NFL
Wielu wstrzymało oddech
Trudno wyobrazić sobie polską służbę zdrowia bez czerwonego serduszka. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, dowodzona przez Jerzego Owsiaka, od lat robi to, z czym państwo regularnie sobie nie radzi. Statystyki są bezlitosne dla sceptyków: przez ponad trzy dekady fundacja zebrała ponad 2 miliardy złotych. Dzięki temu do szpitali trafiło przeszło 71 500 nowoczesnych urządzeń. Jeśli rozejrzycie się po oddziałach dziecięcych, to co piąty sprzęt, który tam stoi, został kupiony właśnie przez WOŚP. Ale Orkiestra to nie tylko coroczna styczniowa zbiórka i głośny finał. To przede wszystkim systemowe wsparcie, którego nie widać na pierwszy rzut oka. WOŚP prowadzi siedem programów medycznych i edukuje tysiące ludzi. Kiedy przychodzi kryzys, fundacja reaguje błyskawicznie. Warto wspomnieć chociażby akcję „Stop Powodziom” z 2010 roku, gdy zebrano miliony na sprzęt do walki ze skutkami wielkiej wody, czy wsparcie dla strażaków z OSP po nawałnicach w 2017 roku.
Prawdziwym testem sprawności była jednak pandemia. Podczas gdy system trzeszczał w szwach, fundacja przekazała sprzęt wart około 70 milionów złotych do setek szpitali i domów opieki. To właśnie ta skuteczność sprawia, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od lat zajmuje pierwsze miejsce w rankingach zaufania, zostawiając w tyle polityków czy instytucje kościelne. Dla przeciętnego Polaka WOŚP to po prostu gwarancja, że jeśli on lub jego dziecko trafi do szpitala, ma szansę być leczonym na światowym poziomie. To nie jest kwestia ideologii, tylko czystej praktyki i tysięcy uratowanych istnień. Sukces Orkiestry to dowód na to, że jako społeczeństwo potrafimy się zorganizować i brać sprawy w swoje ręce, gdy instytucje zawodzą.
Można o Jerzym Owsiaku myśleć różne rzeczy, ale jednego nie da się mu odmówić: stworzył maszynę do pomagania, która działa z precyzją szwajcarskiego zegarka. Co roku scenariusz jest podobny – środek zimy, tysiące ludzi z puszkami i ta specyficzna atmosfera, której nie da się podrobić. Finał WOŚP przestał być zwykłą zbiórką pieniędzy. To dziś ogromny festiwal, gdzie koncerty i licytacje na Allegro mieszają się z realnym wsparciem dla szpitali. Siła tej organizacji tkwi w skali. Kiedy my wrzucamy piątkę do puszki, za kulisami pracuje 120 tysięcy wolontariuszy i około 1 700 lokalnych sztabów. To logistyczny majstersztyk, nad którym czuwa zarząd fundacji. Kluczowe role grają tu Jerzy Owsiak oraz Lidia Niedźwiedzka-Owsiak, ale o tym, na co pójdą pieniądze, nie decyduje przypadek. Fundacja opiera się na opiniach lekarzy i profesorów, dzięki czemu sprzęt trafia dokładnie tam, gdzie brakuje go najbardziej. Kultowe „Złote Serduszka” czy medale to już symbole, za które ludzie są gotowi płacić fortunę, wiedząc, że każda złotówka zostanie rozliczona.
Warto jednak zauważyć, że Orkiestra to nie tylko ten jeden styczniowy dzień. Kiedy wybuchła wojna w 2022 roku, Fundacja WOŚP błyskawicznie ruszyła z pomocą dla Ukrainy. Przekazali tysiące urządzeń medycznych i setki wózków inwalidzkich, pokazując, że potrafią reagować na nagłe kryzysy, a nie tylko planować roczne cykle. Przez lata WOŚP stał się stałym elementem naszej rzeczywistości. Można nie lubić hałasu wokół tej imprezy, ale trudno ignorować fakt, że to unikalny w skali świata miks charytatywności i rozrywki. To fenomen, który na stałe wpisał się w polską kulturę, udowadniając, że potrafimy się zjednoczyć wokół wspólnego celu, o ile ktoś potrafi nas do tego sensownie zachęcić.
Adam Małysz wprost o WOŚP
Adam Małysz w 2025 roku zaangażował się w akcję charytatywną „Skok do życia”, której celem była pomoc wychowankom domów dziecka. Były mistrz olimpijski postanowił przekazać na licytacje kilka osobistych pamiątek, licząc na to, że ich wartość sentymentalna przełoży się na realne wsparcie finansowe dla potrzebujących. Inicjatywa spotkała się z dużym zainteresowaniem, a obecność Małysza nadała jej dodatkowego rozgłosu i wiarygodności.
Wkrótce po nagłośnieniu akcji jeden z portali zasugerował, że wsparcie „Skoku do życia” oznacza jednocześnie rezygnację Małysza z dotychczasowej współpracy z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Taka interpretacja wyraźnie zirytowała sportowca. W rozmowach z mediami podkreślał, że pomaga różnym inicjatywom i nigdy nie deklarował odejścia od WOŚP. Nie krył emocji, zaznaczając, że przeciwstawianie akcji charytatywnych nie ma sensu i szkodzi idei pomagania.
Wątpliwości zostały ostatecznie rozwiane w tym samym roku, gdy Adam Małysz ponownie wsparł finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na aukcjach pojawiła się możliwość osobistego spotkania ze skoczkiem oraz wspólny udział w biegu Wings for Life World Run. Tym samym Małysz udowodnił, że konsekwentnie angażuje się w różne formy pomocy, niezależnie od organizatora, a jego celem pozostaje jedno – realne wsparcie potrzebujących.
Wspieramy wszystkie akcje, które tego potrzebują. Wkurzyłem się, powiem szczerze, jak gdzieś usłyszałem, że Małysz już nie wspiera WOŚP, odszedł od WOŚP, bo wspiera akcję Hormanna ‘Skok do życia’. No kurczę blade, no! Nie powinno tego w ogóle być – mówił Małysz w rozmowach z dziennikarzami.
