NFL
Trener Maciej Maciusiak podsumowuje występ Polaków w PŚ. Czy Kamil Stoch zdołał przełamać trudności na skoczni w Bad Mitterndorf?
Mało brakowało, a w drugiej serii lotów w Bad Mitterndorf nie byłoby ani jednego Polaka. Nieudana próba Kamila Stocha szczęśliwie dała jednak awans rzutem na taśmę. — Nie po to tu przyjechaliśmy. Następny konkurs na skoczni do lotów i sobie nie radzimy — mówił po zawodach trener Maciej Maciusiak. Gorzko o swojej postawie przed kamerą Eurosportu wypowiadał się też Stoch.
Słoneczna sobota zaczęła się dla 38-latka wprost wybornie. W serii próbnej poszybował aż 212,5 m i zrobił coś, czego kibice dawno nie widzieli. Wyraźny gest zadowolenia Polaka mógł wlać w serca kibiców ogromną wiarę, że uda się osiągnąć się w konkursie świetny wynik.
Rzeczywistość w pierwszej serii była jednak inna. Nie skończyło się na fatalnym wyniku, ale było blisko, by po raz pierwszy od lat w drugiej serii nie wystąpił ani jeden Polak. Kamil Stoch poleciał tylko 184 metry i długo czekał na to, czy awansuje do drugiej serii.
Niespodziewanie gorzej poradzili sobie od niego Pius Paschke, Halvor Egner Granerud i Marius Lindvik, a w drugiej serii Stoch awansował z 29. na 23. miejsce. Po konkursie wyjaśnił kibicom, na czym polegają jego problemy w ostatnim sezonie w karierze.
— Nie jestem w stanie oddać dwóch takich samych albo zbliżonych skoków. Nawet to robię na treningach, gdy trenowaliśmy przed wyjazdem. Miałem skok dobry, inny kiepski. Jak idziesz na zawody, rozbieg idzie w dół, poziom jest wysoki i trzeba skakać dobrze każdy skok, ale… nie będę mówić, że jest tragedia i fatalnie. Byłem w dwóch seriach, co jest pozytywne — mówi w rozmowie z Eurosportem.
38-latek widzi też jasne strony ostatnich dni. — Wiem, że stać mnie na dalekie loty, jak choćby po próbnym skoku. Tylko teraz trzeba się zebrać w sobie mentalnie, by utrzymać koncentrację jednostajną, na jednym punkcie i starać się to robić. Nie wiem czy będę w stanie to zrobić, ale walczyć trzeba — dodaje
Nie po to tu przyjechaliśmy. Następny konkurs na skoczni do lotów i sobie nie radzimy. Piotrek [Żyła] sobie jeszcze radził w Oberstdorfie… Nieudany dzień, ale trzeba pochwalić Kamila Stocha. Mały plusik przy nim — ocenia szkoleniowiec Biało-Czerwonych.
— Mamy przed sobą kolejny dzień i chcemy, żeby było znacznie lepiej. Na ile wyjdzie, zobaczymy — dodaje na temat nadchodzącego niedzielnego konkursu w lotach na Kulm.
