NFL
Nawrocki upokorzył Tuska na oczach całej Polski, wystarczyło jedno zdanie
PiS robi się coraz ciaśniej od domysłów. Z wypowiedzi najważniejszych polityków wynika, że decyzja o kandydacie na premiera już zapadła, ale nazwisko wciąż nie padło publicznie. Każde kolejne zdanie z ust liderów dolewa oliwy do ognia i sugeruje, że ogłoszenie może być bliżej, niż wiele osób zakłada.
Temat przyszłego szefa rządu z ramienia PiS pojawił się podczas rozmowy z prezydentem Karolem Nawrockim w trakcie XI Europejskiego Kongresu Samorządów w Mikołajkach. Dorota Gawryluk zapytała wprost, czy prezydent zna nazwisko wybranego przez Jarosława Kaczyńskiego kandydata oraz czy był w tej sprawie konsultowany.
Nawrocki odciął się od partyjnych rozstrzygnięć. Podkreślił, że nie zna personaliów osoby, która miałaby stanąć na czele rządu, jeśli PiS wygra wybory. Zaznaczył też, że ma dość obowiązków jako głowa państwa i nie chce wchodzić w partyjne układanki.
– Ani dzisiaj, jak jestem prezydentem Polski, mnie nie wciąga – powiedział Karol Nawrocki.
Jednocześnie w tej samej rozmowie pozwolił sobie na wyraźną ocenę polityczną i odniesienie do obecnego premiera.
Niezależnie od tego, kto to nie będzie, z całą pewnością przyszłościowo będzie to lepszy premier niż Donald Tusk – stwierdził.
To zdanie, mimo braku nazwiska, zostało odczytane jako sygnał: prezydent nie zdradza kulis, ale ustawia narrację – kandydat PiS ma być lepszą opcją niż obecny lider rządu.
Jarosław Kaczyński: wybór jest, liczy się „lokomotywa wyborcza”
Choć oficjalnego nazwiska nadal nie ma, Jarosław Kaczyński potwierdził, że decyzja personalna została już podjęta. W wywiadzie dla Radia Maryja mówił, że kandydat PiS na premiera musi spełniać konkretny warunek – ma dać partii zwycięstwo.
– Nasz kandydat na premiera musi pozwolić wygrać nam wybory. Musi być lokomotywą wyborczą. Zasługi są ważne, ale dziś najważniejsze jest zwycięstwo i zjednoczenie elektoratu patriotycznego – mówił Jarosław Kaczyński.
Z tej wypowiedzi wynika jasno, że nie chodzi tylko o doświadczenie czy zasługi, ale przede wszystkim o skuteczność i zdolność mobilizacji elektoratu.
Prezes PiS mówił też o dyscyplinie w kluczowym momencie kampanii i o tym, że wewnętrzne spory nie mogą wysadzić planu w powietrze.
– W okresie przedwyborczym potrzebna jest zwiększona dyscyplina. Spory są czymś normalnym, ale interes partii i państwa musi być ważniejszy niż ambicje – zaznaczył.
Padła też zapowiedź, która w praktyce uruchomiła odliczanie.
– W marcu ta sprawa będzie już zupełnie jasna – dodał.
Kto kandydatem PiS na premiera? Padają konkretne nazwiska
W tekście pojawiają się nieoficjalne ustalenia i nazwiska, które mają krążyć w kuluarach. W rozmowach z mediami politycy PiS mieli wskazywać, że brani pod uwagę mogą być m.in. popularni samorządowcy ugrupowania. Wymieniani są:
Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli
Jakub Banaszak, prezydent Chełmu
Jarosław Margielski, prezydent Otwocka
Jeden z polityków, cytowany w tekście, mówił o kompromisowym charakterze takiej kandydatury i o tym, że taki wybór mógłby ograniczyć spory wewnątrz obozu.
– Na kogoś z tej trójki bez problemu zgodziłby się Morawiecki, a i maślarze, choć rozczarowani, nie mogliby się sprzeciwić, bo nie mieliby argumentów – stwierdził rozmówca.
Wśród potencjalnych kandydatów wymieniane są też nazwiska ze szczebla ogólnokrajowego i europejskiego – Tobiasz Bocheński oraz Przemysław Czarnek.
Na oficjalne potwierdzenie trzeba poczekać, ale z przekazu płynącego z PiS wynika jedno: wybór już jest, a ogłoszenie ma być elementem szerszej strategii wyborczej. Najbliższe tygodnie pokażą, czy spekulacje trafią w punkt i kto ostatecznie zostanie twarzą ofensywy partii.
