Connect with us

NFL

A to heca!

Published

on

Karol Strasburger to postać, której obecność w polskiej telewizji stała się niemal synonimem niedzielnego popołudnia w wielu domach. Od niemal trzydziestu lat prowadzi teleturniej „Familiada”, a jego twarz, charakterystyczny dowcip i manierystyczny sposób bycia uczyniły z niego ikonę rodzimej kultury popularnej. Strasburger to nie tylko prowadzący – to symbol telewizyjnej codzienności, którego obecność stała się częścią rytuału towarzyszącego wielopokoleniowym widzom. Jego humor, często komentowany w memach czy artykułach, oraz specyficzna charyzma sprawiają, że „Familiada” bez niego wydaje się dziś niewyobrażalna.

Kiedy we wrześniu 1994 roku objął prowadzenie programu, nikt nie przewidywał, że jedna rola wytrwa w jego karierze przez trzy dekady. Dziś ten fakt postrzegany jest jako fenomen – ciągłość obecności jednego prezentera w jednym formacie przez tak długi czas to w polskiej telewizji rzadkość. Strasburger, obok Tadeusza Sznuka czy innych długowiecznych gwiazd publicznej telewizji, stał się trwałym elementem medialnego krajobrazu, a jego zastąpienie byłoby dla widzów trudne do przyjęcia.

W lipcu 2025 roku obchodził 78. urodziny, jednak wiek nie przeszkadza mu w aktywnej pracy. W wywiadach podkreśla, że jego energia płynie z dyscypliny i codziennej troski o ciało oraz umysł – poranne treningi, zdrowy tryb życia i rutyna to dla niego nie tylko wizerunek, lecz sposób zachowania autonomii i poczucia sprawczości.

Karol Strasburger to nie tylko teleturniejowy gospodarz. Jego ponad półwieczna obecność przed kamerą i sceną teatralną daje mu warsztat, którego często brakuje prowadzącym programy rozrywkowe. Występował w klasykach polskiego kina, takich jak Noce i dnie czy Trzecia część nocy, oraz w popularnych serialach – od Czterdziestolatka po Ekstradycję. Ta aktorska baza nadaje mu naturalną elegancję i pewność siebie, które widzowie odbierają jako autentyczne, a nie wyreżyserowane.

Długowieczność zawodowa, konsekwencja, warsztat aktorski i bezpośredni kontakt z publicznością sprawiają, że Strasburger jest postrzegany jako instytucja polskiej telewizji. Nic dziwnego, że jego zapowiedź kontynuowania prowadzenia „Familiady” nawet do setnych urodzin została odebrana nie jako żart, lecz jako autentyczna deklaracja człowieka, który od lat stanowi symbol rodzimej kultury telewizyjnej.

Karol Strasburger, fot. KAPIF

Afera po “Familiadzie”
Po niedzielnym odcinku „Familiady” internet zawrzał – tym razem powodem fali komentarzy była sytuacja, w której Karol Strasburger nie podał najwyżej punktowanej odpowiedzi na jedno z pytań. Widzowie, przyzwyczajeni do rytmu i precyzji teleturnieju, tym razem szczególnie mocno zareagowali na pytanie dotyczące białego, rasowego psa.

W mediach społecznościowych komentarze były jednoznaczne i pełne emocji:

„Pan Karol znowu zapomniał podać najwyżej punktowaną odpowiedź, tym razem o psie”;
„Znowu pan prowadzący (…) nie powiedział najwyżej odpowiedzi na czwarte pytanie”;
„Jaki ten pies?” – pisali zirytowani fani.

Wielu z internautów spekulowało, że właściwą odpowiedzią był Maltańczyk – charakterystyczny biały piesek, znany z popularności wśród właścicieli małych ras. Oficjalnego potwierdzenia tej informacji w sieci jednak nie udostępniono.

Reakcje widzów pokazują, że nawet drobne niedopatrzenia w „Familiadzie” potrafią wywołać prawdziwą dyskusję w sieci. Sympatia do Karola Strasburgera, choć ogromna, nie oznacza automatycznej pobłażliwości wobec błędów – fani oczekują konsekwencji i precyzji, nawet w pozornie błahych pytaniach.

Jakie są konsekwencje nieopłacenia abonamentu RTV przez emerytów?
Czytaj dalej

MON wyliczyło emeryturę Urszuli Brzezińskiej-Hołowni. To nie żart, tyle może dostawać po 15 latach służby
Czytaj dalej
Wpadka w “Familiadzie”
Przy pulpicie stanęły dwie uczestniczki, a Karol Strasburger zadał pytanie:

“Numer, który najczęściej podajemy w urzędach…”

Odpowiedź pierwszej zawodniczki, Pani Karoliny, kompletnie zaskoczyła wszystkich w studio:

“Małżonek, żona” – padło nieoczekiwanie.

W studiu zapadła konsternacja, a sam Strasburger, choć zdziwiony, szybko sprostował: chodziło przecież o numer, ale decyzja uczestniczki była już podjęta i nic nie dało się zmienić.

Druga zawodniczka nie miała wątpliwości i błyskawicznie wskazała poprawną odpowiedź: „PESEL”, zdobywając tym samym najwyższą punktację w tej rundzie.

To zdarzenie pokazuje, że nawet po tylu latach „Familiada” potrafi zaskoczyć widzów i samych uczestników, dostarczając nie tylko emocji, ale i materiału do internetowych dyskusji i memów. To chyba kolejna legendarna wypowiedź.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247