NFL
Padły ostre słowa
WIADOMOŚCI
FINANSE
TECHNOLOGIA
ZDROWIE
ROZRYWKA
SPORT
PRACA
O NAS
Wyszukaj w serwisie
Szukaj
Goniec.pl
>
Polityka
>
Ledwo Sikorski zaczął mówić w Sejmie, a człowiek prezydenta Nawrockiego wypalił prosto z mostu
Krzysztof Idziak
26.02.2026 09:32
Ledwo Sikorski zaczął mówić w Sejmie, a człowiek prezydenta Nawrockiego wypalił prosto z mostu
Fot. Anita Walczewska, Adam Burakowski/East news
Relacje między kluczowymi ośrodkami władzy w Polsce weszły w fazę otwartego, personalnego konfliktu. Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, Marcin Przydacz, w bezpardonowy sposób ocenił wiarygodność i styl uprawiania polityki przez Radosława Sikorskiego. Czy nadchodzące expose szefa dyplomacji stanie się zarzewiem jeszcze głębszego kryzysu w polskiej polityce zagranicznej?
Zarzuty o brak wiarygodności i „intelektualne oszustwo”
Temperament ministra jako przeszkoda w dyplomacji
Spór o strategię wobec Niemiec i Unii Europejskiej
Paraliż w służbie zagranicznej i konflikt o ambasadorów
Zarzuty o brak wiarygodności i „intelektualne oszustwo”
Głównym punktem krytyki sformułowanej przez Marcina Przydacza na antenie RMF FM było oskarżenie Radosława Sikorskiego o polityczny oportunizm. Prezydencki minister określił szefa MSZ mianem „intelektualnego oszustwa”, sugerując, że Sikorski celowo przejmuje obecnie prawicową retorykę. Przydacz argumentował:
„Z Sikorskim problem nie polega na tym, co on mówi, tylko co on robi i czy jest wiarygodny. Pewne rzeczy mówi, a później robi zupełnie coś innego”.
Radosław Sikorski | Paweł Wodzyński/East news
Według gościa RMF FM, obecny kurs dyplomacji jest jedynie grą pozorów, a Pałac Prezydencki przejrzał tę strategię:
„My go czytamy jak otwartą księgę. On nie jest specjalnie skomplikowany. Wiadomo, co powie, gdzie będzie się wyzłośliwiał”.
Taka diagnoza ma być wynikiem analizy aktywności ministra, który zdaniem Przydacza jest w rzeczywistości przedstawicielem środowisk liberalno-lewicowych.
Temperament ministra jako przeszkoda w dyplomacji
Wypowiedź Marcina Przydacza skupiła się również na cechach charakteru Radosława Sikorskiego, które w ocenie Kancelarii Prezydenta utrudniają merytoryczną współpracę. Przydacz stwierdził dosadnie:
„Ma krótki lont, więc można go bardzo łatwo podpalić”.
Minister zasugerował, że szef MSZ czerpie „dziką satysfakcję” z obrażania innych, co ma być widoczne w jego codziennym języku. „Minister Sikorski się lubuje w obraźliwych słowach. Wszyscy pamiętamy, że chciał dożynać watahy” – przypomniał Przydacz. Według niego, ten styl debaty wynika z politycznej frustracji oraz relacji z Romanem Giertychem:
„Wzajemnie się nakręcają przeciwko polskiej prawicy. Obaj kiedyś byli w polskiej prawicy i zostali wypluci”.
Z tego powodu prezydent Karol Nawrocki ma unikać wchodzenia w „słowne potyczki” z szefem MSZ, uznając to za poziom „nieprezydencki”.
Jakie są konsekwencje nieopłacenia abonamentu RTV przez emerytów?
Czytaj dalej
MON wyliczyło emeryturę Urszuli Brzezińskiej-Hołowni. To nie żart, tyle może dostawać po 15 latach służby
Czytaj dalej
Spór o strategię wobec Niemiec i Unii Europejskiej
Istotna część rozmowy dotyczyła różnic w podejściu do relacji z Berlinem oraz roli Polski w Europie. Marcin Przydacz oskarżył Radosława Sikorskiego o błędne postrzeganie struktur unijnych, twierdząc, że „Unia Europejska stanowi narzędzie polityki niemieckiej, które jest bardzo metodycznie wykorzystywane”.
Podczas gdy rząd ma stawiać na ściślejszą integrację, Pałac Prezydencki promuje inicjatywę Trójmorza jako przeciwwagę dla niemieckich dążeń. Przydacz ostrzegał przed wizją Berlina:
„Niemcy mają koncept Mitteleuropy. Niemcy chcą, aby Europa Środkowa była w jakimś sensie służebna”.
W tej wizji Sikorski jawi się jako polityk uległy, który nie dostrzega, że interesy Polski i Niemiec bywają rozbieżne, a ich wyartykułowanie wprost jest obowiązkiem suwerennego państwa, a nie przejawem niepotrzebnej agresji.
Paraliż w służbie zagranicznej i konflikt o ambasadorów
Ostatni akapit rozmowy zdominowała kwestia kadrowego impasu w polskich placówkach, za który Marcin Przydacz jednoznacznie obwinił szefa dyplomacji. Stwierdził on, że to Sikorski „sparaliżował służbę zagraniczną”, a obecnie w ponad połowie placówek brakuje ambasadorów. Przydacz zarzucił stronie rządowej manipulowanie faktami:
„Strona rządowa, jak tutaj przychodzi i panu takie rzeczy mówi [że prezydent blokuje zmiany], to kłamie po prostu. Próbuje odwrócić rzeczywistość”.
Według niego, premier Donald Tusk również nie szuka porozumienia, lecz buduje kapitał na konflikcie: „Premier Tusk jest z tego znany, że on nie lubi rozmawiać na argumenty. Lubi budować emocje, najlepiej złe emocje wobec tych, z którymi się nie zgadza”. Sytuacja ta została przedstawiona jako świadome przedkładanie partyjnej walki nad stabilność polskiej obecności na arenie międzynarodowej.
–
