Connect with us

NFL

Właśnie przekazano!

Published

on

Kiedy w 1993 roku Jerzy Owsiak ruszał z pierwszym finałem, nikt nie przypuszczał, że stworzy narodową tradycję, która przetrwa dekady. Dziś Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to nie tylko styczniowa zbiórka na sprzęt medyczny, ale przede wszystkim jedyny taki moment w roku, kiedy Polacy masowo przestają ze sobą walczyć. Choć cel jest konkretny – wsparcie dzieci i seniorów – to pod spodem kryje się coś znacznie ważniejszego: rzadka umiejętność robienia czegoś razem, bez patrzenia na poglądy.

Finał WOŚP to potężna maszyna, która co roku działa tak samo sprawnie. Na ulice wychodzą tysiące wolontariuszy, a media, od telewizji po internet, zamieniają się w jeden wielki kanał informacyjny o pomaganiu. Jerzy Owsiak od lat powtarza, że w tej akcji nie chodzi tylko o miliony na koncie, ale o budowanie wspólnoty. I to się udaje. Niezależnie od tego, czy ktoś wrzuca do puszki piątaka, czy licytuje złotą kartę, staje się częścią zjawiska, które wymyka się prostym definicjom.

Z czasem orkiestra stała się dowodem na to, że polska służba zdrowia bez prywatnego wsparcia miałaby spore braki. Sprzęt z serduszkiem znajdziemy w niemal każdym szpitalu, ale WOŚP to też programy edukacyjne i nauka pierwszej pomocy w szkołach. To pokazuje, że fundacja Jerzego Owsiaka myśli o systemie, a nie tylko o gaszeniu pożarów.

Oczywiście, wokół akcji co roku kręcą się mniejsze i większe kontrowersje, ale liczby i społeczne zaangażowanie bronią się same. Dla wielu z nas to po prostu symbol solidarności. W świecie, który na co dzień jest podzielony, ten jeden dzień w styczniu przypomina, że potrafimy być dla siebie ludźmi. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy stała się marką, która uczy kolejne pokolenia, że pomaganie może być po prostu fajne i kolorowe.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to w Polsce fenomen, ale też stały punkt kalendarza, jeśli chodzi o narodowe kłótnie. Choć miliony Polaków co roku wrzucają monety do puszek, równie liczna grupa przygląda się temu z wyraźnym dystansem. Problem w tym, że Jerzy Owsiak dawno przestał być tylko dyrygentem zbiórki, a stał się postacią, która u jednych budzi uwielbienie, a u innych czystą niechęć. Sceptycy często podnoszą ten sam argument: dlaczego to my, z własnej kieszeni, mamy łatać dziury w systemie, za który odpowiada państwo? To trafne pytanie o kondycję polskiej ochrony zdrowia. Istnieje obawa, że powszechna zrzutka na inkubatory zdejmuje odpowiedzialność z polityków. Zamiast solidnego finansowania z budżetu, mamy raz w roku wielki, kolorowy festiwal, który ma nas przekonać, że wszystko jest w porządku, bo przecież „gramy do końca świata”.

Sam Jerzy Owsiak też nie ułatwia sprawy swoim krytykom. Jego ekspresyjny styl bycia i zaangażowanie w spory światopoglądowe sprawiły, że WOŚP stała się symbolem podziału. Dla konserwatywnej części społeczeństwa Fundacja jest zbyt mocno kojarzona z konkretną stroną politycznej barykady. Do tego dochodzą wieczne dyskusje o kosztach organizacji przystanku Woodstock (dziś Pol’and’Rock Festival) czy rozliczeniach samej Fundacji. I choć sprawozdania finansowe są jawne, dla wielu osób medialny szum wokół zbiórki zawsze będzie powodem do podejrzeń. W dobie mediów społecznościowych każda taka wątpliwość rośnie do rangi wielkiej afery. Polaryzacja sprawiła, że nie da się już po prostu „pomagać” – trzeba się opowiedzieć po którejś ze stron. W efekcie, zamiast skupić się na sprzęcie w szpitalach, co roku przerabiamy ten sam scenariusz wzajemnych oskarżeń. WOŚP to dzisiaj coś więcej niż fundacja; to soczewka, w której odbijają się wszystkie nasze polskie lęki i uprzedzenia.

Więźniowie włączają się do WOŚP
Osadzeni w polskich jednostkach penitencjarnych wzięli udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, angażując się zarówno w tworzenie prac artystycznych, jak i działania organizacyjne. Wszystko odbywa się dobrowolnie i w zgodzie z regulaminami jednostek, a efekt jest wymierny – w pierwszych godzinach zebrano już 44 tysiące złotych.

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to wspólnota ludzi, którzy chcą pomagać. A dzisiaj chcę opowiedzieć o tych, o których rzadko się mówi w tym kontekście. To osoby pozbawione wolności, więźniowie i więźniarki ze wszystkich jednostek penitencjarnych w Polsce. Własnoręcznie tworzą prace, malują obrazy, lepią rzeźby. Wkładają w to swój czas, wysiłek, i serce. Pomagają też organizacyjnie, czyli od zaplecza, na przykład klejąc puszki. I wpłacają też pieniądze, dobrowolnie, na specjalne konto. Już dzisiaj rano mamy 44 tysiące. To dowód na to, że w każdym człowieku jest chęć pomagania, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje. Dziękuję wszystkim, którzy grają razem z WOŚP. Naprawdę wszyscy gramy razem, do końca świata i o jeden dzień dłużej.

Gest osadzonych ma wymiar symboliczny i praktyczny. Symboliczny, bo pokazuje, że chęć pomagania nie zależy od miejsca, w którym się przebywa. Praktyczny, bo realnie wspiera WOŚP i przekłada się na sprzęt medyczny dla szpitali w całym kraju. Pokazuje też, że osoby pozbawione wolności mogą uczestniczyć w ważnych inicjatywach społecznych, a społeczeństwo może je dostrzegać nie tylko przez pryzmat ograniczeń i kar.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247