NFL
Wszyscy zachwycają 😍
Zamiast czekać na pierwsze pąki na drzewach, TVN postanowił zaserwować nam wiosnę już w połowie lutego. Strategia jest prosta: skoro wieczory wciąż są zimne, stacja chce nas zatrzymać przed telewizorami sprawdzonymi formatami i kilkoma nowościami, które mają szansę wypełnić lukę po starszych hitach.
Największą zmianą jest przemeblowanie wieczornego prime-time’u. Od 9 lutego, w dni powszednie, o godzinie 20:55 melduje się teleturniej „The Floor”. To próba zawalczenia o widza, który lubi szybkie quizy i rywalizację na dużą skalę. Zaraz po nim, o 21:35, wchodzi nowość – serial „Młode gliny”. Format zapowiada się na klasyczny procedural, który ma szansę przyciągnąć fanów opowieści o policjantach, o ile scenarzyści postawią na autentyczność, a nie na wyświechtane schematy. Dla tych, którzy wolą podglądać innych przy pracy (i narzekaniu), wraca „Bitwa o gości”. Trzeci sezon tego reality show to wciąż ten sam miks dumy z własnego biznesu i drobnych złośliwości pod adresem konkurencji – idealne do kolacji. Oczywiście nie mogło zabraknąć Kuby Wojewódzkiego. Mimo regularnych plotek o końcu kariery, “Król TVN” znów zasiądzie na swojej kanapie, by przepytywać celebrytów w swoim specyficznym stylu.
Męska część widowni musi poczekać nieco dłużej. TVN Turbo odpala silniki dopiero 1 marca. Na pierwszy ogień idą „Moto Fachury” (niedziela, 9:15). To propozycja dla tych, którzy zamiast niedzielnej mszy wolą popatrzeć na kogoś, kto potrafi naprawić samochód bez użycia trytytek. Całość wygląda na solidną, choć bezpieczną ramówkę. TVN nie ryzykuje rewolucji, stawiając na stałe pory emisji od poniedziałku do czwartku, co ma nas przyzwyczaić do konkretnego rytmu dnia. Czy to wystarczy, by wygrać z streamingiem? Zobaczymy przy pierwszych wynikach oglądalności.
Wiosenna ramówka TVN, fot. KAPiF
Jakie zmiany nastąpiły ostatnio w TVNie?
W świecie telewizji luty zazwyczaj kojarzy się z wybudzaniem z zimowego snu, ale w TVN-ie rok 2026 zaczął się od prawdziwego trzęsienia ziemi. Zamiast powolnego rozruchu, dostaliśmy serię kadrowych roszad, które pokazują jedno: stacja desperacko szuka nowej energii, a jednocześnie żegna się z ludźmi, którzy budowali jej fundamenty przez dekady.
Największe poruszenie (i nie, nie chodzi o „wywołanie emocji”, a o zwykłe zdziwienie widzów przy porannej kawie) wywołały nowe twarze w Dzień Dobry TVN. Od 9 lutego na kanapie śniadaniówki zasiadają Anna Dereszowska i Robert Koszucki. To ryzykowny ruch – postawienie na aktorów zamiast zawodowych dziennikarzy ma pewnie ocieplić wizerunek programu, który po dołączeniu Sandry Hajduk i Macieja Dowbora stał się bardziej rozrywkowy niż informacyjny. Jednak to, co dzieje się za kulisami newsów, jest znacznie ciekawsze. Z TVN24 po dwóch dekadach zniknął Krzysztof Górlicki, a z redakcji po 25 latach odeszła Edyta Krześniak. Gdy takie nazwiska opuszczają budynek przy Wiertniczej, kończy się pewna epoka. Jeśli dodamy do tego rozstanie z Marcinem Jakóbczykiem z „Uwagi!” oraz głośne zwolnienie reportera Mateusza W., obraz staje się jasny: w firmie trwa wielkie sprzątanie i cięcie kosztów.
Dlaczego to wszystko dzieje się naraz? Odpowiedź prawdopodobnie leży w pieniądzach. Na giełdzie plotek coraz głośniej mówi się o tym, że TVN Warner Bros. Discovery idzie pod młotek. W kolejce po zakup polskiej grupy mają ustawiać się giganci tacy jak Paramount Skydance czy Netflix. Jeśli te spekulacje się potwierdzą, dzisiejsze zmiany kadrowe to zaledwie przystawka przed tym, co czeka nas, gdy do gry wejdą nowi właściciele. Telewizja, jaką znaliśmy, właśnie przechodzi do historii na naszych oczach.
