NFL
Wpadka na Igrzyskach, chodzi o stroje Polaków. Jakim cudem ktoś to przeoczył?
Ceremonia otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich to zwykle moment, w którym liczą się symbole, emocje i detale. Tym razem to nie sportowe ambicje ani wielkie przemówienia zdominowały rozmowy. Wystarczyło jedno spojrzenie na przemarsz reprezentacji Polski, by internet ruszył z komentarzami.
Za oficjalne stroje reprezentacji Polski na ceremonii otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich 2026 odpowiada firma Adidas. To kolejny raz, gdy ten producent przygotował olimpijską kolekcję dla Biało-Czerwonych. Zmiana dostawcy była wcześniej szeroko komentowana, bo Adidas przejął rolę, którą przez długi czas pełniła polska marka 4F.
Oczekiwania były oczywiste. Stroje na otwarcie igrzysk to wizerunkowa wizytówka, oglądana przez miliony widzów na całym świecie. Kibice liczyli na nowoczesny styl, wysoką jakość i wyraźne, jednoznaczne nawiązania do polskich barw.
W tle pojawiają się też porównania, bo 4F wciąż ubiera inne reprezentacje na igrzyskach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. To sprawia, że dyskusja o tym, jak wyglądają kadry, jest praktycznie nieunikniona.
Jeden fason, dwa kraje. Skąd wzięło się zamieszanie
Największe emocje wzbudziły kurtki, w których polska kadra wyszła na stadion podczas przemarszu narodów. Długie, jasne okrycia wierzchnie o prostym kroju od razu przyciągnęły uwagę widzów.
Chwilę później w sieci zaczęły pojawiać się porównania. Według opisywanych doniesień bardzo podobny strój miała mieć na sobie także inna reprezentacja obecna na ceremonii. Różnice miały dotyczyć głównie odcienia i drobnych detali. Na plecach sportowców w obu przypadkach widniała nazwa kraju zapisana dużymi, czerwonymi literami.
Dla widza oglądającego transmisję z daleka, z ujęć kamer i planów ogólnych, takie stroje mogły wyglądać niemal identycznie. I to właśnie wywołało konsternację: jak wyglądał proces projektowania i akceptacji kolekcji, skoro w tak prestiżowym momencie pojawia się ryzyko wizualnej „zbieżności” z inną kadrą
Media społecznościowe szybko wypełniły się komentarzami. Część kibiców podeszła do sprawy z humorem, pojawiły się memy i zestawienia kadr. Inni byli wyraźnie rozczarowani, bo strój olimpijski to dla nich coś więcej niż zwykła odzież sportowa.
To symbol reprezentowania kraju. Ma być rozpoznawalny, jednoznacznie kojarzony z Polską i wyróżniający się na tle innych ekip. W dyskusji pojawiły się też pytania o rolę polskich instytucji w procesie akceptacji projektu i o to, czy strona polska miała realny wpływ na ostateczny wygląd strojów.
Ta sytuacja pokazała, jak łatwo w wydarzeniach tej rangi wizerunek może przykryć wszystko inne. Nawet jeśli sportowo kadra jest przygotowana perfekcyjnie, jeden detal wizualny potrafi zostać tematem numer jeden
