NFL
Tego nikt się nie spodziewał!
Po zdobyciu historycznych medali na igrzyskach Tomasiak nie ogłosił natychmiastowego świętowania ani nie rzucił się w wir luksusów, wręcz przeciwnie. Młody skoczek podkreśla, że ogrom emocji dotarł do niego stopniowo, a na huczne celebracje po prostu nie miał już siły. W rozmowie z Super Expressem przyznaje:
Trochę też tak na pewno nie do końca to dochodziło do mnie na początku, a później już aż tak tej energii na tę radość nie było. To się tak złożyło na to, że tak w środku dosyć mocno przeżywałem, ale na zewnątrz aż tak tego po prostu nie okazywałem.
Takie opanowanie jest rzadkie wśród sportowców debiutujących na takim poziomie, szczególnie kiedy nagle stają się narodowymi bohaterami. Tomasiak świadomie trzyma nerwy na wodzy, niezależnie od sukcesów i medialnego zamieszania. Zdradził również, że jest już zmęczony natłokiem pozasportowych obowiązków, jednak z planem realizuje wszystkie zaplanowane spotkania.
Plan zarządzania pieniędzmi
Najbardziej zaskakującym aspektem wypowiedzi Tomasiaka jest jego rozsądne podejście do pieniędzy. Po sukcesach na igrzyskach skoczek nie planuje szybkiej konsumpcji luksusowych dóbr, lecz myśli o przyszłości i stabilizacji finansowej. 19-latek już teraz deklaruje, że większość środków przeznaczy na inwestycje, przede wszystkim zakup mieszkań. W rozmowie powiedział wprost:
Na pewno większą część przeznaczę na jakieś mieszkania albo coś w stylu właśnie takiej bardziej inwestycji.
Tomasiak doskonale zdaje sobie sprawę z nieprzewidywalności kariery sportowej, utrata formy, kontuzje czy inne czynniki mogą w każdej chwili ograniczyć wpływy. Jak mówi, „w sporcie te pieniądze czasami się szybko kończą”, dlatego zabezpieczenie się na przyszłość wydaje mu się priorytetem.
Słyszysz taki sygnał w słuchawce telefonu? Rozłącz się natychmiast. Oszuści znaleźli nową metodę na seniorów
Czytaj dalej
Wiadomo, czy Egipt jest bezpieczny dla turystów po atakach Iranu. Jest nowy komunikat
Czytaj dalej
Własna ścieżka zamiast porównań z legendami
Chociaż w młodości Tomasiak marzył o powtórzeniu sukcesów Adama Małysza, wraz z rozwojem kariery zmienił podejście. Dziś celuje w tworzenie własnej legendy, unikając bezpośredniego porównywania się z ikonami polskich skoków. W rozmowie wspomina:
Kiedy zaczynałem skakać, to wydaje mi się, że wtedy jednak bardziej chciałem być nowym Adamem Małyszem. Ale później starałem się podchodzić do tego, żeby być po prostu sobą, a nie naśladować kogoś innego.
Jego plany na przyszłość obejmują osiągnięcie medalu Mistrzostw Świata Juniorów i oswojenie się z lotami na największych skoczniach. Jednocześnie podkreśla pokorę wobec sportowej rzeczywistości. Zdaje sobie sprawę, że forma może się zmieniać, i dlatego koncentruje się na pracy, a nie na wynikach za wszelką cenę.
