NFL
Polski siatkarz w Katarze opisuje dramatyczne chwile podczas eskalacji konfliktu zbrojnego. Jakie wyzwania stawia przed nim nowa rzeczywistość?
Najgorszy moment był około 40 min temu. Kilka rakiet się przebiło i uderzyło w bazę Al Udeid — mówi polski siatkarz Mateusz Jóźwik grający w Katarze. W sobotę życie mieszkańców Bliskiego Wschodu zostało zakłócone przez eskalację konfliktu zbrojnego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem. W odwecie Teheran przeprowadził ataki na kraje Zatoki Perskiej, w tym na Katar. W tamtejszym klubie Al-Ahli Sports Club Jóźwik, który opisuje, jak dramatycznie zmieniła się codzienność jego rodziny.
Jóźwik w rozmowie z TVP Sport podkreślił, że w momencie ataku najważniejsze było dla niego zapewnienie bezpieczeństwa żonie i dziecku. Zwrócił uwagę, że sytuacja była bardzo dynamiczna, a w powietrzu rozlegały się kolejne eksplozje.
Aktualnie trwa kolejna salwa rakietowa. Nie jestem w stanie trzeźwo spojrzeć na sytuację, aby ją rzetelnie opowiedzieć. Są ze mną tutaj moja żona i dziecko, dlatego muszę się skupić wyłącznie na ich bezpieczeństwie — mówi w rozmowie z TVP Sport siatkarz Al-Ahli Sports Club.
Na ten moment nic nam nie jest. Ciągle słychać wybuchy i drżenie okien z drzwiami. Obrona przeciwrakietowa na szczęście działa. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, około 50 rakiet zdołali przez cały dzień wychwycić i około 8 dronów. Najgorszy moment był około 40 min temu. Kilka rakiet się przebiło i uderzyło w bazę Al Udeid. To chyba ostatni czynny bastion na bliskim wschodzie, reszta baz mocno oberwała — dodaje zawodnik.
Baza Al Udeid, będąca trzecim co do wielkości portem lotniczym w Katarze, pełni obecnie funkcję kluczowego ośrodka wojskowego. To właśnie tam znajduje się największa amerykańska baza lotnicza na Bliskim Wschodzie, która podczas sobotnich wydarzeń również została zaatakowana.
— Strącane rakiety i ich szczątki mogą być i są widoczne w całym mieście. Trudno jest więc czuć stuprocentowe bezpieczeństwo. Chciałbym jedynie dodać — bo zakładam, że pierwsze pytanie, jakie ktoś mi zada to “dlaczego nie opuściłeś miejsca przed atakiem” — to nie takie proste. Cala Zatoka Perska to trochę inny mikroklimat. 90 proc. ludzi tutaj to obcokrajowcy. Głównie praca, niemniej sporo również wypoczynkowo. Nie było aż takich przesłanek co do tego, jak będzie wyglądało dzisiaj — dodał Mateusz Jóźwik.
Jóźwik przypomniał, że nie jest to pierwszy raz, gdy w regionie pojawiło się realne niebezpieczeństwo. W ubiegłym roku mieszkańcy Kataru otrzymali powiadomienie o nadciągającej rakiecie, jednak sytuacja została szybko opanowana.
— W ubiegłym roku sytuacja była trochę inna. Katar i mieszkańcy dostali powiadomienie o nadciągającej rakiecie w strony bazy. Po 30 minutach było już po wszystkim. Dziś [sobota] wszyscy są w szoku. W mojej drużynie mam kilku “wojskowych”. Do dziś nikt niczego nie przewidział bądź nie dostał takiego komunikatu. Znając realia przyszłości, oczywiście wyjechałbym z rodzinną jeszcze wczoraj — zakończył przyjmujący.
Warto dodać, że nie tylko Mateusz Jóźwik reprezentuje polską siatkówkę w krajach Zatoki Perskiej. W dubajskim Shabab Al-Ahli występuje Bartosz Krzysiek, który również obserwuje rozwój sytuacji w regionie.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje napięta, a polscy sportowcy, którzy zdecydowali się na grę w tamtejszych klubach, muszą mierzyć się z nową, nieprzewidywalną rzeczywistością.
