NFL
Tyle jeszcze niedawno zarabiała Manowska! Teraz opływa w luksusach dzięki TVP Czytaj więcej:
W szczerym wywiadzie z Weroniką Zając, gwiazda TVP zdecydowała się na odważne wyznanie dotyczące jej dawnej sytuacji materialnej. Wiele osób może być zaskoczonych faktem, że jeszcze dekadę temu Marta Manowska musiała bardzo skrupulatnie planować swój domowy budżet.
Ja podróżowałam 12 lat temu. Chyba w 2014 roku pojechałam po raz pierwszy. To z pierwszej wypłaty kupowałam sobie bilet lotniczy, z drugiej wypłaty rezerwowałam hotele, takie, w których dopiero za miesiąc można było zapłacić, a trzecią wypłatę zabrałam ze sobą — wspominała dziennikarka.
Co najbardziej uderzające, Manowska przyznała wprost, że jej ówczesne wynagrodzenie nie należało do wysokich. — Wtedy zarabiałam poniżej średniej krajowej. Nawet wtedy zwiedzałam świat — wyznała. Gwiazda podkreśliła, że choć jest osobą oszczędną, to właśnie podróże są rzeczą, na którą potrafi wydać pieniądze. Ta lekcja pokory z przeszłości sprawiła, że do dziś potrafi zorganizować wyprawę za ułamek kwoty, którą wydają inne celebrytki. Wspomniała m.in. o podróży przez cztery kraje (Meksyk, Belize, Panamę i Kostarykę), która kosztowała ją jedynie 4 tysiące złotych. Jak to możliwe? Transport publiczny, hostele i tylko dwa posiłki dziennie – tak wyglądała rzeczywistość gwiazdy poza blaskiem fleszy.
“Sanatorium miłości” kontra “Rolnik szuka żony”. Gdzie emocje biorą górę?
Jako twarz dwóch najpopularniejszych programów randkowych w Polsce, Marta Manowska ma unikalną perspektywę na to, jak różni uczestnicy radzą sobie przed kamerami. Podczas rozmowy zdradziła zaskakujący fakt – okazuje się, że to wcale nie seniorzy mają największą tremę.
Według Marty, kuracjusze z “Sanatorium miłości” wykazują się znacznie większym luzem niż bohaterowie “Rolnika”. Seniorzy wchodzą do programu z ogromnym bagażem doświadczeń, ale też z wielkim apetytem na życie. Manowska zauważyła, że dla wielu z nich udział w show to czas “pierwszych razy” – nowych aktywności, podróży czy sportów, których wcześniej nie mieli okazji spróbować.
Mam wrażenie, że stresują się mniej niż w programie „Rolnik szuka żony” — oceniła gwiazda. To spostrzeżenie rzuca nowe światło na kulisy produkcji. Seniorzy, choć często po trudnych przejściach, potrafią cieszyć się chwilą i z mniejszą obawą podchodzą do oceny otoczenia.
Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/burza-po-wystepie-margaret-w-gdyni-ludzie-sa-w-szoku-rg-wjs-210226?mrfhud=true
Nowa fala kontroli KRUS. Wysoka kara to jeszcze nic. Jest coś, co może zaboleć dużo bardziej
Czytaj dalej
Niewiarygodne, jak szczupła była Dorota Wellman w przeszłości
Czytaj dalej
Czego nie wiedzieliście o “Sanatorium”? Zaskakujący cel produkcji
Wiele osób ogląda “Sanatorium miłości” z nadzieją na spektakularne śluby przed kamerami. Tymczasem Marta Manowska ujawniła, że pierwotne założenie formatu było zupełnie inne. Choć na planie coraz częściej wybuchają płomienne uczucia, program w swojej naturze miał służyć czemuś zupełnie innemu.
“Sanatorium” służy przyjaźni, zacieśnieniu więzów, poznawaniu siebie, wychodzeniu z samotności. A to, że przytrafiają nam się po drodze pary, bo coraz częściej się przytrafiają, program nie był na to projektowany, był projektowany na przyjaźń — zdradziła prowadząca.
To wyznanie może być kluczem do zrozumienia sukcesu show. Brak presji na “znalezienie męża czy żony” sprawia, że uczestnicy otwierają się naturalnie, a miłość staje się pięknym efektem ubocznym, a nie celem samym w sobie. Nowy sezon ma być pełen energetycznych postaci, które udowodnią całemu krajowi, że na prawdziwe emocje nigdy nie jest za późno. Jak widać, zarówno w życiu prywatnym Marty Manowskiej, jak i w jej programach, najważniejsza pozostaje autentyczność – niezależnie od tego, czy na koncie ma się miliony, czy zarabia się poniżej średniej.
