NFL
Z ostatniej chwili!
Polsat doskonale wie, że nie zmienia się zwycięskiego składu. Dlatego 1 marca o 19:55 na ekrany wjeżdża osiemnasta odsłona tanecznego show. Za sterami znowu siądą Krzysztof Ibisz oraz Paulina Sykut-Jeżyna. To bezpieczny wybór – widzowie ich znają, lubią i wiedzą, czego się spodziewać. Przez dziesięć niedzielnych wieczorów będziemy świadkami walki o Kryształową Kulę, która dla uczestników znaczy pewnie więcej niż jakiekolwiek inne trofeum.
Atmosfera przed startem była podgrzewana od dawna, ale teraz żarty się kończą. Pary weszły już do studia w Warszawie, żeby sprawdzić, czy parkiet faktycznie jest tak śliski, jak mówią legendy. „Taniec z Gwiazdami” to fenomen – mimo upływu lat wciąż przyciąga miliony. Tajemnica sukcesu? Prawdopodobnie fakt, że to telewizja w starym, dobrym stylu. Jest brokat, jest muzyka na żywo i są emocje, które – choć czasem wyreżyserowane – wciąż potrafią przykuć do fotela.
fot. Wojciech Olkusnik/East News
Uczestnicy 18 edycji TZG
Parkiet znowu zapłonie, a my razem z nim, patrząc na listę uczestników 18. edycji. Obsada jest tak skonstruowana, żeby każdy znalazł kogoś, kogo lubi albo… kogo lubi krytykować. Na „dzień dobry” dostajemy Sebastiana Fabijańskiego w parze z Julią Suryś. Sebastian to człowiek-orkiestra, więc taniec towarzyski to właściwie jedyna rzecz, której jeszcze publicznie nie robił. Może być zabawnie, bo pokora raczej nie jest jego drugim imieniem.
Potem mamy przegląd mediów wszelakich. Jest Piotr Kędzierski, który pewnie spróbuje zagadać jurorów na śmierć, oraz Izabella Miko, która po latach w Hollywood przypomni się polskiej widowni u boku Alberta Kosińskiego. Interesująco wygląda też duet Małgorzaty Potockiej z Mieszkiem Masłowskim. To klasa sama w sobie, choć konkurencja w postaci młodych gniewnych z TikToka – czyli Natsu i Jaspera – może im podebrać głosy esemesowe.
Warto też rzucić okiem na Paulinę Gałązkę i Gamou Falla. Oboje są fotogeniczni, zdolni i mają u boku zawodowców: Michała Bartkiewicza i Hannę Żudziewicz. Całość domyka Mateusz Pawłowski, który dla wielu z nas na zawsze zostanie małym synkiem Karolaka, choć teraz będzie musiał udowodnić, że potrafi prowadzić w tangu. Szykuje się program, w którym więcej niż o samym tańcu, będzie się mówiło o tym, kto z kim nie rozmawia w garderobie.
Taką emeryturę dostają od ZUS nauczycielki. Ta kwota to nie żart
Czytaj dalej
Trump zabiera głos ws. rozmów z Iranem. “Czekali za długo”
Czytaj dalej
Wpadka na parkiecie
Natalia „Natsu” Karczmarczyk wraz z Wojciechem Kuciną zaprezentowali jive’a, pełnego energii i zadziornych figur, który od pierwszych chwil przypadł do gustu zarówno fanom, jak i jurorom. Jednak taneczna prezentacja nie obyła się bez drobnych potknięć.
– „Później, jak zostałaś sama, wychodzi brak pewności. Z muzyką też był mały problem. Wojtek dalej będzie nad tym pracować. Razem jest wszystko pięknie. Osobno zawsze są słabości” – skomentował Tomasz Wygoda.
Iwona Pavlović również zwróciła uwagę na niedociągnięcia: – „Nawet bardzo słabo z muzyką”. Z kolei Ewa Kasprzyk podeszła do krytyki z humorem: – „Jesteś sztywniarą… to nieprawda. Jesteś szalenie rozkręcona, gibka, w tę, w tamtą stronę”.
Uczestniczka sama przyznała, że na parkiecie przytrafiła jej się wpadka.
– „Przysięgam, że miałam moment, że zapomniałam kompletnie kroków. Wojtek krzyczał ‘tu teraz, tu’” – wyznała w rozmowie z Pauliną Sykut po występie.
Jak się okazuje, to Wojtek Kucina musiał ratować sytuację.
Ostatecznie para zdobyła 25 punktów.
