Connect with us

NFL

Tragiczna noc w Magdalence wciąż budzi emocje. Policjanci wspominają dramatyczne chwile i wyciągają wnioski z tej bolesnej lekcji.

Published

on

Szukaj w serwisie…
Szukaj

Wydarzenia
Polska
Warszawa
Najczarniejsza noc polskiej policji. Loranty wspomina tragedię w Magdalence
Najczarniejsza noc polskiej policji. “Jeździliśmy od szpitala do szpitala”

Wojciech Łaskarzewski
Dziennikarz działu Wydarzenia

Data utworzenia: 6 marca 2026, 13:11.
Udostępnij
Noc z 5 na 6 marca 2003 r. policjanci do dziś nazywają najczarniejszą w historii tej formacji. W podwarszawskiej Magdalence podczas akcji przeciw gangsterom zginęło dwóch funkcjonariuszy, a 17 zostało rannych. — Dostałem zadanie ustalenia, gdzie trafili ranni koledzy — wspomina w rozmowie z “Faktem” były policyjny negocjator Dariusz Loranty, który w tej akcji stracił bliskiego kolegę.

Policjanci oddają hołd kolegom poległym w Magdalence.17
Zobacz zdjęcia
Policjanci oddają hołd kolegom poległym w Magdalence. Foto: Damian Burzykowski / Newspix.pl, PAP, Policja
W dniu tragedii Loranty służył jeszcze w jednostce antyterrorystycznej policji. Dopiero tydzień później trafił do wydziału zajmującego się zwalczaniem terroru, który prowadził rozpracowanie sprawy Magdalenki.

Podzieliliśmy się Warszawą z kolegą i jeździliśmy od szpitala do szpitala, żeby ustalić, gdzie leżą nasi chłopcy — opowiada.

Jak wspomina, w 2003 r. system informacyjny służb ratunkowych wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. — Wtedy nie było jeszcze elektronicznych systemów przekazywania informacji o rannych. Lekarze wypisywali kartki, a dane trafiały do dyspozytorów dopiero przy zmianie dyżuru. Dlatego trzeba było osobiście sprawdzać kolejne szpitale — mówi.

Jedną z najbardziej dramatycznych chwil tamtych dni była dla niego wizyta u ciężko rannego policjanta nadkom. Mariana Szczuckiego.

— Znałem go jeszcze ze szkoły policyjnej w Szczytnie. Byliśmy na jednej kompanii — wspomina Loranty.

Jak mówi, Szczucki był niezwykle sprawny fizycznie. — To był fenomen. Potrafił podciągać się na drążku przez pół godziny bez przerwy — opowiada.

Policjant został ciężko ranny w głowę podczas eksplozji w Magdalence. Przez kilka dni lekarze walczyli o jego życie. — Byłem w szpitalu wiele razy. Leżał podłączony do aparatury. Lekarze liczyli, że drugi płat mózgu zacznie pracować. Była nadzieja — mówi Loranty.

REKLAMA
Nadkomisarz Szczucki zmarł kilka dni później. — Widziałem jego oddech. To było bardzo trudne przeżycie — wspomina były funkcjonariusz.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247

google.com, pub-2441454515104767, DIRECT, f08c47fec0942fa0