500 zł mandatu,
15 pkt karnych.
Dwa takie manewry oznaczają natychmiastową utratę prawa jazdy.

To kolejny przypadek, gdy kierowcy polityków (m.in. Jacka Kurskiego, Antoniego Macierewicza czy Donalda Tuska) traktują kodeks drogowy w sposób uznaniowy. Redakcja skierowała już oficjalne zapytania do biura Mateusza Morawieckiego. Do czasu publikacji

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247

google.com, pub-2441454515104767, DIRECT, f08c47fec0942fa0