NFL
Wielkie emocje 🥈😍 DZIĘKUJEMY‼🇵🇱 ➡
To był jego dzień! Władimir Semirunnij sięgnął po srebrny medal olimpijski w biegu na 10000 metrów. Urodzony w Rosji, a reprezentujący polskie barwy panczenista po odebraniu krążka nie ukrywał wielkiego zmęczenia. Ujawnił także, że jego “polski tata” będzie musiał ogolić głowę. — Wygrałem z nim zakład! — powiedział przed kamerą TVP Sport.
Oddałem wszystko, co mogłem. Nie wiedziałem czy to starczy na medal. Ale mam to srebro. 12:33 dało pierwsze miejsce. No nic, muszę dalej iść pracować. Trudno mi stać na nogach, a do tego ten medal jest ciężki. Muszę się mocno trzymać — nie ukrywał ogromnego zmęczenia tuż po tym, jak zszedł z olimpijskiego podium.
Semirunnij startował w piątek w trzeciej parze. Po jego biegu zegar pokazał 12:39,08. Czas był dobry, ale nie dawał gwarancji, że reprezentant Polski sięgnie po medal. W trzech ostatnich parach startowali bowiem faworyci. Nasz łyżwiarz przez kolejną godzinę mógł jedynie obserwować rywali.
Mógł być jeszcze szybszy! “Wata w nogach”
— Myślałem, że będzie lepszy czas, jeździłem szybciej na treningach. Ale na zawodach jest inny lód. Ja zrobiłem wszystko co mogłem, walczyłem sam ze sobą na ostatnich rundach. Nie było lekkości. Dawno tak nie walczyłem z głową, stresowałem się startem. Była trochę wata w nogach — mówił Aleksandrowi Dzięciołowskiemu.
Ostatecznie szybszy od Polaka był tylko Czech Metodej Jilek. — To była ciężka droga. Trzeba wierzyć w siebie, by realizować swój cel. Jak jest ta wiara, to wszystko wyjdzie, można spełnić marzenie — przyznał.
— Chcę podziękować trenerowi, mojemu polskiemu tacie, Konradowi Niedźwiedzkiemu. Przepraszam, za to, że musi się ogolić na łyso, taki był zakład i go wygrałem — wyjawił na koniec.
