Connect with us

NFL

Cżyżby konbie złudzeń?

Published

on

Brytyjska monarchia przechodzi właśnie jeden z najtrudniejszych testów wizerunkowych ostatnich lat. Choć przyzwyczailiśmy się do rodzinnych kłótni i medialnych przepychanek między Londynem a Kalifornią, zatrzymanie księcia Andrzeja to zupełnie inny kaliber problemów. Kiedy w czwartkowy poranek pod bramy Royal Lodge w Windsorze podjechały radiowozy, stało się jasne, że parasol ochronny nad ulubionym synem zmarłej królowej Elżbiety II właśnie się złożył.

Służby nie bawiły się w dyplomację. Przeszukanie dawnej rezydencji księcia to sygnał, że sprawa jest poważna i nie dotyczy tym razem towarzyskich skandali, do których Andrzej ma ewidentny talent. Śledczy wzięli pod lupę okres, w którym brat króla pełnił funkcję specjalnego wysłannika Wielkiej Brytanii ds. handlu i inwestycji. Mówimy o czasach sprzed dwóch dekad, kiedy Andrzej latał po świecie, ściskał dłonie dygnitarzy i – jak podejrzewa prokuratura – mógł przy okazji nagiąć parę procedur dla własnych korzyści. Dla Pałacu Buckingham to logistyczny i PR-owy koszmar. Karol III, który od początku panowania próbuje „odchudzić” monarchię i nadać jej bardziej nowoczesny, przejrzysty charakter, dostał właśnie potężny cios rykoszetem. Nie da się budować autorytetu instytucji, gdy jej kluczowy członek musi tłumaczyć się policji z dawnych interesów.

Andrzej od lat jest traktowany w rodzinie jak persona non grata, ale do tej pory udawało mu się trzymać z dala od celi. Teraz ta karta może się odwrócić. Jeśli śledztwo wykaże realne nadużycia finansowe lub korupcyjne, Windsorów czeka proces, jakiego ta dynastia jeszcze nie widziała. To już nie jest kolejna plotka o kryzysie w małżeństwie Williama i Kate – to realne starcie z brytyjskim wymiarem sprawiedliwości, który rzadko bywa wyrozumiały, nawet dla osób z błękitną krwią.

Książę Andrzej fot. East News
Czy istnieje trzeci syn Króla Karola III?
Mówienie o brytyjskiej rodzinie królewskiej bez wchodzenia w rejony opery mydlanej jest właściwie niemożliwe. Każdy wie, że Karol ma dwóch synów – Williama i Harry’ego. Ale w sieci co jakiś czas odżywa temat, który sprawia, że pałacowi spece od PR-u dostają gęsiej skórki. Chodzi o Simona Dorante-Daya, Australijczyka, który z uporem godnym lepszej sprawy twierdzi, że jest pierworodnym synem Karola i Camilli.

Cała ta historia brzmi jak scenariusz taniego filmu, ale mężczyzna traktuje ją śmiertelnie poważnie. Według jego teorii został poczęty w 1965 roku, gdy obecna para królewska miała zaledwie po kilkanaście lat. Simon twierdzi, że “zniknięcie” Camilli z życia towarzyskiego na kilka miesięcy idealnie pokrywa się z czasem jego narodzin, a on sam został oddany do adopcji rodzinie, która miała bliskie powiązania z dworem. Dlaczego ludzie w ogóle w to wierzą? Głównie przez zdjęcia porównawcze, które Simon publikuje w mediach społecznościowych. Zestawia swoją twarz (albo twarze swoich dzieci) z portretami członków rodziny królewskiej, szukając podobieństwa w kształcie nosa czy układzie oczu. Internauci, jak to internauci, chętnie podchwytują temat, bo przecież nikt nie kocha teorii spiskowych tak bardzo, jak fani royalsów.

Oczywiście, sprawa opiera się na kruchych podstawach. Karol i Camilla faktycznie znali się od lat i ich romans trwał nawet wtedy, gdy król był mężem Diany, co samo w sobie dawało paliwo do plotek. Jednak żądania testów DNA, które Simon regularnie wysyła w stronę Londynu, pozostają bez odpowiedzi. Pałac milczy, co dla jednych jest dowodem na ignorowanie szaleńca, a dla innych – próbą ukrycia niewygodnej prawdy. Bez względu na to, jak jest naprawdę, Simon stał się stałym elementem krajobrazu wokół Windsorów, przypominając o grzechach przeszłości, o których król wolałby pewnie zapomnieć.

Przejmujące sceny na cmentarzu. Syn Edwarda Linde-Lubaszenki w głębokiej żałobie
Czytaj dalej

Doradca Nawrockiego nie wytrzymał i uderzył w Czarzastego. “Chyba pomylił funkcje”
Czytaj dalej
To ten mężczyzna może być synem Króla Karola III
W świecie brytyjskiej monarchii teorie spiskowe to chleb powszedni, ale ta konkretna brzmi jak scenariusz, którego nie powstydziliby się twórcy „The Crown”. Bohaterem całego zamieszania jest Simon Charles Dorante-Day, 60-letni Australijczyk, który z uporem godnym lepszej sprawy przekonuje świat, że w jego żyłach płynie błękitna krew. I to nie byle jaka, bo mężczyzna uważa się za nieślubnego syna króla Karola III i królowej Kamili.

Cała historia ma swój początek w latach 60., kiedy to – według wersji Simona – nastoletni wówczas Karol i Kamila mieli zaliczyć romans, którego owocem był właśnie on. Aby uwiarygodnić swoje rewelacje, Dorante-Day od lat zalewa sieć fotomontażami i zestawieniami. Zamiast jednak twardych dowodów, serwuje nam porównania zdjęć swojego syna do fotografii młodej Elżbiety II. Trzeba przyznać, że ma oko do detali, choć dla większości obserwatorów to raczej szukanie podobieństwa na siłę.

Zdradza ją twarz. Podobieństwo do królowej jest pierwszą rzeczą, jaką widzę, gdy dzieci się odwracają – twierdził Simon.

Mężczyzna, który został adoptowany jako dziecko i dorastał w Australii, twierdzi, że jego przybrana babcia (pracująca niegdyś dla dworu) przed śmiercią wyznała mu prawdę. Od tego czasu Simon stał się stałym bywalcem nagłówków tabloidów, takich jak „Woman’s Day”. Choć doczekał się szóstki dzieci i prowadzi normalne życie, wciąż odgraża się, że zmusi rodzinę królewską do testów DNA i skieruje sprawę na drogę sądową.

Wracam do sądu – mam oryginalne dowody i powoli zbieram więcej. Im dłużej to będzie trwało, tym bardziej oni będą się wstydzić, a nie ja – twierdził

Problem w tym, że daty średnio się spinają. Według oficjalnych biografii Karol i Kamila poznali się kilka lat po narodzinach Simona. Ale kto by się przejmował faktami, gdy w grę wchodzi walka o tron i nazwisko? Na razie australijski „książę” musi zadowolić się statusem internetowej ciekawostki, bo pałac Buckingham konsekwentnie nabiera wody w usta.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247