NFL
Z ostatniej chwili, mówi o tym cały świat 😱
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w ostatnich dniach ujawnił szczegóły oczekiwań amerykańskiego sojusznika. Według niego Stany Zjednoczone oczekują, że konflikt zostanie zakończony najpóźniej na początku lata 2026 roku. To oznacza, że Ukraina i Rosja mają wypracować konkretne warunki zawieszenia broni, regulacje dotyczące granic oraz mechanizmy bezpieczeństwa w ciągu najbliższych miesięcy.
Jeżeli ten termin nie zostanie dotrzymany, Stany Zjednoczone będą wywierać presję na obie strony konfliktu – mówił Zełenski.
Podkreślił przy tym, że amerykańskie działania nie ograniczą się jedynie do dyplomatycznych nacisków – mogą obejmować wsparcie polityczne, finansowe lub inne środki mające wymusić dialog.
Eksperci komentują, że takie ultimatum jest rzadko stosowane w przypadku konfliktów zbrojnych o dużej skali.
To wyraźny sygnał, że Waszyngton traktuje sprawę jako krytyczną nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego bezpieczeństwa europejskiego – mówi dr Katarzyna Nowak, specjalistka ds. stosunków międzynarodowych.
Dodaje, że presja czasowa może zmusić zarówno Kijów, jak i Moskwę do szybszych decyzji, ale jednocześnie zwiększa ryzyko napięć w negocjacjach.
Wołodymyr Zełenski, fot. KAPiF
Miami zamiast Europy – nowa runda rozmów i amerykańska presja
Waszyngton zaproponował zorganizowanie kolejnej, trzeciej rundy negocjacji trójstronnych – Ukraina-USA-Rosja – tym razem na terytorium Stanów Zjednoczonych, w Miami. To duża zmiana względem wcześniejszych spotkań, które odbywały się w Europie i w Azji.
Rozmowy w Miami mają pokazać, że Stany Zjednoczone osobiście angażują się w proces, że obserwujemy wszystkie działania i oczekujemy konkretów – powiedział prezydent Zełenski.
Fakt, że negocjacje mają się odbyć w USA, ma także wymiar psychologiczny: pokazuje Rosji i Ukrainie, że światowy mediator stoi blisko procesu i nie będzie bierny wobec opóźnień.
Komentatorzy zauważają, że przeniesienie rozmów poza Europę może działać jako dodatkowy impuls motywujący strony konfliktu do kompromisu.
To symboliczne wzmocnienie roli USA jako gwaranta pokoju, ale też subtelny sposób nacisku – wyjaśnia dr Marek Chojnacki, analityk ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.
Zełenski podkreśla, że Ukraina jest gotowa do udziału w rozmowach, niezależnie od trudności logistycznych i politycznych. Rosja jeszcze nie potwierdziła oficjalnie swojego udziału, ale wcześniejsze rundy pokazują, że Moskwa jest w stanie pojawiać się przy stole negocjacyjnym – choć decyzje mogą być trudne do przewidzenia.
Poprzednie rozmowy i trudna droga do pokoju – co może się wydarzyć
Nowa runda rozmów w Miami jest kontynuacją dotychczasowych wysiłków dyplomatycznych. Pierwsza runda odbyła się pod koniec stycznia 2026 roku, a druga w dniach 3–4 lutego w Abu Zabi. Żadne z tych spotkań nie doprowadziło do zawieszenia broni ani do konkretnych rozstrzygnięć w kwestiach terytorialnych.
Jednak eksperci zauważają, że sama możliwość rozmów i zachowanie kanału komunikacji jest znaczącym sukcesem, biorąc pod uwagę trwający konflikt i napięcia na froncie. Ultimatum USA z czerwcowym terminem ma na celu przyspieszenie dialogu i wymuszenie konkretnych decyzji.
Droga do trwałego pokoju pozostaje jednak bardzo trudna – każda ze stron ma własne cele polityczne i wojskowe, a negocjacje wymagają kompromisu, który nie zawsze jest możliwy. Wydarzenia nadchodzących miesięcy pokażą, czy presja czasowa będzie wystarczająca, by wywołać realne zmiany.
„To moment próby dla wszystkich stron. Nie chodzi już tylko o rozmowy – chodzi o realne kroki na rzecz zakończenia wojny, które zmienią życie milionów ludzi” – podsumowuje dr Nowak.
