NFL
Nicole Konderla-Juroszek zawiesza karierę po dramatycznych doświadczeniach. Odkrywa prawdziwe powody swojej decyzji, które wstrząsnęły środowiskiem.
Zawieszam karierę — ogłosiła brązowa medalistka mistrzostw Polski tuż po tym, jak zeszła z podium. Teraz cały kraj poznał prawdziwe powody jej odejścia ze skoków. Nicole Konderla-Juroszek nie wyobraża sobie powrotu do dyscypliny, wspominając o depresji, a nawet mobbingu. — Coś we mnie pękło, polały się łzy — ujawnia zawodniczka w rozmowie z TVP Sport. Oto szczegóły.
Mistrzostwa Polski zakończyła na najniższym stopniu podium, ale nie była z siebie zadowolona, co widać nawet na fotografiach 24-latki z ceremonii na imprezie w Wiśle. Zaraz po niej przestała się kryć.
— Nie mówię, że to koniec, ale na ten moment zawieszam karierę — stwierdziła w rozmowie z portalem Skijumping.pl Nicole Konderla-Juroszek, brązowa medalistka niedzielnych mistrzostw Polski w skokach. To fatalna informacja, zwłaszcza w kontekście obrazków, które oglądaliśmy w Wiśle
Urodzona w 2001 r. skoczkini jest jedną z pierwszych utytułowanych zawodniczek w Polsce w swojej dyscyplinie. Ma na koncie trzy złota z uniwersjady i udział w zimowych IO w Pekinie. Z czasem jej kariera utknęła jednak w martwym punkcie.
— Po ogłoszeniu decyzji na łamach mediów, dostałam jednak kilka wiadomości, z których można było odczytać, że mój wybór został odebrany jako impuls. Prawda jest taka, że ostatnie dwa lata to była dla mnie walka z samą sobą — ujawnia w rozmowie z serwisem TVP Sport.
Choć latem szło jej nieźle, na przełomie roku jej marzenia o kolejnych igrzyskach legły w gruzach.
— Później zawiodła mnie jednak głowa, pojawiły się jedne, drugie nieudane kwalifikacje. Choć nie posypałam się technicznie, to trudno mi było wrócić na skocznię i faktycznie uwierzyć, że będzie lepiej — wyjaśnia. — Życie zweryfikowało jednak moje plany. Nie zmienia to faktu, że igrzyska to był największy cel, a przywiezienie z nich krążka było moją nadrzędną ambicją. To, że nie pojechałam do Włoch, było dla mnie ciosem — nie ukrywa Konderla-Juroszek.
W jej mediach społecznościowych próżno szukać już zdjęć ze skoczni. Teraz na Instagramie 24-latka pokazuje, w jaki sposób pracuje jako trenerka personalna w klubie fitness. — Nie ukrywam — ta praca była najłatwiejsza pod względem logistycznym. Mogłam dopasować klientów do siebie — zaznacza.
Poświęciłam naprawdę wiele, by kontynuować swoją pasję i dać sobie szansę w skokach narciarskich. Po miesiącach “jechania” na dwa etaty potrzebuję jednak odpoczynku — wyznaje.
Kolejnym powodem porzucenia skoków, przynajmniej na razie, jest hejt, z jakim muszą mierzyć się zawodniczki w Polsce. — Nie ukrywam, że moja decyzja była spowodowana tym, co działo się wokół dyscypliny kobiet, czego świadkami byliśmy choćby w czasie igrzysk w kontekście Poli Bełtowskiej — przypomina.
— Nie powiem, ile razy przeczytałam o sobie, że powinnam wrócić do domu i lepić pierogi — żali się. Kolejnym czynnikiem są finanse i niewielkie stypendia. — Nie było z czego budować poduszki finansowej. Żyliśmy z miesiąca na miesiąc tylko po to, by zapłacić rachunki i tyle — mówi brązowa medalistka MP.
