NFL
Mariusz Wlazły, legenda siatkówki, zaskakuje nową ścieżką kariery. Odkryj, jak jego doświadczenia sportowe wpływają na obecne wyzwania.
Mariusz Wlazły po zakończeniu kariery daje się poznać z niespodziewanej strony. Skończył podyplomowe studia z zarządzania placówkami medycznymi. Wykorzystuje to w swojej nowej pracy. W podcaście “W cieniu sportu” opowiedział również o zaburzeniach, z którymi się zmaga.
Jeden z najlepszych zawodników w historii polskiej siatkówki Mariusz Wlazły, choć karierę w reprezentacji Polski zakończył w 2014 r., długo gościł na ligowych parkietach. Ostatni mecz w barwach Trefla Gdańsk zagrał w kwietniu 2023 r. Równocześnie myślał jednak już co robić dalej ze swoim życiem.
Siatkarz poszedł na studia psychologiczne i skończył podyplomowe zarządzanie placówkami medycznymi. Od sezonu 2023/24 pracuje jako koordynator przygotowania psychologicznego w Treflu. Jak opowiada w podcaście “w cieniu sport” — sam zmaga się z ADHD.
Nie da się tej przeszłości zamknąć, bo ona jest częścią mnie, więc, tak czy inaczej, ona funkcjonuje ze mną i nawet w ten sposób nie chcę jej zamykać. Zamykam życie sportowe jako czynny sportowiec. Natomiast mogę powiedzieć, że nie obyło się bez ofiar. Tak, bo jakby wspomnieliśmy o ADHD, które mam, ale też mam różne inne cechy bądź wady, różnie to można określać, które były pięknie zaopiekowane przez sport. Tam znalazły ujście funkcjonalności i one mi bardzo pomagały. Mówię tu na przykład o perfekcjonizmie” — opowiada w podcaście Przeglądu Sportowego Onet Wlazły.
Jeżeli ja czegoś nie potrafiłem, to siedziałem, dopóki się nie nauczyłem tego. I mogłem siedzieć godzinami na sali, jeżeli sobie coś wymyśliłem. No i w pewnym momencie ten mój poniekąd perfekcjonizm z pracoholizmem połączony jakby doprowadził mnie do momentu gdzie było mi bardzo ciężko w życiu. To poszło w taką stronę, że ja byłem niezadowolony, chociażby jak dostałem 4 na egzaminie. To mnie bardzo frustrowało i powodowało to, że dużo wysiłku musiałem w to włożyć. Jeżeli wkładasz w coś wysiłek i nie regenerujesz się, no to w pewnym momencie niestety dopadają cię różnego rodzaju sytuacje, które jak się nawarstwiają. Przepracowałem ten mój dosyć czarny okres. Pomogłem sobie na tyle przy wsparciu specjalistów, że dzisiaj czwórka jest fajna” — dodaje.
Prokrastynacja na przykład. Odkładanie na sam koniec. Tylko widzisz, przy ADHD jest jeszcze taka ciekawa umiejętność, że ty odkładasz, odkładasz, przychodzi deadline i jesteś w stanie zrobić w trzy godziny, dwa tygodnie swojego życia. Tylko później cierpisz trzy, cztery dni, bo nie masz na nic energii. Musisz wiedzieć, że tak się dzieje i nie frustrować tym, a to mi też zajęło trochę czasu, żeby to zrozumieć. W reżimie meczowym to jest ciężkie, jak grasz co trzy dni” — tłumaczy objawy siatkarz.
