NFL
Wymowne słowa [*]
W środę 25 lutego, Warszawa żegna kobietę, której nie dało się zaszufladkować. Gdyby Bożena Dykiel mogła rzucić okiem na dzisiejsze uroczystości, pewnie skwitowałaby to krótkim, dosadnym żartem.
Ceremonia rozpoczęła się o godzinie 12:00 w Kościele Środowisk Twórczych na placu Teatralnym. To miejsce pasuje do niej idealnie – w samym sercu miasta, blisko scen, które współtworzyła przez dekady. Mszę prowadzi ks. Andrzej Luter, duszpasterz artystów, który o jej odejściu poinformował jako jeden z pierwszych. Potem, o 14:00, kondukt ruszy spod bramy głównej na Powązkach Wojskowych. Aktorka spocznie w rodzinnym grobie. Dla jednych na zawsze pozostanie Madą Müller z „Ziemi obiecanej”, dla innych Marią Ziębą, która od lat witała ich w salonach przy kolacji.
Jak potwierdza Ludwika Sieczkowska z ZASP, dzisiejsze pożegnanie ma charakter państwowy. To sygnał, że żegnamy nie tylko popularną twarz z ekranu, ale filar polskiego aktorstwa. Smutek jest tym większy, że dzień wcześniej pożegnano Edwarda Linde-Lubaszenkę. Kończy się pewien etap, odchodzi stara gwardia, która potrafiła grać wszystko – od wielkiego dramatu po reklamę patelni – i w każdym z tych wydań była wiarygodna.
Trudno sobie wyobrazić polskie kino bez jej energii. Dziś pozostaje nam tylko podziękować za ten charakterek, który sprawiał, że obok Bożeny Dykiel nigdy nie dało się przejść obojętnie.
Pogrzeb Bożeny Dykiel, fot. KAPiF
Kariera Bożeny Dykiel
To nie jest tylko pożegnanie aktorki; to moment, w którym kończy się pewna epoka. Przez dekady Dykiel była kimś w rodzaju „znajomej z sąsiedztwa”, którą wpuszczaliśmy do salonów kilka razy w tygodniu.
Zaczynała w czasach, gdy o karierze decydował talent i „iskra”, a nie zasięgi w mediach społecznościowych. To właśnie ta niespożyta energia i charyzmatyczny głos sprawiły, że Andrzej Wajda widział w niej idealną kandydatkę do swoich największych dzieł. Czy ktoś wyobraża sobie polskie kino bez jej Mady Müller w Ziemi obiecanej? Albo bez tej niesamowitej, niemal fizycznej siły, którą wnosiła do Wesela? Dykiel miała rzadki dar – potrafiła ukraść całą scenę, nawet jeśli grała tylko drugi plan. Dla młodszego pokolenia pozostaje przede wszystkim filarem serialu „Na Wspólnej”. Przez ponad dwadzieścia lat tworzyła postać, która stała się elementem codziennego rytuału milionów Polaków. Jej odejście sprawia, że ten telewizyjny krajobraz, do którego zdążyliśmy przywyknąć, bezpowrotnie się zmienia.
Dziś, patrząc na jej drogę od desek Teatru Narodowego po kultowe role w Alternatywy 4, widzimy artystkę, która nigdy nie szła na skróty. Nie bała się być ostra, konkretna i prawdziwa. Właśnie za tę autentyczność ją cenimy. Żegnamy postać, która nie potrzebowała wielkich gestów, by budować emocje – wystarczyło, że pojawiała się na ekranie, a wszystko dookoła nabierało tempa. Jej dorobek to fundament, na którym wychowało się kilka pokoleń widzów, i to właśnie te role zostaną z nami na zawsze.
Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/pogrzeb-bozeny-dykiel-ten-wyjatkowy-szczegol-upamietnia-jej-odejscie-ms-wms-250226
Zaginął 9-letni chłopiec. Matka poszukiwana listem gończym. Pilny apel policji
Czytaj dalej
Tego na działce już nie postawisz. Od 2026 roku stanie się nielegalny
Czytaj dalej
Ksiądz odczytał list od wnuków
W kaplicy zgromadzili się najbliżsi, przyjaciele oraz liczni wielbiciele talentu Bożeny Dykiel. Atmosfera uroczystości jest podniosła, ale jednocześnie bardzo osobista. W ciszy przerywanej jedynie modlitwą i cichym szlochem wspominana jest artystka, która przez lata swojej kariery dawała widzom radość, a prywatnie była dla rodziny oparciem i źródłem ciepła.
Najbardziej przejmującym momentem ceremonii było kazanie, podczas którego duchowny odczytał list od wnuków aktorki. Słowa pełne miłości i tęsknoty poruszyły wszystkich obecnych.
Babcia była wspaniałym, cudownym i ciepłym człowiekiem. Dbała o wszystkich, zawsze uśmiechnięta. Była słońcem – naszym słońcem, które o wiele za wcześnie zgasło. Bożenko, bardzo cię kochamy i strasznie tęsknimy – wybrzmiało w kaplicy.
Wiele osób nie kryło łez. List wnuków pokazał Bożenę Dykiel nie jako wielką aktorkę, lecz jako ukochaną babcię – osobę troskliwą, serdeczną i pełną światła. Te proste, szczere zdania oddały to, kim była dla swoich najbliższych: kimś, kto potrafił ogrzać serca i dodać otuchy w każdej sytuacji.
Pogrzeb Bożeny Dykiel to chwila bólu, ale także wdzięczności za jej życie. Wspomnienia płynące z ambony i z ławek wypełniają kaplicę miłością, która – jak podkreślali bliscy – nie gaśnie wraz ze śmiercią. Choć „ich słońce” zgasło, pozostanie w sercach rodziny i fanów na zawsze.
g
