NFL
W sieci pojawił się poruszający kadr…
W sieci pojawił się poruszający kadr…Sylwia Peretti dla wielu jest postacią z telewizji. To kobieta, którą widzowie poznali jako uczestniczkę popularnego programu „Królowe życia” na TTV – formatu opowiadającego o życiu osób, które żyją w sposób, jaki większość z nas zna tylko z ekranów: luksusowe podróże, drogie samochody i przede wszystkim pełne ekspresji gesty. To tam Peretti zdobyła rozpoznawalność i sporą grupę obserwujących.
Sylwia pojawiała się w mediach także w innych kontekstach – lubiła modę, fotografowie często uchwycili ją z luksusowymi dodatkami, a jej obecność w show‑biznesie nie ograniczała się jedynie do jednego formatu. Z czasem jednak jej życie zaczęło krystalizować się wokół czegoś znacznie bardziej osobistego niż telewizyjna kamera: relacji z synem Patrykiem.
Patryk Peretti był jedynym dzieckiem Sylwii. Urodził się 12 maja 1999 roku i dorastał w cieniu telewizyjnej kariery mamy, choć sam nie był osobą medialną w takim sensie jak ona. Instagramowe konto miał prywatne, ale często pojawiał się w relacjach Sylwii – jako towarzysz rodzinnych chwil, współorganizator domowych wydarzeń czy po prostu jako osoba, którą celebrytka prezentowała jako najbliższą jej sercu. To właśnie Patryk wprowadził mamę do ołtarza na jej ślubie z Łukaszem Porzuczkiem, co tylko podkreśliło bliskość ich relacji.
Relacja matki i syna była widoczna także poza ekranem telewizji. Razem prowadzili akcję charytatywną Paczka Peretki, podczas której odwiedzali domy dziecka i wspierali osoby starsze.
Sylwia nie ukrywała też historii rodzinnych trudności i zawirowań. Jeszcze zanim trafiła do telewizji, jako bardzo młoda kobieta zaszła w ciążę – miała wtedy zaledwie 16–17 lat.
Patryk Peretti, Sylwia Peretti, fot. Instagram
POPRZEDNI
Tragiczny wypadek syna Sylwii Peretti
Noc z 14 na 15 lipca 2023 roku była dla Sylwii Peretti i jej rodziny tragiczna. W Krakowie doszło do wypadku samochodowego, w którym zginął jej syn Patryk, wraz z trzema innymi młodymi mężczyznami. To wydarzenie zmieniło życie Sylwii na zawsze i od tego czasu pozostaje w centrum jej prywatnej pamięci.
Patryk prowadził samochód marki Renault Megane. Według ustaleń policji, był pod wpływem alkoholu — we krwi miał 2,3 promila. Auto jechało z nadmierną prędkością i w pewnym momencie kierowca stracił nad nim panowanie. Samochód wpadł w poślizg, dachował i uderzył w betonowy mur na Bulwarze Czerwieńskim. Wszystkie osoby w pojeździe, w tym 24-letni Patryk, 24-letni Michał G., 23-letni Aleksander T. oraz 20-letni Marcin H., poniosły śmierć na miejscu.
Początkowo media podawały niejasne informacje o tym, kto prowadził auto. Menedżer Sylwii mówił, że Patryk był pasażerem, ale policja szybko potwierdziła, że kierował samochodem. Nagrania z kamer miejskich i ustalenia funkcjonariuszy jednoznacznie wskazały, że Patryk przekroczył dozwoloną prędkość.
Śledztwo policji ustaliło, że wypadek był spowodowany przede wszystkim nadmierną prędkością i alkoholem w organizmie kierowcy. Choć funkcjonariusze dotarli do świadków i przeanalizowali nagrania, nie stwierdzono udziału osób trzecich ani celowego działania.
Dla Sylwii Peretti strata syna była ogromnym ciosem. Musiała nie tylko zmierzyć się z żałobą, ale też z medialnym zainteresowaniem. Po wypadku wycofała się z życia publicznego i rzadko udzielała wywiadów.
Tatuaż Sylwii Peretti na cześć syna
Gdy Sylwia Peretti po raz ostatni dzieliła się swoim życiem prywatnym z fanami w mediach społecznościowych, zdjęcia, które publikowała, były czarno‑białe i pełne ciszy. Wszystko to tworzyło obraz kobiety, która wycofała się z show‑biznesu, by żyć w cieniu żałoby. Ale niedawno nastąpił moment, który przykuł uwagę ponownie – nowy tatuaż Sylwii, wykonany na dłoni.
Na prostym, minimalistycznym wzorze widnieje sekwencja cyfr: 12.05.99 7:25. To dla większości obserwatorów ciąg liczb bez kontekstu, ale dla Sylwii ma ogromne znaczenie – to dokładna data i godzina urodzenia jej syna Patryka. Cyfry wyrzeźbione na skórze to kolejny sposób celebrytki na zatrzymanie pamięci o ukochanym synu w sposób.
Tatuaż znajduje się na kciuku lewej dłoni, co oznacza, że Peretti zobaczy go praktycznie za każdym razem, gdy sięgnie po telefon czy zapłaci w sklepie. Sam wybór miejsca jest znaczący – to nie dyskretny symbol ukryty pod ubraniem, ale coś, co jest częścią jej codziennego widoku i codziennego doświadczenia.
To nie jest pierwszy tatuowany hołd, który Sylwia zdecydowała się sobie zrobić. Jeszcze wcześniej zamieszczała w mediach społecznościowych zdjęcia tatuażu z twarzą syna – również w kontekście pamięci o nim. A ten najnowszy ma podkreślać jego życie od samego początku – moment, w którym przyszedł na świat.
Celebrytka komentowała publikację tatuażu, nie brakowało zdecydowanej odpowiedzi na krytykę. Część internautów wróciła do dyskusji na temat okoliczności wypadku, w którym Patryk zginął – również kontekstu alkoholu we krwi młodego kierowcy. Sylwia zaznaczyła wprost, że ten tatuaż nie jest tematem do oceniania przez obcych ludzi, ale wyrazem miłości matki, która nie przestaje nosić syna w sercu.
