NFL
Setki turystów, w tym wielu Polaków, utknęło w Bangkoku z powodu odwołanych lotów. Chaos i frustracja pod biurem Qatar Airways narastają.
Setki turystów koczują pod biurem linii lotniczych w centrum Bangkoku. Wśród nich jest wielu Polaków, którzy utknęli w Tajlandii po odwołaniu lotów przez Bliski Wschód. Dziennikarz “Faktu” Cezary Wiśniewski jest na miejscu i relacjonuje napiętą sytuację pod siedzibą Qatar Airways. — Ludzie zaczęli zbierać się tam już o godz. 6:00 rano — przekazuje nasz reporter.
Dantejskie sceny pod biurem Qatar Airways w Bangkoku.2
Zobacz zdjęcia
Dantejskie sceny pod biurem Qatar Airways w Bangkoku. Foto: Cezary Wiśniewski/Fakt.pl
Wielu podróżnych przyleciało do Tajlandii na urlop jeszcze przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie. Gdy napięcia w regionie doprowadziły do zakłóceń w ruchu lotniczym, odwołano część połączeń prowadzących przez Dohę — jeden z głównych hubów przesiadkowych dla lotów między Azją a Europą. Dla wielu turystów oznaczało to nagłe odwołanie powrotów do domu.
Od kilku dni przed biurem Qatar Airways w Bangkoku gromadzą się tłumy turystów, którzy próbują uzyskać informacje lub zmienić swoje bilety. Jak relacjonuje dziennikarz “Faktu” Cezary Wiśniewski, sytuacja na miejscu jest wyjątkowo nieprzyjemna i napięta. Turystów z Polski jest masa, ale w oczekiwaniu na przyjęcie przez pracowników Qatar Airways tłoczą się także inne narodowości z całego świata.
— My byliśmy tu o 7:30. Niektórzy ludzie czekali już od 6:00, a biuro się otwiera o 9:00. Natomiast około tej 9:00 zaczęli przychodzić ludzie, którzy ustawili się w zupełnie innej kolejce. Nie w tej, w której my wszyscy od tej godziny 6:00. Okazało się, że to są ludzie, którzy mają numerki. My numerków nie mamy i nam nie chcą rozdawać. Mówią, że dzisiaj nie obsłużą nikogo, kto dopiero przyszedł. Obsłużą tylko tych, którzy byli tu wczoraj i dostali numerki. Nagle zrobiły się dwie kolejki — numerków z przedwczoraj i z wczoraj. Tutaj cały czas ludzie się schodzą. Ogólnie jest chaos, nie poinformowali, że będą zwracać pieniądze za hotele, jakieś różnice za bilety zastępcze, które ludzie sobie sami pokupowali — relacjonuje dziennikarz “Faktu”.
Wśród osób czekających pod biurem jest wielu Polaków. Niektórzy z nich utknęli w Tajlandii znacznie dłużej, niż planowali.
Jest tu masa Polaków, którzy nie mają żadnych “zapasowych” biletów. Są tu ludzie, którzy mają odwołane loty z 28 lutego i siedzą w Tajlandii już tydzień dłużej. Jest frustracja, ludzie są wściekli. Napieramy pracowników Qatar Airways, żeby oni nam rozdali jednak te numerki, żebyśmy wiedzieli, czy mamy przyjść tutaj jutro rano, czy w poniedziałek, czy we wtorek, żeby dostać się na 21. piętro do biura i pogadać z tymi pracownikami na żywo — opowiada Cezary Wiśniewski.
Problemem są także nowe bilety. Bezpośrednie połączenia do Polski są praktycznie wyprzedane, a najbliższe dostępne miejsca pojawiają się dopiero w drugiej połowie marca.
Bilety na bezpośrednie loty do Polski są dostępne po 17 marca albo po 20 marca. Pracownicy Qatar Airways proszą, żeby kontaktować się z nimi na czacie, żeby pisać maile. Ja napisałem do nich maila wczoraj i do tej pory nie mam odpowiedzi. Oni rozkładają ręce, przekazują swoją formułkę i nic więcej powiedzieć nie mogą. Jest tu masa Polaków, właściwie większość osób, która tutaj za mną stoi — podkreśla nasz dziennikarz.
Ok. godz. 12:30 polskiego czasu (18:30 czasu lokalnego) pracownicy Qatar Airways podali informację, że 5 marca nie obsłużą już żadnych oczekujących pasażerów.
