NFL
Konsekwencje będą globalne!
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych punktów globalnego systemu energetycznego. Ten wąski przesmyk między Zatoką Perską a Zatoką Omańską jest kluczowym szlakiem transportu ropy naftowej z Bliskiego Wschodu na światowe rynki. Według danych przytaczanych przez analityków codziennie przepływa tędy około 20 milionów baryłek ropy, co odpowiada mniej więcej jednej piątej globalnego zapotrzebowania na ten surowiec. Oznacza to, że jakiekolwiek zakłócenia w tym miejscu mogą natychmiast odbić się na światowej gospodarce.
Każdy, kto zdecyduje się przepłynąć tę drogą wodną, musi liczyć się z realnymi konsekwencjami. Przede wszystkim z ryzykiem ataku fizycznego, na przykład rakietowego, na tankowiec. Istnieje też inny scenariusz: wykorzystanie środków podwodnych, w tym zaminowanie akwenu
-mówi dr hab. Radosław Bania, specjalista ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Łódzkiego, cytowany przez TVN 24+
Od minionej soboty odnotowano już kilka ataków na statki w regionie. W reakcji na rosnące zagrożenie prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że w razie potrzeby amerykańska marynarka wojenna będzie eskortować tankowce przepływające przez Cieśninę Ormuz. Sam fakt pojawienia się takich deklaracji pokazuje, jak poważnie traktowane jest bezpieczeństwo tego strategicznego szlaku transportowego.
Donald Trump (fot. ANDREW CABALLERO-REYNOLDS/AFP/East News)
Ryzyko ataków zatrzymuje tankowce
Dla wielu firm transportowych region stał się zbyt niebezpieczny, by kontynuować rejsy.
Destabilizowanie ruchu w regionie jest jedną z broni, która pozwala wywierać presję na jego przeciwników. Jeśli reżim walczy o przetrwanie, trudno oczekiwać, że nie będzie z takiego narzędzia korzystał
– wskazuje Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich cytowany przez TVN 24+
Kluczową rolę odgrywają także decyzje ubezpieczycieli. Tuż po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich ataków na Iran firmy ubezpieczeniowe poinformowały armatorów o planach anulowania polis lub znaczącego podniesienia składek dla statków przepływających przez Zatokę Perską i Cieśninę Ormuz.
Dla wielu armatorów oznacza to ogromne ryzyko finansowe. Bez odpowiedniego ubezpieczenia statki nie mogą wyruszyć w rejs, a koszt transportu ropy gwałtownie rośnie. W poniedziałek cena przewozu surowca z Bliskiego Wschodu do Chin osiągnęła najwyższy poziom w historii.
Nawet firmy z krajów utrzymujących relatywnie dobre relacje z Iranem zaczęły unikać tego szlaku.
Były spekulacje, że Chińczycy mogą dogadać się z Iranem i uzyskać pewnego rodzaju preferencje. Ale nawet COSCO, największy chiński armator, uznał, że ryzyko trafienia statku jest zbyt duże i nie zdecydował się na pływanie tą drogą
– powiedział w rozmowie z TVN24+ Konrad Popławski
USA zatopiły irańską fregatę u wybrzeży Sri Lanki. Dziesiątki ofiar śmiertelnych
Czytaj dalej
To nie „zwykła” choroba, tylko nerwica. 6 objawów, które daje ciało, gdy wysiada psychika
Czytaj dalej
Ceny mogą wystrzelić. Skutki konfliktu odczujemy wszyscy
Konsekwencje destabilizacji Cieśniny Ormuz mogą szybko odczuć zwykli ludzie na całym świecie. Ten wąski akwen jest jednym z najważniejszych punktów transportu ropy, dlatego każdy problem z przepływem tankowców natychmiast wpływa na globalne ceny energii.
Jeśli transport ropy zostanie ograniczony, ceny surowca mogą zacząć rosnąć. To z kolei przekłada się bezpośrednio na ceny paliw na stacjach benzynowych. Wyższe koszty energii oznaczają również droższy transport towarów i produkcję wielu produktów.
W efekcie konflikt w odległym regionie świata może przełożyć się na wyższe ceny żywności, elektroniki czy innych produktów codziennego użytku. Wzrost kosztów transportu i energii często prowadzi też do wzrostu inflacji.
Eksperci podkreślają, że właśnie dlatego destabilizacja Cieśniny Ormuz jest traktowana jako jedna z najpotężniejszych „broni” gospodarczych. Zakłócenie ruchu w tym miejscu może bowiem wpłynąć na gospodarki wielu państw a ostatecznie na portfele milionów ludzi na całym świecie.
