NFL
Ważą się losy świata
Podczas swojego wystąpienia w Davos Donald Trump poruszał szeroki wachlarz tematów związanych z bezpieczeństwem międzynarodowym oraz strategicznymi interesami Stanów Zjednoczonych. W pewnym momencie przemówienia zdecydował się na bezpośredni i niespodziewany zwrot do sekretarza generalnego NATO, który znajdował się na sali.
– Mamy tutaj wspaniałego sekretarza generalnego NATO, który chyba jest w tej sali. Mark, jesteś gdzieś tutaj? – zapytał Trump, zwracając się do Marka Ruttego stojącego na czele Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Po potwierdzeniu jego obecności prezydent USA kontynuował wypowiedź, wyraźnie zmieniając jej ton na bardziej stanowczy i konfrontacyjny.
Trump podkreślił, że Stany Zjednoczone nie są krajem, który z zasady zabiega o specjalne przywileje czy ustępstwa ze strony partnerów. Jednocześnie zaznaczył jednak, że brak adekwatnej reakcji lub współpracy może skutkować zdecydowanymi krokami ze strony Waszyngtonu.
Wypowiedź ta miała charakter ostrzeżenia i została osadzona w kontekście konkretnego obszaru, który – jak zaznaczył amerykański prezydent – ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa oraz interesów USA. Sygnał ten został skierowany nie tylko do obecnych na sali przedstawicieli NATO, ale również do szerszego grona międzynarodowych partnerów obserwujących przebieg wydarzenia.
Dopiero w dalszej części swojego przemówienia w Davos Donald Trump wprost wyłożył, czego – jego zdaniem – oczekują Stany Zjednoczone. Prezydent USA podkreślił, że Waszyngton „nigdy o nic nie prosi”, a jeśli przez długi czas nie otrzymuje tego, na czym mu zależy, może rozważyć użycie siły. Jednocześnie zaznaczył, że w tym konkretnym przypadku nie zamierza sięgać po takie rozwiązania.
– My nigdy o nic nie prosimy. Jeśli nadal nic nie dostaniemy, prawdopodobnie podejmę decyzję, by użyć siły i wtedy będziemy nie do zatrzymania. Ale tego nie zrobię. Prosimy tylko o miejsce zwane Grenlandią – powiedział Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, przemawiając w Davos.
W kolejnych zdaniach amerykański przywódca próbował złagodzić wydźwięk swojej wypowiedzi, wyraźnie dystansując się od scenariuszy militarnych. Podkreślał, że nie ma potrzeby używania siły i że nie jest to droga, którą Stany Zjednoczone chcą podążać.
– Ludzie myśleli, że użyję siły. Nie muszę używać siły. Nie chcę używać siły. Stany Zjednoczone proszą tylko o miejsce zwane Grenlandią – mówił dalej.
Jednocześnie jednak powtórzył, że kwestia Grenlandii ma dla Waszyngtonu realne znaczenie i nie jest jedynie symbolicznym postulatem. W ten sposób Trump wysłał jasny sygnał, że temat ten pozostaje jednym z istotnych elementów amerykańskiej agendy politycznej, nawet jeśli oficjalnie prezentowany jest w tonie dyplomatycznym.
W dalszej części swojej wypowiedzi Donald Trump przedstawił argumenty, które – w jego ocenie – przemawiają za tym, aby Grenlandia znalazła się pod pełną kontrolą Stanów Zjednoczonych. Podkreślił, że nie chodzi o rozwiązania tymczasowe ani o jakiekolwiek formy współpracy oparte na umowach czy dzierżawie, lecz o przejęcie pełnych praw własności do tego terytorium. Jak zaznaczył, tylko taki status pozwala na skuteczną obronę Grenlandii i realne zabezpieczenie interesów bezpieczeństwa USA.
– Wszystko, o co prosimy, to odzyskanie Grenlandii. Prawo własności jest potrzebne do jej obrony. Nie da się jej bronić na podstawie umowy dzierżawy – dodał prezydent USA, podkreślając znaczenie tego terytorium dla bezpieczeństwa.
Według Trumpa sama umowa nie daje wystarczających narzędzi do zapewnienia ochrony strategicznie istotnego obszaru, dlatego – jego zdaniem – kwestia własności ma kluczowe znaczenie.
Na zakończenie prezydent USA skierował jednoznaczny przekaz do drugiej strony, jasno zarysowując możliwe scenariusze dalszych działań. Stwierdził, że decyzja w sprawie Grenlandii należy do rozmówców, jednak wybór ten będzie miał konsekwencje. Jak zaznaczył, zgoda spotka się z wdzięcznością ze strony Stanów Zjednoczonych, natomiast odmowa nie zostanie zapomniana.
– Macie wybór. Możecie powiedzieć “tak”, a my będziemy bardzo wdzięczni. Albo możecie powiedzieć “nie”, a my to zapamiętamy – stwierdził Donald Trump w Davos.
